Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Olek Hanusz

Olek Hanusz

Warsaw, Poland

Półwytrawny rocznik 1983 z tradycyjnego szczepu warszawskiego. Jachtowy sternik morski, absolwent Wydz. Geografii UW oraz Turystyki i Rekreacji AWF w Warszawie. Założyciel wypożyczalni kajaków w warszawskim parku Szczęśliwickim, redaktor Forum Extremum, ratownik, instruktor pływania i narciarstwa, tancerz w teatrze tańca ludowego “Woda na Młyn”.... a przede wszystkim - żeglarz. Od kilku lat do morskiej żeglugi preferuję małe, samodzielnie budowane sklejkowe żaglóweczki od wielokabinowych poważnych morskich jachtów.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

213 Wspierający

129% Postęp

14943 PLN z 11500 PLN

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 22.01.2015 18:06

Przez Atlantyk pod namiotem

O projekcie

www.dinghyadventures.pl

facebook.com/dinghyadventures

 

Żeglarski projekt DINGHY ATLANTIC to 5-miesięczny rejs rozpoczynający się od samotnego przepłynięcia Atlantyku. Chcę to zrobić na niewielkiej (6,5m) odkrytopokładowej łódce (bez prawdziwej kabiny), w dodatku mieczowej i budowanej samodzielnie ze sklejki - start z Lizbony pod koniec stycznia 2015r. Jeśli się uda, będę pierwszym Polakiem, który przepłynie Atlantyk na tego typu jachcie. Rejs przez Ocean trwać będzie około 30 dni z Kanarów. Kolejny etap to Karaiby - we dwoje, dołączy do mnie moja dziewczyna Alicja. A więc swobodna i niespieszna żegluga na północ wzdłuż Małych Antyli, co zajmie nam 2,5 miesiąca. Etap zamykający naszą wielką pętlę to powrót przez nieco groźniejszy północny Atlantyk - przez Bermudy i Azory do Europy. Ten etap przełożymy być może na kolejny sezon, jacht 'przezimuje' na Karaibach.

Chcemy odwiedzić około 17 krajów, prawie wszystkie wyspiarskie, ale przede wszystkim dokonać pionierskiego wyczynu i pokazać, że tani, samodzielnie zbudowany jachcik, którego kabina to brezentowa owiewka, może się sprawdzić w żegludze w ciepłym klimacie, a nawet zapewnić względny komfort przeprawy przez Ocean.

 

Olek Hanusz - czyli ja. Warszawiak z urodzenia, choć ostatnio osiadłem w kampinoskich okolicach, bo dużą łódkę w ciasnym mieście budować ciężko i drogo. Pomysłodawca i incjator tego zamieszania, budowniczy łodzi (już trzeciej). Tak za kilka lat chcialbym zamieszkać na swoim jachcie i w niespiesznym tempie okrążać Świat, ale na razie jeszcze trochę sobie pożegluję ;) Nie rozmarzam się nad tym jak to będzie cudownie, gdy kiedyś wygram w totka, bo myślę że można mieć konkretne marzenia, albo złudne nadzieje - wybieram zawsze to pierwsze i je realizuję.

Filip Sułkowski - Współzałożyciel Dinghy Adventures, rdzennie z Limanowej, osiedlony i dobrze wrośnięty w Kraków. Jeden z najbardziej wyluzowanych ludzi jakich znam. Utalentowany rysownik, w tejże kampanii twórca oprawy graficznej i wielu rysunkowych nagród. Armator i budowniczy dzielnej "Trinidad", którą dwukrotnie spłynął Wisłą - w tym raz w zimie, przepłynął ze mną Bałtyk i podbijał Norwegię. Obecnie buduje 6-metrowy sklejkowy kabinowy jacht na wyprawę przez co najmniej pół Świata. Wspaniały kompan podróży i rejsów, więc wciąż liczę na to, że weźmie ze mną udział w pierwszym etapie Dinghy Atlantic - z Lizbony na Kanary.

Alicja Tomasik - Dziewczyna z Wielunia, drobna aparycja sugeruje lat 16, ale wlaśnie skończyła studia w Warszawie i na razie bardziej marzy jej się kariera podróżnicza, niż zawodowa. Asystuje od samego początku budowy kadłuba jachtu na wyprawę. Specjalność: laminowanie i szpachlowanie. Uodporniona na niewygody i spartańskie warunki. W Dinghy Atlantic pomacha mi chusteczką w Portugalii i doleci na Grenadę, wspólnie przepłyniemy Małe Antyle i być może także z powrotem przez Atlantyk północny.

Andrzej Książyk - z Legionowa, zaufany projektant naszych jachtów. Mój nieoceniony konsutant w kwestiach technicznych.  Miłośnik Skandynawii, choć jego ulubiony nurt w inspiracjach szkutniczych to łodzie z regionu Bretonii i północnej Normandii - gdybyście pytali dlaczego nasze jachty mają właśnie takie kształty...

 

 

(Dinghy - nie do końca przekładalny na Polski termin oznaczający małą łódkę, bączek - czasami ponton lub żaglówkę)

  jest kolejnym rejsem z projektu, który nazwaliśmy "Dinghy Adventures" - eskapady małymi łódkami - do tej pory rzeczne, przybrzeżne i morskie, w których brały udział dwie bliźniacze 4,5-metrowe łódeczki klasy Salmo 15-S lugger - moja "Black Betty" oraz "Trinidad" - Filipa Sułkowskiego. Na wyprawę oceaniczną buduję nieco większy, choć wciąż niewielki cruiser. Salmo 21A - tak wygląda na wizualizacji...

Udało mi się uzyskać pomoc sponsorów w zakresie głównych materiałów - mam sklejkę, chemię do klejenia (żywice), farby i lakiery, żagle i część osprzętu. Resztę kompletuję na bieżąco, z pomocą kolejnych partnerów projektu, prywatnych osób i własnego wkładu. W budowę jachtu angażuję 100% swojej energii i czasu, ogromnie pomaga mi też moja dziewczyna Alicja. Budowa jest już na bardzo zaawansowanym etapie i jestem już spokojny o to, że wyrobię się z łódką do połowy stycznia. Szybkie testy, dostrojenie i hops na ocean!

...a tak wygląda w budowie!

Od czego się zaczęło

Żegluję od dzieciństwa, a po morzu - od początku studiów, jednak przygody na małych sklejkowych łupinkach zacząłem w 2009 roku, gdy wyprowadziłem z garażu swoją pierwszą samodzielnie zbudowaną łódkę “Black Betty” i z jeszcze miękką farbą na burtach pomknąłem z nią od razu do Norwegii. Od tamtej pory wraz z Filipem Sułkowskim z Krakowa realizujemy koncepcję swobodnego żeglarstwa morskiego na jachtach, które nawet na Mazurach uchodziłyby za śmiesznie małe.

DINGHY BALTIC PASSAGE - W 2011 roku przepłynęliśmy z Filipem i naszymi jednoosobowymi załogami Bałtyk w obie strony, co było pierwszym polskim rejsem na odkrytopokładowych mieczówkach bez eskorty po 1989 roku i zostało nagodzone wyróżnieniem na prestiżowym festiwalu "Kolosy" w Gdyni.

Początek projektu Dinghy Adventures - film o naszej pierwszej Wielkiej wspólnej bałtyckiej przygodzie

DINGHY POLAR EXPEDITION - W 2012 roku w miesięcznym rejsie pożegowaliśmy tymi samymi łódkami wzdłuż wybrzeża Norwegii za koło polarne, do Lofotów. Ponownie, kapituła "Kolosów" wyróżniła naszą wyprawę.

Kontynuacja wspólnych działań - ambitny rejs na daleką północ naszymi 4,5 -metrowymi łódkami bez kabin

Obie powyższe wyprawy zakończyły się 100% sukcesem pomimo wszelkich trudności (szczególnie finansowych), napiętego budżetu czasowego (wszystko w ostatniej chwili) i braków w osprzęcie ("to byłoby przydatne, ale nie jest niezbędne").

Zatem czy Dinghy Atlantic się uda? - NO JASNE! Samo 21-A, jacht który buduję, został zaprojektowany specjalnie do tego celu, to gruntownie przemyślany projekt szkutniczy, oparty także na naszym doświadczeniu i wnioskach z poprzednich rejsów małymi dinghies po morzu. Będzie solidny i bezpieczny, pomimo swojej wielkości, braku kabiny i kila.

 

 

- bo CROWDFUNDINGHY ATLANTIC! (#suchar)

Jachcik na wyprawę budujemy sami. w ramach projektu Dinghy Atlantic, na większość materiałów udało mi się znaleźć sponsorów, sklejka, żywice epoksydowe, farby i lakiery oraz żagle i część osprzętu, a częściowo finansuję ją z własnej kieszeni. To spore przedsięwzięcie dla jednej osoby, zwlaszcza jeśli nie mogę być obecnie nigdzie zatrudniony w pełnym wymiarze, bo nie starczyłoby mi już czasu na dokończenie łódki na czas. Aby w ogóle rozpocząć, rok temu z bólem serca sprzedałem swój poprzedni jachcik "Black Betty", od której się wszystko 6 lat temu zaczęło. Budowa 6,5 metrowej łódki w tak krótkim czasie jak pół roku to kosztowna sprawa, ale na szczęście z tym sobie w pełni poradzimy własnymi siłami - w sposób zilustrowany poniżej.

O ile projekt jest już w takiej fazie, że "nie ma zmiłuj" - po prostu musi się odbyć, to wciąż potrzebujemy pokryć następujące koszty:

  • podróż łódką na przyczepie do Lizbony i sprowadzenie łódki do Polski po powrocie do Europy
  • zaprowiantowanie na 5 miesięcy i tankowanie wody słodkiej
  • koszty odpraw celnych, opłat klimatycznych i różnie nazywanych pozwoleń na żeglowanie w danym kraju.
  • paliwo do pontonu i sporadyczne opłaty portowe (w maksymalnym stopniu korzystamy z darmowych kotwicowisk)

Dinghy Atlantic byłoby już o połowę tańsze, gdybyśmy mieszkali w Portugalii. Około połowa potrzebnej kwoty to logistyka  - i tak będziemy unikać autostrad (opłaty jeszcze wyższe, bo z przyczepą), ale wciąż do przejechania z Warszawy do Lizbony jest ok. 3500km w jedną stronę, dochodzi też druga podróż po łódkę - do Genui we Włoszech.

Dlatego zwracamy się do Was o wsparcie - możecie przyczynić się do pierwszego polskiego rejsu przez Ocean na odkrytopokładowej łódce mieczowej. Pragnę stworzyć z tego rejsu fabularny krótkometrażowy film, a także napisać książkę, w której poza prozą, umieściłbym vademecum bezpiecznego żeglowania na małych łódkach po wielkiej wodzie - wyciąg wiedzy z naszego nietypowego doświadczenia. A przy tym mamy dla Was bardzo arrrr!trakcyjne...

 

Nagrody mamy takie, że Arrr!

* strefa fanów wyprawy - specjalne miejsce w sieci, gdzie zapraszamy wspierających nasz rejs kwotą minimum 25zł - jest to panel, gdzie poznasz niepublikowane nigdzie indziej szczegóły z wyprawy i przygotowań, możesz zapytać o wszystko, zasugerować coś od siebie, możemy dyskutować otwarcie, możemy załączać pliki i mamy morze możliwości. To miejsce dla tych, którzy żywo się sprawą interesują i chcą być bliżej wydarzeń.

 * finalna wersja bloczka-breloczka może się różnić detalami, ale na pewno Cię nie zawiedzie!

 

100%

Dzięki Wam wyprawa się odbędzie! =) Popłynę odkrytopokładową mieczówką przez Atlantyk jako pierwszy Polak, odwiedzimy kilkanaście krajów, wrócimy do Was z tonami opowieści, zdjęć, zmontujemy wspaniały film, na którym będą nazwiska wspierających, pojedziemy na festiwal Kolosy do Gdyni... będzie wspaniale.

125%

Przypuśćmy, że uda się zebrać tyle pieniądza, żeby udało się w ogóle wyjechać. A jeśli dobijemy wyżej? Ła-ła-łi-ła! Oto co zrobimy:

Dla Was: 

  • Każdy wspierający kwotą 55 zł lub wyższą otrzyma dodatkowo gratisową pamiątkę. Sami możecie wybrać co to będzie, więc piszcie i proponujcie co byście chcieli na info@dinghyadventures.pl, a postaramy się wybrać najciekawszą i realizowalną nagrodę
  • Bedziecie mogli nas śledzić w internecie - nowa pozycja naszej łódki na Twoim ekranie co 5 minut!

Dla nas:

  • Kupujemy urządzenie GPS SPOT 3 i doładowujemy transmisją umożliwiającą obserwowanie każdego ruchu jachtu w sieci, nowa pozycja co 5 minut, niezależnie od tego gdzie się znajduje! Do tego zyskujemy alternetywną możliwość globalnego wzywania pomocy.
  • Kupujemy też radio VHF Lowrance Link-8, które zapewni nam dużo większe bezpieczeństwo w strefach przybrzeżnych dzięki systemowi DSC (cyrowych selektywnych wywołań = można np. wzywać pomocy przez naciśnięcie 1 guzika). Ponadto będziemy mieli kontakt ze sobą nawzajem, podczas, gdy jedna osoba zejdzie z jachtu na ląd (UKFka ręczna, którą mamy + UKF jachtowe = rozmowy w promieniu kilku mil od jachtu), ponadto radio to ma wbudowany odbiornik AIS - a więc mogę 'widzieć' statki w promieniu kilkunastu - kilkudziesięciu mil od mojej jednostki, wiem jak sie zwą, jakim kursem i z jaką prędkością płyną, mogę nawet ustawić alarm, który mnie obudzi w razie gdy taki statek wejdzie w określony zasięg.

1xx% - kolejne progi przedstawimy, jak będziemy mieli dobry progres kampanii =)

 

 

 

13/01/2015

JEST - z pewną obsuwą ujawniamy nazwę naszego jachtu! :) Zapraszam do oglądania!

 

19/12/2014

Mamy małą pulę pięciu DODATKOWYCH gratisowych Świątecznych słodyczy, które dorzucamy do nagrody minimum BONUS-TRACK za 55zł, po prostu ją wyślemy do Was wcześniej - i to nawet niezależnie od tego czy projekt się uda czy też nie, pierniczków nie musicie oddawać, najwyżej będą już totalnie gratis ;)))

 jeśli chodzi o dane techniczne, to w pudełku znajdują się lukrowane pierniczki - 3 większe i 5 mniejszych (mają dziurki, więc można zjeść od razu, albo powiesić na choince, żeby się zakurzyły i dopiero potem zjeść) i 7 orzeszków z masą kajmakowo-maślano-kawowo-spirytusową... plus firmowy pierniczek, którego zjeść przed zakurzeniem zdecydowanie nie wypada!

Jeśli ktoś będzie na dalszym miejscu niż piąte i napisze, że to w związku z tą promocją, dorzucimy inny gratis z puli nagród - promocja maksymalnie do niedzieli! Potem to już tylko "Kevin sam w domu"...

11/12.2014

Dziś została wzięta nagroda "Mama chrzestna", która uprawniać będzie pewną białogłowę do zagrania kluczowej roli w ceremonii chrztu - a więc i nadania imienia - mojemu jachtowi tuż przed jego pierwszym wodowaniem. Wyobrażam to sobie jako bardzo miły, choć być może bardzo mroźny (miejmy nadzieję że nie) evencik, na który jesteście WSZYSCY zaproszeni.

No ale ale... może właśnie teraz zauważyliście że nazwa łódki na rysunku jest zasłonięta, a o nazwie nie ma nigdzie mowy? Mogę już zdradzić, że jest to zabieg celowy... ale nazwa już jest! W mojej głowie - wie o niej grono osób tak male, że przeciek byłby od razu wykrywalny... chusteczka spadnie w kluczowym momencie - niniejszym przyjmuję że zrobimy to, jak przekroczymy 75%,  8625 zł - czyli około 2 razy więcej niż mamy teraz. Dodatkowa gratka dla Was - nazwę będzie mogła Wam ujawnić w filmiku, który opublikujemy w aktualnościach, na stronie i blogu dinghyadventures osoba, która dołoży ostatnią cegiełkę, która wyrówna do 75%, bądź przebije ten próg! - nagramy z nią film :)

PS. Moja poprzednia łódka nazywala się "Black Betty" (Whoooa, Black Betty, bam balam balam...), a obecna nazwa też ma w sobie coś czarnego, NIE jest jednoczłonowa i też jest inspirowana muzycznie. To nie konkurs, proszę nie zgadywać. Drażnię tylko Waszą ciekawość ;)

 

08/12/2014 - w przeddzień startu naszej kampanii na PP stała się rzecz przełomowa dla prędkości budowy naszego jachtu, mianowicie ociepliliśmy szkutnię dodatkową, wewnętrzną warstwą folii, odcięliśmy pochlaniające ciepło poddasze i wstawiliśmy PIEC! :) Taką wszystkożerną kozę - pożyczoną z salmoboats.com, kiedyś topiłem na niej ołów na balast do "Black Betty", teraz służy za źródło ciepła - i to jakiego! Na zewnątrz 0 stopni, a my grzejemy do 15-16! Zupełnie inna jakość pracy - nabraliśmy z Alicją takiego tempa, że 2 dni siedzieliśmy od śniadania do 22.30. Szkutnia od teraz nie tylko świeci i rozbrzmiewa odglosami, ale też dymi!

 

 

Media o Twoim projekcie:

Samotny Polak a Morze!

www.jachting.pl | 2015-01-02

Projekt 5-cio miesięcznego rejsu, rozpoczynającego się mocnym akcentem, bo od samotnego przepłynięcia Atlantyku, trafił jakiś czas temu na łamy portalu crowdfoundingowego polakpotrafi.pl. Aby zyskać pełną perspektywę tego ambitnego przedsięwzięcia, dodać trzeba, że rzecz będzie się działa, na odkryto pokładowej, sklejkowej łódce o konstrukcji balastowo-mieczowej i zawrotnej długości 6,5m. Jacht budowany jest obecnie samodzielnie przez Pomysłodawcę oraz Zespół zaangażowany w projekt. Start planowany z Lizbony, na koniec stycznia 2015r.

Dołącz do wspierających projekt wyprawy Dinghy Adventures

www.meble.pl | 2014-12-22

Projekt Dinghy Atlantic, który jest próbą pokonania Oceanu Atlantyckiego na mieczowym jachcie bez stałej kabiny, konsekwentnie prze do przodu i co ważne - data startu wydaje się być niezagrożona. Start z Lizbony, wg. planów to przełom stycznia i lutego 2015.