Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Chapeu

Chapeu

Kraków

Jestem Szczepan lub Pepe jeśli wolicie. Trochę podróżnik, trochę fotograf, trochę doktorant, trochę marzyciel, trochę idealista a trochę realista, trochę wszystko na raz i trochę żadne z osobna. Znajomi mówią o mnie: Umysł ścisły o duszy humanisty. Dotychczas przemierzyłem ponad 60 państw na świecie i nie chodzi tu oczywiście o puste, nic nieznaczące liczby ale o odkrywanie świata, poznawanie jego najdalszych zakątków i spotykanie niezwykłych ludzi od których można się czegoś dowiedzieć i nauczyć. W zeszłym roku przemierzyłem 26 państw czego efektem jest humorystyczny filmik: The Epic Apple Journey Around The World.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

Obejmij patronat nad tym projektem!

Wybierz rodzaj wsparcia jakiego chcesz udzielić projektodawcy:


66 Wspierający

107% Postęp

5577 PLN z 5200 PLN

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania, model "wszystko albo nic", zbiórka będzie aktywna do 27.07.2015 18:06

Podróż do źródeł rzeki której nie ma

O projekcie

Pewnie kojarzycie jeszcze z lekcji geografii w podstawówce dwie niezwykłe rzeki Azji Środkowej o dziwnie brzmiących nazwach, Amu-Daria i Syr-Daria - dwie mityczne rzeki przemierzające bezkresne pustynie i stepy Azji Środkowej, rzeki które rodzą się w niedostępnych górach Tienszanu i tadżycko-afgańskiego Pamiru, przemierzają tysiące kilometrów by zakończyć swój żywot w Jeziorze Aralskim, zwanym kiedyś morzem. W latach 60tych XX wieku było to wciąż czwarte pod względem powierzchni jezioro na Ziemi, dziś pozostało już po nim jedynie wspomnienie w postaci porozrzucanych po środku pustyni zardzewiałych statków i łodzi rybackich oraz niewielki akwen znajdujący się w Kazachstanie o nazwie Tuszczybas.

Gdzieś pomiędzy nurtami tych rzek można znaleźć kraje-stany, często mylone, często nieznane, często zapominane i odsuwane na margines podróżniczego świata: Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan, Afganistan czy nieco dalej Pakistan, a przecież kiedyś były one jego centrum. Sercem świata prawdziwych nomadów. To właśnie tamtędy przez setki lat przebiegał jedwabny szlak, wielcy podróżnicy, królowie, odkrywcy, wielkie armie, uciekinierzy i karawany kroczyły ze wschodu na zachód podążając za zachodzącym słońcem.

Co wiemy dziś o tych miejscach? O granicach dzielących przestrzenie i burzących pradawne zwyczaje, kultury czy tradycje zamieszkujących je ludów. A gdyby tak odkryć te tereny na nowo? Przemierzyć je wzdłuż jednej z rzek lub raczej tego co z niej pozostało. Udać się w Podróż do źródeł rzeki której nie ma.

I tu potrzebne jest Wasze wsparcie. Zrealizujcie razem ze mną to niezwykłe przedsięwzięcie. Udajmy się w podróż wzdłuż rzeki Amu-Darii od jej ujścia (albo raczej tego co z niej zostało), wzdłuż jej biegu aż do samych źródeł, schowanych wśród pamirskich szczytów na pograniczu Afganistanu i Tadżykistanu. 2400 km niegościnnego terenu, ekstremalnych temperatur i niezwykle trudnego klimatu ale ciepłych i życzliwych ludzi.

To właśnie dzięki Wam ich historie ujrzą światło dzienne, zostaną utrwalone w formie reportażu i fotoreportażu, a Wy usłyszycie opowieśći z krainy pełnej różnorodnych krajobrazów, bogatych kultur zarówno tych nomadzkich (jakże bliskich każdemu podróżnikowi), jak i tych pradawnych, zapomnianych, porzuconych, schowanych gdzieś wśród piasków pustyni Kara-kum, Kuzył-kum czy Aral-kum. Opowieści znad błękitnych pałaców w Bucharze czy Samarkandzie, starożytnych miast pamiętających czasy Aleksandra Wielkiego, Dżyngis-chana czy Tamerlana ale i miejsca jednej z największych katastrof ekologicznych w historii ludzkości.

Azja Środkowa nie kończy się jednak na "krajach-stanach". Podczas swojej podróży udam się także do Iranu, (dawnej Persji) kojarzonego współcześnie niemal wyłącznie z Ajatollahami, szyizmem i antyzachodnim reżimem.

Chcę Wam pokazać ten inny Iran, znajdujący się z dala od mediów, gdzie wbrew pozorom rozwijają się i swobodnie funkcjonują również wyznawcy innych religii. Iran zagubiony nieco w historii i niepewny swojej przyszłości. Kraj czterech pór roku, niekiedy pełny sprzeczności, kontrastów, trudny do zrozumienia na pierwszy rzut oka, niezbadany, ale także pełen gościnności i życzliwości napotkanych ludzi. Iran poprzecinany licznymi łańcuchami górskimi, ogromnymi pustyniami, czy zielonymi, żyznymi polami na północy, które fascynują każdego przybysza.

DOKĄD I PO CO?

Podczas „Podróży do źródeł rzeki której nie ma”  pragnę podróżować w górę biegu rzeki Amu-Darii, zobaczyć wyschnięte jezioro Aralskie, ośnieżone szczyty Pamiru gdzie rzeka czerpie swoje źródło, pokonać góry Iranu, biurokrację Turkmenistanu, pustynie Uzbekistanu czy granice byłych republik radzieckich gdzie czas się zatrzymał. Chcę połączyć pasję do poznawania odmiennych kultur, do rozmów z napotkanymi ludźmi, do samotnego podróżowania, a wszystko to opisać, udokumentować oraz przedstawić za pomocą zdjęć oraz filmów, a po powrocie mam zamiar podzielić się z Wami moją wiedzą i zdobytym doświadczeniem.

Swoją wyprawę chciałbym skupić na krainach położonych w dorzeczu Amu-Darii ale nie mogę pominąć niezwykłego, zagadkowego i kontrowersyjnego Iranu, górzystej Armenii czy wschodniej konserwatywnej Turcji oraz terenów znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie ogarniętej wojną domową Syrii. Po przekroczeniu gór Zagros i świata perskich legend i historii, podążę śladem Marco Polo przez pustynię Kara Kum na której znajdują się niezwykłe Wrota Piekieł, spocznę na chwilę przy wrakach łodzi rybackich porozrzucanych wśród piasków pustyni by na koniec dotrzeć do krainy nomadów, pasterzy, potomków Złotej Ordy i wojsk Dżyngis-chana schowanych w wysokich górach Pamiru. Podróż ta zajmie 3 miesiące i będzie niezwykle wymagającą, trudną i miejscami niebezpieczną wyprawą podczas której przmierzę tereny pustynne, półpustynne, górzyste, pozbawione często wody, dróg i ścieżek a także niekiedy i ludzi. Wszystko w środku lata przy temperaturach sięgających 50 stopni Celsjusza.

Jeśli wystarczy środków finansowych chciałbym odwiedzić ostatnie plemiona Kirgizów zamieszkujące Afganistan. Odcięci od cywilizacji, zamknięci na dachu Świata, bez przyszłości, ledwo żyjący w teraźniejszości i powoli zapominający również o przeszłości, o ziemiach swoich przodków które mogli swobodnie przemierzać zanim wytyczono i zamknięto granice.

CO PRZYNIESIE TA WYPRAWA?

Przemierzenie koryta rzeki Amu-Darii pozwoli udokumentować katastrofalne skutki działalności człowieka w Azji Centralnej, największej katastrofy ekologicznej w historii ludzkości dziejącej się wciąż na naszych oczach ale z dala od ekranów telewizorów czy okładek dzienników. Chcę pokazać śmierć jeziora ale i narodziny rzeki która go niegdyś zasilała, a dziś nie dociera do jego granic. Ponadto pragnę poznać rzadko odwiedzane tereny zamieszkiwane przez zwykłych biednych ludzi, ofiar katastrofy na którą zostali skazani. Na koniec zamierzam dotrzeć do krainy nomadów, poznać ich życie i zwyczaje, zbadać jak udaje im się zachować własną tożsamość na Dachu Świata, w jednym z najrzadziej odwiedzanych pasm górskich świata. Cała podróż w najbardziej oszczędnym wariancie liczyć będzie 7000km, jednak bardziej prawdopodobny scenariusz to około 8000-8500 km.

Wyprawa ma na celu stworzenie reportażu i fotoreportażu o regionach będących niegdyś sercem, centrum świata, a dziś zepchanych na jego peryferia, zarówno te cywilizacyjne, kulturowe jak, a może i przede wszystkim gospodarcze.

Po powrocie chciałbym stworzyć wystawę zdjęć oraz film będący relacją z przebiegu podróży, opisujący życie napotkanych ludzi. W dalszych planach jest również napisanie i wydanie książki będącej zbiorem zapisków, myśli i spostrzeżeń z tej niezwykłej drogi.

 

KIM JESTEM?

Jestem Szczepan lub Pepe jeśli wolicie. Trochę podróżnik, trochę fotograf, trochę doktorant, trochę marzyciel, trochę idealista a trochę realista, trochę wszystko na raz i trochę żadne z osobna. Znajomi mówią o mnie: "Umysł ścisły o duszy humanisty", uzależniony od czekolady której nigdy nie odmawiam. 

Dotychczas przemierzyłem ponad 60 państw na świecie i z każdym kolejnym rokiem lista ta się powiększa. Nie chodzi tu oczywiście o puste, nic nieznaczące liczby, ale o odkrywanie świata, poznawanie jego najdalszych zakątków i spotykanie niezwykłych ludzi od których można się dowiedzieć czegoś o życiu. Będąc w drodze staram się zrozumieć otaczający mnie świat, by następnie móc inspirować innych do spełniania swoich własnych marzeń. W podróżach i w życiu staram się więcej słuchać niż mówić, stąd rzadko opowiadam o swoich przygodach. Te zapisuje na papier i mam nadzieję, że wkrótce będę mógł się z Wami nimi podzielić.

Większość z Was mnie zapewne nie zna, część może kojarzy z wystąpienia na Kolosach w 2013r. bądź kilku slajdowisk w Krakowie bądź Warszawie, jednak dla tych co nigdy nie mieli okazji usiąść ze mną i chwilę porozmawiać zamieszczam kilka informacji które mam nadzieję nieco przybliżą Wam moją postać i zachęcą do nieco bliższego poznania.

Na 26 urodziny udałem się w podróż dookoła świata podczas której przemierzyłem 120 000 km i dotarłem m.in. na Antypody, Wyspę Wielkanocną, Malediwy, Machu Picchu czy do najgorętszego miejsca na świecie Depresji Danakilskiej z jeziorem płynnej lawy (Etiopia), a wszystko to z zielonym jabłkiem w ręku czego efektem jest krótki filmik na YouTube zatytułowany: The Epic Apple Journey Around The World

 

Po roku pełnym przygód, rozrywek, radości nadszedł czas na najważniejszą i zarazem najtrudniejszą część podróży, dotarcia do miejsca gdzie nikt nie chce jechać, boi się jechać albo co gorsza nie chce w ogóle o nim słyszeć. Wymazuje z repertuaru codziennych problemów, wydarzeń czy przemyśleń.

Wyprawa ta nie byłaby bowiem udana, gdyby nie podróż do ostrzeliwanej przez wojska izraelskie Palestyny, czy ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy. Na Zachodnim Brzegu zbierałem materiały potrzebne do napisania cyklu reportaży z miejsc sąsiadujących ze strefami ogarniętymi działaniami zbrojnymi. Puste palestyńskie czy ukraińskie ulice i miasta, zamknięte sklepy, restauracje czy kawiarnie, załamani, zrozpaczeni, zdesperowani ludzie. To właśnie ta część wyprawy sprawia, że potrzebujemy się na chwilę zatrzymać, stanąć nieruchomo na kilka minut i zamyślić się. Pomyśleć o życiu, otaczającym nas świecie, innych ludziach, o drugim niezauważalnym w codziennej gonitwie człowieku. Człowieku takim jak my tylko stojącym po drugiej stronie ekranu telewizora lub daleko w jego cieniu, człowieku szarym, przeciętnym, niewidocznym, bezbronnym i niesłyszalnym.

 

Podróż ta była podróżą kompletną, dotykającą wszystkich ludzkich zmysłów i uczuć, śmierci i narodzin, radości i żalu, beztroski i powagi. To wyprawa dookoła świata ale przede wszystkim w głąb człowieka.

Nie była to jedyna wyprawa w moim życiu, poprzednią rozpocząłem od pracy w przetwórni ryb na Alasce. Za zarobione pieniądze odbyłem niezwykłą podróż przez 15 krajów świata i przemierzyłem 67000km w tym m.in. odwiedziłem zniszczone po trzęsieniu ziemi Haiti (kliknij w link odsyłający do mojego fotoreportażu umieszczonego na stronie National Geographic), którego opis możecie znaleźć na stronie Fundacji Polska-Haiti. Wyprawa miała pokazać, iż dzięki ciężkiej pracy, samozaparciu i wytrwałości można zrealizować swoje marzenia. 

  

DLACZEGO POTRZEBNE JEST WASZE WSPACIE?

Podróż przez kraje Azji Środkowej wymaga sporych nakładów finansowych. Zakupiłem już bilet w jedną stronę dzięki któremu wiem, że do wyjazdu dojdzie, od Was jednak zależy czy uda mi się dostać w te najbardziej niedostępne i niegościnne miejsca gdzie koniecznie będzie wypożyczenie samochodu, motocykla czy choćby roweru, zdobycie i opłacenie niezbędnych pozwoleń oraz licznych wiz, które niestety do najtańszych nie należą. Według moich przewidywań budżet całego przedsięwzięcia powinien zamknąć się w kilku tysiącach złotych. Jeśli uzyskam wystarczająco dużo pieniędzy wybiorę się do Korytarza Wakhańskiego, do ostatniego plemienia Kirgizów zamieszkujących tamtejsze góry Pamiru. Kim są owi Kirgizi i dlaczego znaleźli się w Afganistanie możecie zobaczyć na filmie: „The Prisoners of Himalayas”.

 

Zależy mi by był to nasz wspólny projekt stąd każda osoba która zaangażuje się w "Podróż do źródeł rzeki której nie ma" będzie mogła mieć wpływ na przebieg mojej trasy. Wasze rady, wskazówki, pomysły czy życzenia będą mile widziane. Im większe będzie Wasze wsparcie, nie tylko finansowe, merytoryczne ale i psychiczne (w tych trudnych chwilach, których napewno nie zabraknie) tym większe szanse na sukces projektu. 

Wspólnie z osobami które postanowią wesprzeć ten projekt ustalimy początkowy przebieg trasy. Wybierzcie miejsca które Waszym zdaniem powinienem odwiedzić na drodze z Mersin (Turcja) do Teheranu (Iran). Ormiańskie klasztory, Kapadocja, Tabriz, a może znacie jakieś inne ciekawe miejsca które chcecie bym sfotografował i opisał? Może słyszeliście o jakiś niezwykłych, malowniczych miejscach, prawdziwym skarbie Orientu, który znajduje się na mojej drodze do Jeziora Aralskiego? Jeśli miejsce to będzie znajdowało się "niedaleko" planowanej trasy, zrobię co w mojej mocy by tam dotrzeć i uwiecznić go na karcie pamięci aparatu. Zależy mi byśmy wspólnie stworzyli niezwykłą historię i wyznaczyli drogę do źródeł rzeki której nie ma.

 

NA CO ZOSTANIE WYDANA TA KWOTA?

5000 złotych to rozsądne minimum, które pozwoli na opłacenie wiz, pozwoleń, transportu, a także jeśli to konieczne lokalnych przewodników. Ponadto chciałbym zakupić dodatkowy obiektyw umożliwiający wykonywanie zdjęć dokumentujących tą niezwykłą wyprawę. To dzięki niemu możliwe będzie utrwalenie życia ludzi napotkanych na drodze, czy zniszczeń spowodowanych polityką Związku Radzieckiego na rzece Amu-Darii. 

W zamian za pomoc w realizacji projektu przygotowałem dla Was ciekawe nagrody. Specjalnie wyselekcjonowany zestaw orientalnych przyprawy, kalendarz z unikalnymi zdjęciami, perską wróżbę, dedykowane nagranie video, pocztówkę z podziękowaniami, a może kamyk wprost z dna Jeziora Aralskiego?

 

A JEŚLI ZBIÓRKA PRZYNIESIE WIĘCEJ?

To byłoby wręcz fenomenalne. Wówczas odwiedzę korytarz Wakhański i udam się w trekking do Małego Pamiru, gdzie na złączeniu rzek Bozai Darya oraz Wakhjir znajduje się Bazai Gonbat pozostałość po osadzie Kirgijskiej wraz z resztkami fortu. Ponadto dodatkowa kwota umożliwi mi zakup zapasowych baterii, kart pamięci, dysku twardego, ładowarki słonecznej, a także odpowiedniego powerbanku, a także obiektywu ultraszerokokątnego mogącego uwiecznić piękno afgańskich dziewiczych i niedostepnych gór.

Im większe Wasze wsparcie, tym łatwiej będę mógł zrealizować „Podróż do źródeł rzeki której nie ma”, a dzięki Wam inni usłyszą o tym niezwykłym miejscu zapomnianym przez Świat.

Dziękuję za wsparcie. W drogę wyruszam 5 lipca więc może to właśnie z Tobą spotkam się na zapomnianym szlaku gdzieś w Azji Środkowej, a jeśli nie to do zobaczenia po powrocie na gorącej czekoladzie w Krakowie lub Warszawie.

Szczepan Pepe Ligęza

Przebieg wyprawy będzie można śledzić na oficjalnym profilu FB 

https://www.facebook.com/SzczepanPepeLigeza

 

WYPRAWIE PATRONUJE: