Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Michał Olszewski

Michał Olszewski

Siemianowice Śląskie, Polska

Urodzony i wychowany na Śląsku.

Działam na rzecz rozwoju regionu od lat. Uważam, że podtrzymywanie i upowszechnianie tradycji i kultury narodowej to mój obowiązek. Żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych są dla mnie wzorem postaw patriotycznych, ideowości, mądrości i bezkompromisowości w sprawach suwerenności Polski. Współpracuję z różnymi instytucjami i organizacjami. Podejmuje wiele inicjatyw, ponieważ uważam, że o naszą przyszłość należy zadbać już dziś.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

5925 PLN z 5000 PLN

82 Wspierający

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 01.04.2016 12:12

Okręg Śląski Armii Krajowej

O projekcie


 
Zachęcamy do polubienia strony Śląskiego Centrum Kultury 
w serwisie facebook!


Z zagranicy
 można dokonywać wpłat w dowolnej walucie za pomocą kanału Inny/Druczek (z nieco mylącym logiem Poczty Polskiej). Każdy druczek można wykorzystać tylko raz! Szczegóły na załączonej grafice.


Od Państwa hojności zależy, czy uda się wydać pierwsze trzy tomy opracowania Okręg Śląski Armii Krajowej, będącego plonem mojej wieloletniej pracy. Liczę, że uda mi się dzięki niemu przynajmniej częściowo ocalić od zapomnienia wysiłek i ofiarę dziesiątków tysięcy ludzi, których poświęcenie i odwaga osiągnęły poziom wręcz niespotykany. A wiedzieć trzeba, że na tym terenie panowały warunki szczególne, które starałem się w niniejszej pracy naświetlić, a które to sprawiły, że działalność konspiracyjna była tu bez porównania trudniejsza aniżeli w innych regionach Polski i związana była z o wiele większym ryzykiem. Mało kto zdaje sobie dziś sprawę z tego, jak ogromną cenę zapłacili miejscowi Polacy za wierność Ojczyźnie.

                                                                             - Wojciech Kempa

Armia Krajowa kojarzy się dziś Polakom, także tym, którzy mieszkają na Górnym Śląsku czy w Zagłębiu Dąbrowskim, przede wszystkim z Powstaniem Warszawskim, czasami także z partyzantką na Lubelszczyźnie i Kielecczyźnie, być może jeszcze gdzieś w Beskidach. Niektórym kojarzy się ona także z działaniami prowadzonymi w ramach akcji „Burza", przede wszystkim na dalekich Kresach Wschodnich, a więc z walkami o Wilno i Lwów, z epopeją 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty, a nadto z obroną ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej przed UPA. 

Mało kto jest w stanie cokolwiek powiedzieć o Okręgu Śląskim Armii Krajowej. A przecież należał on do najliczniejszych w skali kraju. Wynika to zapewne z faktu, że działalność AK na tym terenie nie obfitowała w tak spektakularne akcje zbrojne jak te, o których napisałem przed momentem. O ile akowcy w Warszawie ginęli przede wszystkim w walce - z bronią w ręku, o tyle tutaj śmierć ponosili oni głównie w egzekucjach - na gilotynie, na szubienicy czy pod ścianą śmierci w KL Auschwitz.






Nie umilkły jeszcze ostatnie strzały kampanii wrześniowej, gdy na Górnym Śląsku oraz na Śląsku Cieszyńskim zaczęły powstawać pierwsze organizacje konspiracyjne, które z czasem złączyły się, by jako Armia Krajowa podjąć walkę o wyzwolenie polskiej ziemi spod niemieckiej okupacji. Systematycznie rozbudowywano struktury konspiracyjne, których nie zdołały rozbić kolejne fale aresztowań, o wiele dotkliwsze aniżeli w innych regionach kraju. Gromadzono broń, opracowywano plany na czas powstania, a nadto prowadzono działalność wywiadowczą, dywersyjną i sabotażową, ale także i bojową, jako że na terenie Okręgu Śląskiego przez cały okres niemieckiej okupacji, praktycznie bez chwili przerwy, funkcjonowały oddziały partyzanckie, które w roku 1944 rozwinęły się do poważnych rozmiarów. 

Nie zaniedbywano również działalności informacyjnej i propagandowej, czego przejawem były liczne tytuły prasy podziemnej, a ponadto wiele energii wkładano w pomoc więźniom i rodzinom, których żywiciele ponieśli śmierć bądź znaleźli się w więzieniach lub obozach koncentracyjnych. 

Przygotowania do podjęcia otwartej walki z okupantem nie zostały zwieńczone powstaniem. Oczekiwany rozkaz nie nadszedł, a klęska okupanta niemieckiego nie przyniosła oczekiwanej wolności. Armia Krajowa została formalnie rozwiązana 19 stycznia 1945 roku, ale teren Okręgu Śląskiego w tym czasie wciąż jeszcze pozostawał pod okupacją niemiecką, tak więc rozkaz ten w żaden sposób nie wpłynął na jego działalność. Trwał on zresztą w konspiracji jeszcze przez wiele miesięcy po przejściu frontu i zainstalowaniu tu władzy komunistycznej, trwał w niej nawet po kapitulacji III Rzeszy. Taki stan trwał do 25 września 1945 roku, kiedy to komendant Okręgu, ppłk dypl. Zygmunt Walter - Janke, wydał swoim podkomendnym rozkaz ujawnienia się w ramach ogłoszonej przez komunistyczne władze amnestii.

Kolejne lata przyniosły byłym akowców straszliwe prześladowania. Praktycznie wszyscy oni, jeśli tylko wiedziano o ich przynależności do AK, byli poddawani inwigilacji i szykanom. Wielu z nich trafiło do więzień, wielu skazano na karę śmierci i stracono. Także ppłk Zygmunt Walter - Janke skazany został na najwyższy wymiar kary, jednakże wyrok ten zamieniono mu następnie na dożywocie. Stan taki trwał do drugiej połowy 1956 roku. Po „odwilży październikowej" 1956 roku AK przestała być już „zaplutym karłem reakcji". Akowcy mogli wreszcie oficjalnie zacząć mówić o swojej działalności w okresie drugiej wojny światowej, formalnie zaczęli być uznawani za kombatantów. Ale...

Warto w tym miejscu przytoczyć treść Notatki Służbowej z 3 grudnia 1957, pod którą widnieje podpis kapitana Służby Bezpieczeństwa W. Danielewicza, naczelnika Wydziału III:

„Po październiku 1956 r. b. działacze organizacji A.K., tak na terenie Katowic, jak również w innych miastach naszego województwa wzmogli swą działalność, z jednej strony na platformie ZBOWiD-u, a z drugiej przez organizowanie się i nawiązywanie wzajemnych kontaktów między sobą, celem utrzymania b. członków A.K. w gotowości na wszelką ewentualność.

Zamiarem ich w początkowym okresie było wykorzystanie ZBOWiD-u jako trybuny propagandowej dla gloryfikowania zasług Armii Krajowej w walce z hitleryzmem, pozyskanie sympatii społeczeństwa i sugerowanie należnej im roli w życiu państwowym. ZBOWiD miał być także odskocznią do windowania b. członków AK na różne stanowiska w aparacie gospodarczym, co niejednokrotnie do chwili obecnej udawało się.

Ponieważ ożywiona działalność pod szyldem ZBOWiD-u zwraca uwagę władz i różne zapędy z ich strony są zdecydowanie tępione, doszli do przekonania, że na platformie ZBOWiD-u nie doprowadzą swych zamierzeń do końca. Działalność według nastawienia „gór AK-owskich” winna być bardziej ostrożna i przemyślana, a więc z powodu ograniczenia oficjalnych możliwości w ZBOWiD-zie będzie ona zawsze bardziej ukryta.

Główne nastawienie wśród b. członków AK sprowadza się obecnie do utrzymania między sobą ścisłych kontaktów, podtrzymywać się wzajemnie na duchu, wiedzieć gdzie kto przebywa, różnymi sposobami zdobywać zaufanie w społeczeństwie i przygotować jak największą masę swych członków do wystąpienia w razie konfliktu wojennego lub innej zawieruchy. Z uwagi na to, że kler jest w lepszym położeniu i obecnie rozwija ożywioną działalność „góry akowskie” dają nastawienie, aby AK-owcy w całej swej masie popierali ich politykę i by ośrodki te pozyskały społeczeństwo i izolowały Partię.”

Nie były to już takie represje jak w drugiej połowie lat czterdziestych i pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, jednakże w dalszym ciągu daleko było do tego, by akowcy mogli zacząć swobodnie oddychać. Podsłuchy, rewizje, przesłuchania, wywiady środowiskowe, szykany w miejscu pracy, problemy z awansem, z otrzymaniem paszportu... - sytuacja taka absolutnie nie sprzyjała pracom badawczym, czy też gromadzeniu materiałów, które dokumentowałyby wydarzenia z przeszłości, jako że te w każdej chwili mogły wpaść w niepowołane ręce. A czas biegł nieubłaganie...




Powoli zaczęło się to zmieniać w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Wtedy to Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach zaczęła dokumentować działalność ruchu oporu, w szczególności wywodzącego się z harcerstwa. Trudno odmówić śledczym zaangażowania, o czym świadczą wyniki ich pracy. Często jednak zderzali się oni z murem nieufności, jako że wielu tajemnic przesłuchiwani w charakterze świadków byli akowcy wciąż woleli nie ujawniać. Z czasem ludzie zaczęli się przekonywać, że o pewnych sprawach można już mówić. Wciąż jeszcze nie o wszystkich, ale jednak... 

W ślad za tym zaczęło się spisywanie i gromadzenie relacji, odszukiwanie dokumentów. Niestety, czas zrobił swoje. Od zakończenia wojny minęło wiele lat. Wielu spośród tych, którzy zdołali przeżyć zawieruchę wojenną, odeszło w międzyczasie na wieczną wartę; z roku na rok, z miesiąca na miesiąc odchodzili kolejni. Czas zdołał też wymazać z pamięci żyjących wiele szczegółów, wobec czego relacje i wspomnienia nie mogły być już w pełni dokładne. Czasami zresztą wciąż nie chciano by były... Sytuację tę najlepiej ilustrują słowa Juliusza Niekrasza, który opisując działalność Wojskowego Sądu Specjalnego Okręgu Śląskiego AK stwierdził:

„Nie podejmuję się zaprezentować z całą ścisłością pełnego składu Sądu i Prokuratury, bowiem w czasie okupacji nie starałem się poznać wszystkich sędziów i prokuratorów, a wspólne odprawy nie były organizowane. Po wojnie również wolałem ze zrozumiałych względów nie podejmować rozmów na ten temat. Składem personalnym tego pionu pracy AK zainteresowałem się dopiero podczas pisania książki, ale było już zbyt późno, bo w tym czasie ze znanych mi członków wymiaru sprawiedliwości żyła już tylko jedna osoba, i to pozostająca w tak złym stanie zdrowia, że nie mogła mi przyjść z pomocą. Relacja moja dotyczyć będzie tylko osób, z którymi stykałem się bezpośrednio."

Powyższe słowa odnieść można do wszelkich aspektów działalności Okręgu Śląskiego AK, których to przez długie lata nie starano się rozpoznać, a kiedy już można było to uczynić, przeważnie okazywało się, że jest już na to w dużej mierze za późno...

Tak naprawdę jednak dopiero lata osiemdziesiąte przyniosły większą ilość publikacji na temat AK. Wśród nich było szereg ważnych pozycji książkowych. W roku 1985 pojawiła się praca (z elementami wspomnieniowymi) Juliusza Niekrasza Z dziejów AK na Śląsku, a w roku następnym najważniejsze bodaj prace z dorobku Zygmunta Waltera - Janke, mianowicie W Armii Krajowej na Śląsku oraz Śląsk jako teren partyzancki Armii Krajowej. W roku 1988 Mieczysław Starczewski opublikował swój Ruch oporu na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim w latach 1939 - 1945. Nie można nie wspomnieć tu o kolejnych, rozszerzonych wydaniach Harcerzy wiernych do ostatka. W latach osiemdziesiątych ukazało się nadto szereg publikacji dotyczących mniejszych regionów czy konkretnych miejscowości. Wymieńmy tu w szczególności pracę Michała Hellera Ruch oporu na Śląsku Cieszyńskim w latach 1939 - 1945, wydaną w 1982 roku, czy opublikowaną w roku 1987 książkę Józefa Musioła - Ślązacy, mającą charakter serii reportaży opowiadających o wybranych postaciach z ziemi rybnickiej. 

W roku 1993 wydane zostało drugie, rozszerzone wydanie książki Juliusza Niekrasza Z dziejów AK na Śląsku, w którym mógł on już zawrzeć te treści, których nie wolno mu było ujawnić w pierwszym wydaniu - z jednej strony z uwagi na obowiązującą cenzurę, z drugiej zaś na autocenzurę (wielu byłych akowców wciąż jeszcze nie chciało bądź nie mogło ujawnić wszystkiego, co mieli do powiedzenia na temat tego, czym się zajmowali w czasie wojny i tuż po jej zakończeniu). Rok wcześniej w Czeskim Cieszynie wydane zostało opracowanie Oswalda Guziura i Mieczysława Starczewskiego - Lido i Stragan. Ślązacy w wywiadzie Armii Krajowej. W roku 1995 wyszła praca Mieczysława Brzosta Rybnicki Inspektorat Armii Krajowej, w tym samym roku - Bogusława Pędzikiewicza ps. „Drozd" - Ruch oporu w okupowanym Jaworznie w latach 1939-1945. Monografia XX Batalionu Szturmowego AK, a w 2001 roku Roman Flaczyk ps. „Doktor" i Jan Gągorowski ps. „Witold" wydali Inspektorat Armii Krajowej Sosnowiec.

I to są zasadniczo podstawowe pozycje, jakie pojawiły się na rynku wydawniczym, poruszające problematykę, którą postanowiłem się zająć. Dodam, że żaden z wymienionych powyżej autorów nie miał możliwości sięgnięcia po materiały skrywane w archiwach UB i SB, które to stanowią prawdziwą kopalnię informacji. Nikt też dotychczas nie wykorzystał niezwykłych i przebogatych zbiorów dr. Józefa Mazurka, który to przez całe życie mieszkał na Zaolziu i tam zbierał materiały dotyczące funkjonowania ruchu oporu na Śląsku Cieszyńskim. Wszystkie wymienione prace mają przy tym bądź to charakter wspomnieniowy, bądź to przyczynkarski - nie ujmują całości zagadnienia, a jedynie jego wycinki. Znaczące fragmenty działalności Okręgu Śląskiego AK nie doczakały się jakiejkolwiek nawet wzmianki, nie mówiąc już o kompleksowym ujęciu.




Kiedy w roku 1989 runął system komunistyczny i zlikwidowana została cenzura, a granice stanęły otworem, kiedy wydawało się, że wreszcie o wszystkim można już będzie napisać, tym bardziej że archiwa zlikwidowanej bezpieki zostały otwarte dla badaczy, okazało się, że nie ma politycznego klimatu, by zająć się dokumentowaniem czynu zbrojnego Okręgu Śląskiego Armii Krajowej. Jako priorytetowe zadanie dla naszego państwa zaczęto wskazywać integrację ze strukturami europejskimi, do których droga wiodła ponoć przez Niemcy. Obowiązywało więc hasło: „wybierzmy przyszłość". A pamięć o czynie zbrojnym Armii Krajowej i o ofierze złożonej przez jej żołnierzy jawiła się tu niczym „rozdrapywanie starych ran". Co więcej, pojawiać się zaczęły publikacje ewidentnie mające na celu zafałszowanie historii.

Coraz mniej było tych, którzy mogli i chcieli dzielić się swoimi przeżyciami, a młodzi tematu tego nie podejmowali. Na tym tle do chlubnych wyjątków zaliczyć można Tomasza Milera, spod którego ręki wyszła m.in. świetna monografia Inspektoratu Rybnickiego Armii Krajowej, która to dostępna jest w internecie. Postanowiłem więc przełamać tą swoistą niemoc. Przez ostatnie dziesięć lat intensywnie odwiedzałem biblioteki i archiwa, nie tylko zresztą w Polsce, starając się dotrzeć do wszelkich materiałów dokumentujących działalność SZP - ZWZ - AK na Górnym Śląsku, na Śląsku Cieszyńskim, w Zagłębiu Dąbrowskim, Ziemi Chrzanowskiej i Oświęcimskiej oraz na Podbeskidziu. 




Efektem tego jest niniejsza praca, a właściwie jej pierwsze trzy tomy. Mam przy tym świadomość, że wielu spraw nie udało mi się wyjaśnić, że wciąż wiele jest białych plam. O ile na przykład (przede wszystkim dzięki Józefowi Mazurkowi, ale nie tylko) sporo wiemy o tym, co działo się w południowej części Śląska Cieszyńskiego, to absolutnie nie możmy tego powiedzieć o jego północnej części, gdzie przecież istniały silne struktury AK. O ile za sprawą wysiłku śledczych Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach posiadamy sporą wiedzę na temat funkcjonowania grup konspiracyjnych powstałych na bazie ZHP, to absolutnie nie możemy tego powiedzieć o innych środowiskach. Paradoksalnie, największą wiedzę mamy o tych strukturach, do których udało się wniknąć konfidentom gestapo czy UB, a zwłaszcza o tych, których dokumentację organizacyjną udało się przejąć organom gestapo czy UB, jako że te materiały przetrwały i dziś mamy do nich wgląd.



Tom pierwszy zawiera trzy rozdziały. Rozdział pierwszy to Specyfika regionu, w którym przedstawiłem ogólne rozważania dotyczące czynników, społecznych, politycznych, a także geograficznych, na tle których zafunkcjonował ów fenomen, jakim był Okręg Śląski ZWZ - AK. W rozdziale drugim, Zarys dziejów Okręgu Śląskiego ZWZ - AK, zaprezentowałem owe dzieje niejako z pozycji Komendy Okręgu. W rozdziale kolejnym, Działalność Okręgu Śląskiego ZWZ - AK, zająłem się kwestią działalności bojowej i dywersyjnej, działalności wywiadowczej, wojną propagandową, funkcjonowaniem służby łączności i podziemnego wymiaru sprawiedliwości, a także przygotowaniami do podjęcia walki w ramach powstania powszechnego lub „Burzy", przy czym również przedstawiłem to niejako z pozycji organów dowodzenia Okręgiem. 

W kolejnych tomach „schodzę" na szczebel regionalny i lokalny. W tomie drugim więc mamy trzy rozdziale, przy czym rozdział czwarty ("W przemysłowym sercu Górnego Śląska") dotyczy funkcjonowania struktur konspiracyjnych w regionie katowickim, rozdział kolejny (Na północnych rubieżach Górnego Śląska i Zagłębia) - w powiatach tarnogórskim, lublinieckim, zawierciańskim oraz w okolicach Kłobucka, Krzepic i Blachowni, a rozdział szósty (Na Śląsku Opolskim) - w północnej części Opolszczyzny, jako że południową część, mianowicie Obwód Raciborsko - Kozielski, opisałem w rozdziale kolejnym.

A ów rozdział kolejny zatytułowałem Inspektorat Rybnik i umieściłem go w trzecim tomie, w którym przenosimy się do południowej części śląskiej ziemi. W tymże tomie są tylko dwa rozdziały, prócz wspomnianego Inspektoratu Rybnik, w którym omówiłem dzieje AK na ziemi pszczyńskiej i rybnickiej, a także raciborskiej i kozielskiej, a po części także strzeleckiej i prudnickiej oraz w południowej części powiatu opolskiego, mamy tam jeszcze rozdział AK na Śląsku Cieszyńskim. Ten ostatni odnosi się zarówno do tej części Śląska Cieszyńskiego, która obecnie należy do Polski, jak i należącego dziś do Republiki Czeskiej Zaolzia, które to było prawdziwym bastionem ZWZ - AK. 


W przygotowaniu są rozdziały poświęcone funkcjonowaniu struktur SZP - ZWZ - AK w Zagłębiu Dąbrowskim i na Ziemi Chrzanowskiej, a także w Inspektoracie Bielsko, w składzie którego znalazły się Obwody Bielsko, Żywiec, Wadowice i Oświęcim. Nadto zamierzam opracować dzieje zgrupowania partyzanckiego „Surowiec" oraz Legionu Śląskiego AK, którym to strukturom zamierzam poświęcić odrębne rozdziały. To wszystko znajdzie się jednak w tomach kolejnych.







Urodziłem się 29 marca 1966 r. w Siemianowicach Śląskich i tu też obecnie mieszkam. Jestem Ślązakiem z dziada - pradziada. Moi pradziadkowie walczyli w Powstaniach Śląskich o złączenie śląskiej ziemi z Polską, przy czym mój pradziadek po mieczu, Euzebiusz Kempa, stał na czele gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół" w Łabędach, a także był pierwszym komendantem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska w tej miejscowości (dziś będącej dzielnicą Gliwic). W III Powstaniu Śląskim początkowo dowodził kompanią powstańczą, a następnie pełnił funkcję oficera w Oddziale II (wywiad) Grupy Środkowej. Dziadek mój, Konstanty Kempa, był oficerem Wojska Polskiego i Armii Krajowej. Aresztowany przez Niemców, został skazany na karę śmierci i stracony w KL Auschwitz. Ukończyłem studia historyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Jestem autorem szeregu publikacji historycznych - w większości dotyczących Powstań Śląskich oraz Armii Krajowej. Wśród nich są pozycje książkowe:

- Na przedpolu Warszawy (rok wyd. - 2007)
- Śląscy Czwartacy (rok wyd. - 2010)
- Śladami bolesnej przeszłości. Śląskie tropy w KL Auschwitz (rok wyd. - 2011, jako współautor) 

Jestem nadto współautorem cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy", który składa się z czterech filmów: 

- Podpułkownik Tadeusz Majcherczyk - Zdan
- Pułkownik Jan Emil Stanek
- Porucznik Walenty Fojkis
- Podporucznik Karol Gajdzik

 

 

Media o Twoim projekcie:

Armia Krajowa na Śląsku

slaskipolska.pl | 2016-02-25

Od Państwa hojności zależy, czy uda się wydać pierwsze trzy tomy opracowania Okręg Śląski Armii Krajowej, będącego plonem mojej wieloletniej pracy. Liczę, że uda mi się dzięki niemu przynajmniej częściowo ocalić od zapomnienia wysiłek i ofiarę dziesiątków tysięcy ludzi, których poświęcenie i odwaga osiągnęły poziom wręcz niespotykany. A wiedzieć trzeba, że na tym terenie panowały warunki szczególne, które starałem się w niniejszej pracy naświetlić, a które to sprawiły, że działalność konspiracyjna była tu bez porównania trudniejsza aniżeli w innych regionach Polski i związana była z o wiele większym ryzykiem. Mało kto zdaje sobie dziś sprawę z tego, jak ogromną cenę zapłacili miejscowi Polacy za wierność Ojczyźnie.