Dołącz do naszej społeczności!

Ładowanie strony

O projektodawcy

Mikołaj Buczel

Mikołaj Buczel

Wałbrzych, Polska

Urodziłem się w Wałbrzychu, gdzie mieszkam i uczę się nadal (jestem uczniem 3 klasy II LO). Od kiedy tylko pamiętam, zajmowałem się pisaniem wymyślanych przeze mnie historii, stopniowo ucząc się sztuki słowa i wyrabiając swój warsztat. Obecnie pracuję nad projektem "Mostu..", który łączy wyimaginowany świat w klimatach fantastycznych z elementami psychologii i obyczajowości. Ponadto interesuję się muzyką, aikido, anime i rozważaniami filozoficznymi.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

7487 PLN z 7000 PLN

49 Wspierający

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 18.08.2016 12:12

Most nad niespokojną wodą

O projekcie

Witam serdecznie wszystkich, którzy zainteresowali się moim projektem! Mam nadzieję, że nie jest to jedynie zainteresowanie powierzchowne i uda mi się Was zachęcić zarówno do wsparcia, jak i zgłębienia świata ,,Mostu...".

Wszystkich odwiedzających zachęcam do pomocy, nawet najmniejsza kwota, każda złotówka będzie przeze mnie doceniona i może sprawić, że projekt się uda!


Idea

Moim projektem jest wydanie napisanej przeze mnie książki, zatytułowanej wstępnie ,,Most nad niespokojną wodą". Praca nad nią zajęła mi ponad dwa lata. Nim jednak zabrałem się do niej, wiele czasu poświęcałem na ćwiczeniach swojego warsztatu pisarskiego i zdobywaniu doświadczenia. W mojej głowie powstawały różne koncepcje, mniej lub bardziej udane, które wyciągałem z wyobraźni i przedstawiałem słowami. Po spojrzeniu wstecz i przeanalizowaniu wszystkich popełnionych błędów mogłem nareszcie zabrać się za projekt, który okazałby się na tyle udany, by można było go opublikować. I tak powstała pierwsza część ,,Mostu...".

Zasadniczo podczas pracy nad tą powieścią zrezygnowałem z moich poprzednich koncepcji klasycznego fantasy. Usunąwszy z głowy wszelakie elfy, orków i krasnoludy mogłem skupić się na tym, o czym wg mnie często w fantastyce się zapomina. Na ludziach. Nie jednak jako jednej z ras, tylko na ludziach, jakich na co dzień widujemy, rozmawiamy z nimi i którymi sami jesteśmy. W jakimkolwiek bylibyśmy świecie, jesteśmy niezmiernie interesujący. Stworzyłem więc świat o estetyce fantastycznej, do którego przeniosłem ludzi i skupiłem się na ich wnętrzach, zachowaniu i motywacjach, wplątując ich w zawirowania fabularne i stawiając przed nimi liczne wyzwania.

 

Inspiracje i obserwacje

Ważną inspiracją i pomocą w procesie tworzenia bohaterów okazał się enneagram - system 9 typów osobowości ułożonych symbolicznie w mistyczny wzór. Podczas kreacji postaci niejednokrotnie zdarzało mi się wspomagać zarówno teorią enneagramu (rozpatrywaną w sposób dogłębny i możliwie jak najbardziej wnikliwy), jak i obserwacją znajomych ludzi z poszczególnymi typami, aby uzyskać spójniejszą i bardziej realistyczną treść.

*Zachęcam również do zapoznania się z owym systemem psychologicznym, wiele informacji znajduje się w Internecie (w szczególności polecam strony angielskie). Dla zainteresowanych - mój typ to 5w4 ;)

Ponadto ważnymi inspiracjami podczas tworzenia ,,Mostu.." były wielkie dzieła literackie, takie jak Władca Pierścieni oraz Silmarillion J.R.R. Tolkiena, Czarna Kompania Glena Cooka, opowiadania o Sherlocku Holmesie Arthura Conana Doyle'a, anime: Mushishi i Neon Genesis Evangelion, a także dzieła muzyczne, na przykład Olias of Sunhillow Jona Andersona lub utwór Ammonia Avenue zespołu Alan Parsons Project.

      

 

Temat i cele

Pierwsza część ,,Mostu...” ma około 400 stron i wprowadza czytelnika w świat mój i moich bohaterów. Podzieliłem narrację między trójkę postaci reprezentujących odmienne typy osobowości. Każdej z nich nadałem unikalne cechy i każda znacząco się od pozostałych różni. Podczas swojego życia napotykają oni mniej lub bardziej ważne dla nich osoby, które jednak zawsze mają wpływ na akcję powieści. Z pozornie niezależnych od siebie powodów, trójka ta zmierza raz mniejszymi, raz większymi krokami w stronę Lehom — upiornego miasta, w którym dzieją się tajemnicze rzeczy związane z intrygą, która przez wiele lat rozgrywała się obok nie do końca świadomych tego bohaterów.

Fabuła w mojej głowie jest na tyle rozległa i szczegółowo zaplanowana, że z pewnością powstanie kilka tomów ,,Mostu...". Skończywszy pracę nad pierwszym, rozpocząłem pisanie drugiego, będącego bezpośrednią kontynuacją treści tomu pierwszego. Międzyczasie, przeglądając najróżniejsze oferty w Internecie, natrafiłem na platformę Ridero, przez co postanowiłem zdecydować się na self-publishing. Wiąże się to z kosztami, na które nie posiadam wystarczających środków. Dlatego właśnie zwracam się z prośbą do Was, abyście pomogli mi w zrealizowaniu mojego projektu.

Celem moim jest zdobycie minimum 7000 zł (oraz pozyskanie zainteresowania potencjalnych czytelników). Zachęcam jednak do wpłat, nawet jeżeli suma zostanie już zebrana - im więcej, tym projekt ma szansę udać się na większą skalę!

Zebrane środki zamierzam przeznaczyć na:

  • druk ,,Mostu...” w nakładzie kilkuset egzemplarzy
  • promocję i dystrybucję dzieła
  • korektę
  • projekt okładki
  • nagrody dla wspierających mój projekt ;)

 

Wszelkie dodatkowe informacje i linki zamieszczać będę na bieżąco w aktualnościach, stąd zachęcam zainteresowanych do śledzenia postępów.

 

Uwagi odnośnie do nagród

Nagrody w formie drukowanej książki podzieliłem na dwa rodzaje: w twardej i miękkiej oprawie. Wydanie książki w oprawie twardej znacznie zwiększa kosztu druku, stąd kwota wsparcia wynosić będzie 100 zł. Postanowiłem jednak dać możliwość wyboru rodzaju okładki przy nagrodach od 100 do 1000 zł, gdyż wiem, że nie wszyscy gustują wyłącznie w twardych oprawach. Oprócz tego na zakładce, koszulce i plakacie (wzory ilustracji w przygotowaniu, część z nich można zobaczyć tutaj) widnieć będą motywy nawiązujące do treści ,,Mostu...” autorstwa bliskiej mi artystki, oraz ręcznie robiona mapa świata mojej książki, którą przedstawiam poniżej (wersja bez nazw krain i miast). Kiedy tylko kolejna z ilustracji będzie gotowa, zamieszczę ją w projekcie lub na fanpage'u. Po udanym zakończeniu projektu istnieć będzie możliwość wyboru jednej grafiki spośród przedstawionych, w zależności od wybranej wcześniej nagrody. W sprawie tej będę się kontaktował z każdym wspierającym osobiście.

Nagrody zaczną trafiać w ręce wspierających w czasie zależnym od tego, jaka jest to nagroda. W przypadku gratyfikacji w formie materialnej lub e-booka bardzo proszę o cierpliwość, ponieważ od momentu zakończenia zbiórki tekst musi przejść pełną korektę i proces wydawniczy. Możliwość odebrania pozostałych nagród również wiąże się z oczekiwaniem. O wszelkich postępach informować będę na bieżąco.

 


Fragmenty

Aby zapoznać zainteresowanych z moją pracą trochę bardziej, postanowiłem zamieścić tu trzy wybrane krótkie fragmenty powieści.

I

    -Potrafisz dobrze się wspinać- powiedział jedyne, co przyszło mu do głowy.
   -Jeżeli kobieta spędza całe swoje dotychczasowe życie w Ethom, musi się nauczyć urozmaicać sobie czas- odpowiedziała charakterystycznym dla siebie tonem. –To niewielkie miasteczko, wokoło pola jedynie, co zatem robić? W tym miejscu można się jedynie nudzić…
     -Każda młoda dama w tym miasteczku tak robi?- spytał Ranayart.
  -W każdym miejscu na tym świecie znajdzie się osoba wyrażająca sprzeciw przyjętym powszechnie zasadom. Taka się urodziłam- odpowiedziała.
     -Czyżby twoja matka wychowała cię na taką osobę?
    Eira nie odpowiedziała. Skrytobójca, pomimo ciemności która uniemożliwiała mu ujrzenie rysów twarzy dziewczyny wyczuł u niej rozżalenie.
    -Nie mam matki. Zmarła, kiedy byłam mała- powiedziała po pewnym czasie milczenia.
    Ranayart chciał odpowiedzieć, ale nie potrafił dobrać odpowiednich słów. Nie czuł współczucia. Życie nie nauczyło go odczuwania emocji ogarniających innych choćby w najmniejszym stopniu.
     -Przykro mi- rzekł w końcu beznamiętnym głosem.
     Zaśmiała się chłodno.
   -Wcale nie jest ci przykro!- niemalże krzyknęła. –Nikomu w tym przeklętym miejscu nie jest przykro, ludzie to zimne potwory z kamiennymi sercami, którzy potrafią tylko obrzucać błotem innych dla własnej przyjemności!- dodała jednym ciągiem, głośno i rozpaczliwie, głos jej drżał jakby miała się rozpłakać.
     Oddychała szybko i trzęsła się nerwowo, Ranayart zaś stał po prostu, czekając aż przestanie.
     -Może usiądziesz…- rzekł w końcu.
   Księżyc oświetlił jej sylwetkę. Wzruszyła ramionami i runęła na łóżko. Uspokajała się jeszcze przez pewien czas, potem jej oddech się wyrównał.
     -Zapalić kaganek?- spytał, nadal stojąc w tym samym miejscu.
     -Nie, wolę rozmawiać o tym w ciemności- odparła spokojnie.
     -Chcesz rozmawiać o tym, co dla ciebie bardzo istotne, z nieznajomym człowiekiem? To nie jest rozsądne- rzekł.
    -W swoim życiu robiłam same nierozsądne rzeczy, jedna kolejna nie zrobi mi różnicy- powiedziała, a jej głos nabrał cieplejszej barwy z mieszaniną delikatnego uśmiechu.
     -O czym więc chcesz ze mną pomówić?

 

II

     -Co zaś do lorda Grimore'a i hrabiów... Banda głupców. Szkoda, że zajmują tak ważną pozycję, skoro nie nadają się nawet do myślenia.
      Książę przyznał mu rację skinieniem głowy.

     -Nie mogę zabrać im tytułów, gdyż najpierw ty i Grimore musielibyście taką wolę okazać, a ja później to zatwierdzić. Nie zrobiłbym tego jednak, gdyż wtedy równe by to było z buntem, który wyniszczającym by w swej istocie był dla całego księstwa. Stłumienie go… Nie, Tangranie, nie pragnę wojny, gdziekolwiek by się ona toczyła. To nie na moje nerwy. Co zaś się tyczy Arcybiskupa… Czyha jednak na skarb twego ojca, jak przypuszczałeś- stwierdził po chwili książę. –Ciekawe, po cóż mu tak wiele pieniędzy…
    -Po co? Nie wiesz nawet, jakim jest chciwcem. Pod opończą skromności i duchowieństwa skrywa się sprytny i żądny władzy oraz skarbów umysł. Niebezpieczny jest, choć nie będę przeczył, że nie dorównuje mi w żadnym wypadku- rzekł dumnie lord.
      -Zawsze powtarzam, Tangranie, zostaw w sobie więcej miejsca na skromność- Holm położył mu dłoń na ramieniu. –Wielkim jesteś człowiekiem, nigdy nie odstąpię od tego zdania, lecz gdyby nie twe… usposobienie, szanowaliby cię tak, jak lorda Bariona, wierność by ci wielką okazywali i wątpliwym byłoby, by dali się aż tak przekupić Arcybiskupowi.
     Twarz Tangrana nagle spochmurniała i odsunął się od towarzysza. Wolnym krokiem, jakby przechadzał się po pachnącej łące, podszedł do okna i głośno westchnął.
     -Mój ociec był wielkim człowiekiem- westchnął. –Lecz uważam, że przewyższam go i mądrością i zdolnościami.
     -Nie wątpię, by było to prawdopodobne- rzekł poważnie książę. –Okaż jednak w końcu szacunek swemu chwalebnemu poprzednikowi, gdyż nie zawsze wyrażasz się o nim pochlebnie. To nie przystoi.
    Tangran odwrócił się nagle w jego stronę, patrząc na niego niemalże dzikimi z wściekłości oczami.
     -Na jakiż to szacunek zasługuje mój ojciec, skoro nawet go nie znałem?- wydyszał. –Gdy tylko przyszedłem na ten świat, wyruszył na wojnę. Gdy zaś powrócił, natychmiast odesłał mnie na nauki na południe, nie zamieniając nawet słowa na pożegnanie. Nie pamiętam jego twarzy, Holmie, ani jego osoby. Do mych uszu dochodziły tylko nieprawdopodobne opowieści o jego odwadze, szlachetności i chwale. Nigdy tego nie doświadczyłem. Cóż to za ojciec, który tak opuszcza swe dziecko?! Najlepszym, co dla mnie zrobił, było to, że zdecydował, iż nie będzie się mną kłopotał. To nauczyło mnie samodzielności i podkreśliło to, co mam w sobie najlepsze. Najwyraźniej byłem dla niego znaczną zawadą do tego, by mógł nadal podróżować w nieznane i przybywać w chwale. Czy taki człowiek zasługuje na szacunek?

 

 III

     Moonrå przyglądał się tej czarownicy uważnie, chłonąc wzrokiem każdy fragment ciała. Dziwnie się czuł, patrząc tak na kobietę, gdyż jako kapłan dopuścić się takich rzeczy nie mógł. Ona zaś jakby nie czuła, że ktoś ją obserwuje, pomimo tego, że jej towarzyszki w przestrachu po kątach się kuliły. Nadal pochylała się nad inną, najwyraźniej oglądając jej rany i opatrując je resztkami swych podartych szat, które czystsze nieco były niż te, które nosiły pozostałe. Nie przerwała swej czynności nawet wtedy, gdy Moonrå zapukał laską w kraty, by zwrócić na siebie jej uwagę. Kilka razy jeszcze zniecierpliwiony chrząknął, gdyż pewności mu zabrakło, by się odezwać, czy to z uwagi na to, że do kobiet się nie odzywał, czy też dlatego, że ta była czarownicą.
    -Odwróć się, gdy do ciebie mówię, wiedźmo- powiedział w końcu niezadowolonym, zimnym głosem.
    Dziewczyna nie sprawiała wrażenia, jakby słowa te zbyt bardzo do niej trafiły. Oderwała ze strzępów tego, co jej jeszcze z ubrań zostało kolejny fragment i przykrywać nim zaczęła kolejną ranę.
     -Cóż to, czyżbyś nie rozumiała?- zdziwił się i zdenerwował Moonrå.
     Nic to jednak nie dało, niewzruszona była bowiem niczym skała wielka, której nawet sto siłaczy podnieść by nie potrafiło.
     -Mówię do ciebie, dziewko, ty zaś winna mi jesteś posłuszeństwo- warknął kapłan. –Jeśli się nie obrócisz, karę Theladiosa na siebie ściągniesz!
    Żadnej jednak mocy jego groźby nie miały. Jedyną na nie odpowiedzią był jeszcze głośniejszy szloch pozostałych schwytanych.
    -Rozkazuję ci, byś odwróciła się w mym kierunku i ukazała mi swą twarz- rzekł zirytowany. –Mówię do ciebie ja, wielki Moonrå, który jest Nieskalanym i prawą ręką Arcykapłana Thamlora w Hardaganie, byś zwróciła do mnie swe lico i się ukazała!
     Czarownica widać skończyła swą czynność, bowiem zaprzestała opatrywać ostatnią dużą ranę i pogładziła swą towarzyszkę po głowie. Usiadła potem i nie obracając się szepnęła:
    -Kimkolwiek byś był, groźby twe nic mi nie uczynią, a rozkazów twych każ słuchać głupcom, których bez wątpienia byłbyś godnym królem.
     Rozdrażniła Moonrę ta jawna kpina z jego osoby, co by niezwykłej, o której nikt nigdy takich słów nie wypowiedział. Zmieszał się, a choć gniew z niego nie ustąpił nie miał pojęcia, cóż odrzec na takie powiedzenie.
    -Skoroś żądał jedynie tego, bym się obróciła, teraz zaś powiedzieć nic nie możesz, rozkazu twego nie zamierzam posłuchać- zachichotała zjadliwie.
     -Mówię więc- szybko rzekł kapłan. –Jak zatem teraz będzie?