Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Konto usunięte

Konto usunięte

Napisz wiadomość do Projektodawcy

646 PLN z 4100 PLN

13 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 14.04.2016 10:10

Gdzieś na południe od jakiejś rzeki - książka fantasy.

O projekcie

O co tu tak naprawdę chodzi?

Celem projektu jest uzbieranie części funduszy na wydanie mojej pierwszej powieści.

„Gdzieś na południe od jakiejś rzeki”, bo taki nosi ona tytuł, to powieść fantastyczna, ale nie do końca. Bazuje ona na konwencji fantasy, aczkolwiek próżno szukać tutaj krasnoludów, elfów i innych mitycznych stworzeń. Magia, o ile istnieje, to na pewno nie w formie ognistych kul rzucanych przez zniecierpliwionych magów. Bo „Gdzieś…” to tak naprawdę powieść humorystyczna, pastisz fantastyki, jak określiło ją wydawnictwo zainteresowane… no, wydaniem jej. Moja powieść korzysta z wzorców zaczerpniętych z fantasy aby ukazać zwyczajny świat w nieco krzywym zwierciadle, nawiązując do klasyków gatunku, takich jak Douglas Adams czy Terry Pratchett. Do tej pory nie było czegoś takiego na polskim rynku wydawniczym (a przynajmniej nie dane było mi o to się otrzeć). Stwierdziłem więc, że jeśli nie mogę czegoś znaleźć, to zrobię to sam. I zrobiłem, voila.

O czym jest moja książka?

Dla mieszkańców Morbus, państwa-miasta rządzonego twardą ręką przez cesarzową Segvinę, bez wątpienia nadchodzą ciężkie czasy. Niektórzy spośród nich spoglądają na cesarski pałac z trwogą, inni zaś z nieskrywaną pokusą, bo ciężkie czasy sprzyjają błyskawicznym karierom… i jeszcze szybszym upadkom. Alena, pracownica manufaktury, bardzo chciałaby zmieniać świat. Najlepiej poprzez rewolucje. Jest tylko jeden kłopot — tyrani rzadko kiedy pozwalają się dobrowolnie obalać. Lock, drobny złodziejaszek, nie ma tak wielkich ambicji. Od życia pragnie tylko pełnego brzucha i ciepłego kąta. Przypadkiem wplątany zostaje jednak w ciąg wydarzeń, które mogą uczynić go bohaterem. Albo martwym bohaterem.

"Gdzieś..." opiera się głównie na humorze słownym i sytuacyjnym. Ten sposób narracji sprawia, że książkę czyta się lekko i przyjemnie. Nie jest to jednak lektura pozbawiona polotu, interesujących zwrotów akcji i... cóż, spojrzenia na życie nieco ironicznym okiem. "Gdzieś..." bywa absurdalna i ironiczna, absurd ów i ironia nie są jednak wymuszone. Są prawdziwe i wynikają z codziennych sytuacji. Z zastosowania logiki i racjonalności wobec tych elementów rzeczywistości, które zupełnie się do tego nie nadają. Na samym dole znajduje się fragment moich bazgrołów w postaci kilku wycinków z powieści.

Na co zostaną wydane uzyskane pieniądze?

Wydawnictwo zainteresowane wydaniem mojej książki przesłało mi kosztorys,opiewający kwotę 7400 zł na w którym zawierają się następujące:

  • wykonanie pierwszej i drugiej korekty tekstu
  • projekt okładki wykonany przez grafika
  • opracowanie typografii
  • skład, łamanie tekstu i redakcja techniczna
  • druk książek
  • wprowadzenie książek do obrotu i marketing
  • stworzenie wersji elektronicznej
  • konwersja do formatów epub i mobi dla celów dystrybucji na platformach cyfrowych.

Ewentualna nadwyżka przeznaczona zostanie na promocje książki, jak to z reguły bywa w podobnych wypadkach. Powieść wydania zostanie prawdopodobnie na przełomie lipca i sierpnia. Wtedy też rozpocznie się realizowanie nagród. O wszelkich ewentualnych opóźnieniach w realizacji informować będę na bieżąco (aczkolwiek nie są one przewidywane).

Trochę o mnie, dlaczego w ogóle zdecydowałem się pisać i jak przebiegał cały proces?

Pisanie pociągało mnie od zawsze. Już jako dziecko zaopatrywałem się w szesnastokartkowe zeszyty skrupulatnie wypełniane później, linijka po linijce, płodami mojej wyobraźni. Nieco później pojawiła się chęć pisania blogów, z pośród których te najbardziej poczytne osiągały liczbę odsłon 3-4 tys. dziennie. Przez cały ten czas jednak odczuwałem niedosyt, a gdzieś z dolnych warstw świadomości nieustannie wybijała się potrzeba zrobienia czegoś większego. Inspiracją stała się dla mnie szeroko pojęta fantastyka. To właśnie ten gatunek, jak żadnej inny dający autorom możliwość kreowania świata, stał się dla mnie bramą do poznania swoich możliwości.

"Gdzieś..." zacząłem pisać niemal dokładnie półtora roku temu. Pod wpływem chwili (i paru kieliszków wina, jeśli mam być szczery) powstał zaczątek czegoś, co dzisiaj jest powieścią liczącą ponad 80 tys. słów. Od tamtego czasu przeszedłem bardzo długą drogę, a powieść towarzyszyła mi zawsze. Czy to w przerwach między zajęciami, podczas podróży, po pracy, a nawet w pracy. Bywały takie tygodnie, kiedy kolejne słowa w powieści dopisywałem na pół nieprzytomny ze zmęczenia - w środku nocy, bladym porankiem. Ostatnich kilkadziesiąt stron napisałem w nieco ponad tydzień, niemal całkowicie rezygnując ze snu na rzecz innych konieczności. Pisanie jest moją obsesją i największym obowiązkiem, jaki sam sobie narzuciłem. Jeśli akurat nie piszę, zajmuję się podróżami i zwiedzaniem interesujących miejsc na mapie.

Dlaczego crowfunding? Dlaczego warto mnie wspomóc?

To oczywiste. Kwota ponad siedmiu tysięcy złotych to kwota całkiem spora i mógłbym nie obyć się bez pomocy. Ale zaraz... siedem tysięcy, a w celu projektu stoi jak byk: cztery. Czemu? Ano temu, że nie chcę polegać jedynie na Was. Potrafię o siebie zadbać także sam. Dlatego nie oczekuję całkowitego sponsoringu.

A dlaczego warto mnie wspomóc? Swoją twórczością chciałbym trafić przede wszystkim do fanów fantastyki humorystycznej i twórców takich jak Terry Pratchett i Douglas Adams. Żaden z nich, niestety, niczego już dla nas nie napisze. To niezwykle smutne.

Polski rynek wydawniczy i tak nigdy nie był zbyt bogaty w tego rodzaju gatunek, dlatego chciałbym w pewien sposób stać się jego pionierem na ojczystej ziemi. Prawdziwą przyjemnością będzie móc w pewien sposób zrekompensować wam poświęcone środki poprzez przesłane egzemplarze, autografy i listy z podziękowaniami.

Patrz! Fragmenty!

KLIKNIJ TU

 PROJEKT WSPIERAJĄ:

www.kulturainfo.pl