Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Dominik Jońca

Dominik Jońca

Katowice, Polska

Dominik Jońca - Wychowanek Katowickiego liceum o profilu wojskowym. Były członek Jednostki Strzeleckiej JS3024. Podróżnik, pasjonat kolarstwa górskiego i długodystansowego, amator wypraw wszelakich i turystyki niekonwencjonalnej. W 2016 roku ukończył największy na świecie maraton zjazdowy "Megavalanche" który organizowany jest w Francuskim Alpe d'Huez. Na swoim koncie ma wiele wyjazdów i wypraw rowerowych w różnej postaci. Zawodowo serwisant rowerowy z czteroletnim doświadczeniem.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

29 Wspierający

4% Postęp

1366 PLN z 30000 PLN

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 02.05.2017 18:06

Rowerowa wyprawa do Hongkongu

O projekcie

Cześć! Witajcie! Jestem Dominik, mam 22 lata i pochodzę z Katowic. Jestem amatorem kolarstwa górskiego i szosowego, chodzę po górach i sporo podróżuję. Cały swój wolny czas poświęcam na realizację mniej lub bardziej szalonych pomysłów. W momencie, kiedy coś ciekawego zobaczę, o czymś usłyszę, ktoś mi coś zaproponuje lub po prostu na coś wpadnę - czuję to "coś"...

 

No właśnie, wspomniane "coś" to to specyficzne uczucie wewnętrznej radości, fajna sprawa. Moment w którym "micha sama się cieszy", a ja już wiem, że temat nie wyjdzie z mojej głowy, dopóki go nie zrealizuję. Tak było za każdym razem. W momencie, kiedy wyruszyłem z Katowic do Gdańska dysponując rowerem, który kompletnie się do tego nie nadawał. Kiedy wkręciłem się w zimowe wejście na Rysy, nie mając żadnego profesjonalnego sprzętu w prywatnych zasobach. Czy też wtedy, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem wideorelację z "Megavalanche" - największego maratonu downhillowego na świecie - weszło do głowy i nie było zmiłuj się; lata przygotowań i wiele wyrzeczeń, żeby obrany cel zrealizować. Najważniejsze, że się udało. A tego uczucia nie da się w żaden sposób przeliczyć i przewalutować!

Opisane wyżej "coś" pojawiło się ponownie, tym razem w bardzo dużej, podróżniczej skali. Od lat marzy mi się wyprawa w nieznane: długa, samotna i ciężka. Ta wyprawa ma swój początek w Katowicach, a najdalej położonym punktem jest Hong Kong, znajdujący się w południowej części Chin.

Trasa przewiduje drogę w obie strony na rowerze i przebiega przez Ukrainę, Rosję, Mongolię, Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Gruzję, Turcję, Bułgarię, Rumunię, Węgry, Słowację i Czechy. Łączny dystans do pokonania to około 30 tys. km, co zajmie mi jakieś 9 miesięcy.

Trasa o której mowa, to przedsięwzięcie z wyższej półki. W tej postaci nie została jeszcze pokonana przez żadnego Polaka (a przynajmniej pomimo starań, nie znalazłem takich informacji). Żaden Polak nie podjął się przejechania w obie strony, w 100% o własnych siłach trasy Polska - Chiny. Ja chcę zostać tym pierwszym !

 Do tej pory w realizacji takiego projektu ograniczały mnie dwa czynniki: oczywiście pieniądze i czas. Z tym drugim sprawa jest teraz o tyle prosta, że po czterech latach pracy w sklepie rowerowym, zdecydowałem się na poważne zmiany w swojej karierze. Zanim rozpocznę nowy etap życia, daję sobie czas na spełnienie tego marzenia!

Pozostaje jednak bardziej istotny problem, czyli budżet. Taki wyjazd wiąże się z bardzo dużymi kosztami, poniżej przedstawię, na co zostaną przeznaczone pieniądze ze zbiórki: 

 

  • Prowizja dla portalu oraz banku, razem jest to 9,9%, czyli niemal 3000zł

  • Koszt pokrycia nagród które przygotowałem dla osób wpłacających. Nagrody są mocno symboliczne względem przekazanych kwot, jednak muszę przeznaczyć na to jakieś 20%-25% kwoty - Przyjmijmy ok. 7000zł
  • Odpowiedni rower - optymalny sprzęt to koszt ok. 4000zł-5000 zł.
  • Wyposażenie: sakwy, odpowiednie oświetlenie w wielu różnych postaciach, powerbanki, panele słoneczne, kamera GoPro wraz z zapasowymi akumulatorami i kartami pamięci itd... Ciężko sprecyzować tutaj kwotę, na pewno przekroczy ona 5000 zł.

  • Namiot i śpiwór, który zapewni bezpieczne schronienie przy temperaturach rzędu -25 stopni, jednocześnie stosunkowo minimalistyczny i zachowujący przyzwoitą wagę (ok.1500zł).

  • Uzupełnienie garderoby wyprawowej (ok. 2000 zł).

  • Awaryjne jedzenie liofilizowane (14-dniowy zapas to ok. 1000 zł).

  • Części zapasowe do roweru - pokonując dystans ok. 28 tys. km, zużyję 3 kompletne zestawy napędu (każdy to koszt ok. 500 zł), do tego zapasowa przerzutka (ok. 200 zł), hak, opony (200 zł), klocki hamulcowe, siodełko, linki, pancerze, szprychy... Tego naprawdę jest bardzo dużo, w sumie ok. 3000 zł.

  • Wizy - ok. 1700 zł.

  • Ubezpieczenie.

  • Szczepienia.
  • Bieżące utrzymanie - Przyjmijmy tutaj kwotę 500zł / miesięcznie, suma podczas całego wyjazdu może zblizyć się do 5000zł
  • Nocleg - Nie uwzględniam w planie korzystania z odpłatnego noclegu, traktuję to jako sytuację awaryjną.

W wypisanych pozycjach, przekroczyłem już kwotę, o którą wnioskuję. A to nie są wszystkie koszty, muszę sobie też zapewnić plan awaryjny, w postaci funduszy pozwalających na ewentualny powrót do kraju innym środkiem transportu niż rower. Nie dopuszczam myśli o niepowodzeniu tego przedsięwzięcia, ale trzeba mieć plan B.

Czekają mnie również wydatki, których w budżecie nie uwzględniam. Są to stałe opłaty tutaj na miejscu, w Polsce. Jako że mieszkam sam, jest to 600 zł czynszu miesięcznie i 500 zł miesięcznej raty za rower, który pozwolił mi ukończyć jedne z najtrudniejszych zawodów na świecie. Razem przez okres wyprawy będzie to ok. 10000 zł. Te koszty chcę pokryć z własnych oszczędności oraz ze sprzedaży obecnego roweru.

Sam fakt, że z takiego wyjazdu musi powstać wideorelacja jest dla mnie oczywisty. Ale i do tego tematu chciałbym podejść profesjonalnie. Materiał z kamer GoPro pozwoli na montaż dobrego filmu pełnometrażowego, a może i video-bloga (Wiele zależy od osoby z którą nawiąże współpracę, sam nie posiadam umiejętności pozwalających mi na montaż takiego materiału w przyzwoitej formie). Każdy, bez względu na to czy dorzucił swoją cegiełkę do projektu czy też nie, będzie mógł obejrzeć zebrany materiał i przeżyć kawałek tej historii. Jednak to właśnie od Ciebie zależy, czy zebrane cegiełki pozwolą na jej realizację!

No właśnie, to od Was moi drodzy zależy, czy zbiórka się powiedzie i umożliwi mi realizację tego szalonego planu. Ja od siebie dam 200% zaangażowania i pracy, żeby dwa koła zaprowadziły mnie w najbardziej odległe zakątki świata. Jeśli dzięki Wam zbiorę 100% kwoty opisanej w projekcie, razem osiągniemy sukces, a ja postaram się chociaż przez chwilę być Waszym oknem na Świat :)

100% założonej kwoty w projekcie, pozwoli mi na spełnienie marzenia i wyruszenie w opisaną wyżej wyprawę.

120% kwoty zapewni bezpieczny bufor finansowy w sytuacjach, które mam nadzieję mnie nie zaskoczą.

 150% sumy pozwoli na zachowanie mojego obecnego roweru, który pozwala mi na doskonalenie umiejętności w kolarstwie górskim, z którego absolutnie nie zamierzam rezygnować.

Wyprawa odbędzie się bez względu na efekt końcowy akcji. Wspierając zbiórkę pomożesz mi w realizacji tego szalonego planu i przyczynisz się do zapewnienia mi środków bezpieczeństwa związanych z wyprawą. Po długim namyśle zdecydowałem, że podejmę się tego wyzwania nawet kosztem wyprzedania swojego dorobku i zadłużenia się w stopniu, którego chciałbym uniknąć.

W ramach podziękowania za wsparcie, przygotowałem kilka nagród. Mam nadzieję, że wybierzesz coś dla siebie i chociażby pijąc poranną kawę z kubka, złapiesz dawkę codziennej motywacji myśląc o "czubku", który postanowił ruszyć w świat ;) Wszystko się da!

 

 https://www.facebook.com/RoweremDoHongkongu/

Media o Twoim projekcie:

Katowiczanin chce samotnie dotrzeć do Chin na rowerze. Potrzebuje pomocy

katowice.wyborcza.pl | 2017-03-15

- Dalej już na samym rowerze dojechać się nie da, stąd pomysł na Chiny - śmieje się katowiczanin. W organizacji piekielnie trudnej wyprawy Dominik Jońca potrzebuje pomocy. Aby dojechać do Hongkongu musi kupić m.in. nowy sprzęt. Dlatego też trwa zbiórka.

PODRÓŻ ZA KILKA PRZELEWÓW?

silesion.pl | 2017-03-07

22-letni katowiczanin chce dojechać do Hongkongu na rowerze! Do przejechania 25-30 tysięcy kilometrów. Cel: Hongkong. Planowany czas osiągnięcia celu: około 9 miesięcy. Środek transportu (tu pewnie ekolodzy przyklasną z zachwytem): rower. Finansowanie: trochę środków własnych i, przede wszystkim, pomoc internautów.