Dołącz do naszej społeczności!

Ładowanie strony

O projektodawcy

Michał Sobociński

Michał Sobociński

Nowa Sól

Michał J. Sobociński - student Uniwersytetu Zielonogórskiego (historia), miłośnik fantastyki oraz gier RPG. Z zainteresowania badacz późnoantycznego chrześcijaństwa i wpływu Konstantyna Wielkiego na kształt tejże religii. Od blisko dekady nawijacz i tekściarz, ryczący do riddimów (podkładów) muzyki raggamuffin, reggae, dancehall oraz jungle występujący pod pseudonimem Michajah. Wokalista kolektywu Fayah Inna Di Nation.

Prywatnie niebieski ptak, dyletant i ancymon nowosolski.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

78 PLN z 1350 PLN

6 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 26.09.2015 14:02

Oculum Mundi :: Srebrny Kruk - zbiór opowiadań

O projekcie

O projekcie

Świat Oculum Mundi to twór wyobraźni inspirowany dziejami średniowiecznej Europy. Historia wielokrotnie inspirowała różnorakich autorów oddając czytelnikom nierzadko znakomite rezultaty. Projekt, na który trafiłeś, stanowi chęć opublikowania zbioru opowiadań powstałym w tymże świecie. Tworzone przeze mnie uniwersum stanowi połączenie dwóch zainteresowań (historii oraz fantasy). Typowym zabiegiem jest wykorzystanie mediewistyki w trakcie kreacji świata. Postanowiłem pójść dalej czerpiąc z reali świata rzymskiego III, IV i V wieku.  

Dlaczego potrzebuję zbiórki?

Obecnie wydawnictwa są zalewane dziełami różnych pisarzy. Już na tym etapie trudno jest przebić się przez gąszcz propozycji innych autorów. Wydawnictwa posiadają określone profile, zaś jako biznes nastawione są na sukces komercyjny. Z tego powodu inwestycja w debiut stanowi dla nich niemałe ryzyko. Ponadto wiele tekstów odpada przez subiektywne preferencje redaktorów. Fakt ten nie powinien ani dziwić ani odrzucać. Wszakże mamy do czynienia z człowiekiem. Mając to na uwadze udostępniam fragment jednego z opowiadań, tak byś mógł, drogi Czytelniku, sam zdecydować o potencjalnej dotacji. 

Zbiór powstawał na przestrzeni trzech lat. W swoim dziełku przedstawiam długofalową intrygę jednego ze stronnictw państwowych. Powszechne są kłamstwa, matactwa, fałsze, ale i morderstwa i zwroty akcji. Myślę, że fani dark tudzież low fantasy będą zainteresowani zbiorem opowiadań „Srebrny Kruk” przez mało heroiczny charakter tworzonych narracji.

Fragment opowiadania:

Oczy zakonnika przekrwiły się. Zaczął łapczywie chwytać powietrze i najwidoczniej nie zwracając na to uwagi usiadł na niechlujnie rozłożonym kocu. Jak słusznie zauważył profesor, pomimo niskiej temperatury spocił się jak w spiekocie, a przy tym pobladł i zmarniał. Wkrótce ułożył się na wełnianym kocu jak embrion w łonie matki. Uczony zdawał się ignorować towarzysza mrucząc pod nosem kulinarne dyrdymały. Poczynił aluzję z pary do chmur na niebie i rozgadał się na dobre, gdy wszedł na temat koniunkcji planetarnej i jej oddziaływania na rodzaj ludzki. Dopiero, gdy usłyszał rzężenie zakonnika, odwrócił z wolna głowę. 

- Na niebyt! Bracie Torwaldzie! – Pan Tasartir oderwał wzrok od parującego rondelka i podbiegł do zakonnika. – Mówcie prędko do mnie i nie zamykajcie oczu! Wytrzymajcie!

Ale Torwald z Międzystawów nie potrafił wytrzymać. Ledwie słyszalnie począł pod nosem odmawiać Przyjęcie Walsa, ostatnią modlitwę umierającego, która w założeniu zaprasza mroczne bóstwo, aby to ujęło w zimne objęcia duszę człowieka. Trwało to zaledwie parę chwil. Czuł, że czas ziemski się kończy, a potrzebuje sił na inne zdania. Ciało brata zakonnego mimowolnie zrywało się, jakoby Torwald nabawił się tików nerwowych. Profesor przypuszczał, że towarzysz nie kontroluje ów ruchów, podtrzymując jedynie świadomość nim przed jego oczami rozbłyśnie jasne światło.

Pana Tasartira zdziwił refleks zakonnika. Nie podejrzewałby zbrojnego o niezwykle celne wyczucie stanu oddającego ducha ciała.  

- Tak mi wstyd, że umieram… - Dygnął lekko ramieniem. – To żałosne… Otruli mnie chyba…

Profesor nie zdobył się na odpowiedź.

- Byłem… Byłem… Zły – mamrotał. – Wiem, co uważacie o mym powołaniu… O naszej misji, ale…

Nie pierwszy raz profesor zmuszany był do ostatniej konfesji. Bynajmniej nie lubował się w tym procesie.

- …ale na bogów litościwych – warknął –  niesiemy dzikusom światło… Tak mówią starsi w zakonie. Nigdy w to nie wątpiłem, nigdy i wiem…

Vendom Tasartir klęczał i potrząsał coraz wątlejszym ciałem brata zakonnego. Miało to tyle sensu, co grabienie liści podczas wichury. Zakonnik ułożył się na wznak i otworzył oczy. Wiedział, że umiera. Profesor zauważył także, że skrzyżował nogi, jakoby stawał się pomnikiem na sarkofagu rycerzy zakonnych. Bracia z Zakonu Grobu św. Thadeusapolecali mistrzom rzeźby, aby w ten sposób wykonywali podobizny zmarłych konfratów, by potomni mogli poznać tych, którzy nawracali ludy niecywilizowane. W zastałych okolicznościach profesor uznał to działanie za zbytek.

- że…

Oddech stał się płytki, cięższy, a zakonnik charczał. Jego drogi oddechowe poczęły się zamykać a z nosa pociekła strużka karmazynowej krwi. Widział, lecz obraz rozmywał się raptownie. Być może klął los za śmierć niegodną bożego wojownika. Być może pragnął godniejszego zejścia z padołu. Być może nie ma godnej śmierci.

Profesor zreflektował się, iż przez cały ten czas ujmował dłoń zakonnika.

- …zostaję męczennikiem – ocenił z niejakim zadowoleniem. – Północ ofiarowała mi śmierć, lecz czy ja ofiarowałem coś jej?

- Złożyliście największą ofiarę – pan Tasartir mówił spokojnym, wręcz monotonnym, głosem. – Dzięki wam rozgorzeje wojna na nowo.

- Co…? Czemu? Nie rozumiem…

- Dlatego, że was otrułem.

Co jeśli zbiorę więcej?

Zebranie większej sumy (w zależności od jej "ciężaru") da dostęp do trzech rozwiązań.

  • promocji;
  • zarejestrowania audiobooka;
  • większego nakładu;

Kim jestem?

Lubię tworzyć. Parafrazując pewne powiedzonko: mam parcie na tworzenie. Konkretniej? Już proszę.

Jestem studentem Uniwersytetu Zielonogórskiego drugiego stopnia (historia). Swoje zainteresowania kieruję w stronę późnoantycznego chrześcijaństwa. W szczególności frapuje mnie polityka religijna cesarza Konstantyna Wielkiego i dynastii konstantyńskiej. Historia oferuje dostęp do przeszłych kanonów postępowań, różnej kultury i metod postępowania głównych aktorów wydarzeń minionych. To inspiruje. Popycha w kierunku kreacji własnych, fikcyjnych wydarzeń.

Prócz historiografii, lubię sesje RPG. Zaryzykuję stwierdzeniem, że zamiast sesji na UZcie wolę RPG sesję. Szczególnie umiłowałem Warhammera oraz od święta rodzimą Neuroshimę. Światem gier fabularnych zainteresował mnie w gimnazjum mój nauczyciel historii. Pokazał jak grać, wytłumaczył, dlaczego w low fantasy niemożliwym jest jazda na tarczy uruk-hai a’la Legolas. Wpadłem wtedy w pułapkę sesji. Zacząłem intensywnie tworzyć szeregi historyjek, z których powstawały scenariusze. Z tych zaś kampanie. O klawą ekipę nie było trudno – wiele dzieciaków ze szkoły po prostu chodziło na spotkania klubu RPG. 

Do tej pory, w sferze internetowej, działałem prężniej w muzyce. Od około 2006 roku wypuszczam w świat swoje piosenki z zakresu muzyki modern-roots, raggamuffin, dancehall oraz jungle. Nagrałem 7 płyt solowych oraz 2 ze składami, w których udzielałem się niegdyś. Przyznam, że zabiegam o pisanie tekstów piosenek w sposób nietuzinkowy. Inny. Odróżniający od kolegów ze sceny. Opowiadam o bzdurach, aksjologii, podobieństwach, różnicach, śpiewam (choć w moim przypadku należy powiedzieć „ryczę”) o tym, co istotne dla wszystkich i mało ważne dla większości. Zachęcam do sprawdzenia mojej skromnej twórczości:

Skontaktuj się

 

 

Patronaty