Dołącz do naszej społeczności!

Ładowanie strony

O projektodawcy

maria_garus

maria_garus

Katowice, Polska

Cześć. Nazywam się Maria Garus i kilka miesięcy temu postanowiłam, że moim nowym domem stanie się namiot, a moim nowym, wybranym życiem podróż od koła podbiegunowego na Alasce do najdalej na południe położonego miasta na świecie – Ushuaia w Argentynie.

Hi, my name is Maria Garus and a few months ago I decided that my new home will become a tent, and my new, chosen life journey from the Arctic Circle in Alaska to the Ushuaia in Argentina.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

9163 PLN z 15000 PLN

99 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Twórca Projektu otrzyma wszystkie środki, które zostaną wpłacone, bez względu na osiągnięcie kwoty minimalnej (model "bierzesz ile zbierzesz"). Projekt kończy się 14.01.2020 22:10

SoloWomanCyclist - Ameryka Południowa

This project is also available in english version. Click here to change language

O projekcie

Cześć, nazywam się Maria Garus i chcę przejechać na rowerze cały kontynent amerykański od koła podbiegunowego na Alasce do najbardziej wysuniętego na południe miasta świata – Ushuaia w Argentynie. Tym samym chciałabym zostać pierwszą kobietą na świecie, która jadąc bez przerwy dokona tego podczas samotnej wyprawy rowerowej przez Góry Skaliste i Andy.

SKĄD TEN SZALONY POMYSŁ?
Pochodzę z Katowic z rodziny o tradycjach górniczych – zarówno mój ojciec, jak i dziadek byli górnikami węgla kamiennego. Osiadły tryb życia mojej rodziny nie sprzyjał wielkim podróżom, o których od dziecka marzyłam. Nigdy wcześniej nie byłam na obcym kontynencie, nie rozbijałam sama namiotu, nie potrafiłam rozpalić ogniska, porozumiewałam się po angielsku w stopniu podstawowym, a mój hiszpański właściwie nie istniał. Nigdy w życiu nie mieszkałam, nie żyłam i nie podróżowałam sama. Rozmowy z obcymi to był dla mnie wiecznie ukrywany stres, nie mówiąc już o rozmowach z obcokrajowcami. Ukończyłam studia z filologii polskiej (specjalizacja krytyka literacka) na Uniwersytecie Śląskim. Było to jednym z marzeń moich rodziców, abym uzyskała wyższe wykształcenie. Swoją pracę znalazłam na Politechnice Śląskiej, zajmując się tworzeniem projektów unijnych. Patrząc na bliskich i znajomych, mogłam powiedzieć, że moje życie toczy się wydeptaną przez pokolenia ścieżką. Kilka lat później wyruszyłam z przyjaciółmi na wycieczkę rowerową po Korsyce i Sardynii, która zamiast przyjemnego pedałowania okazała się katorgą dla osoby o tak niewielkim przygotowaniu. Po zakończonej podróży przyrzekłam sobie, że nigdy więcej tego nie powtórzę. Wraz z mijającymi miesiącami odczułam jednak, że to właśnie było prawdziwe życie i ta myśl nie przestała mnie opuszczać. Po pewnym czasie zakończył się mój związek, a obecna praca przestała satysfakcjonować. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że nie żyję tak, jakbym tego chciała. Pewnego dnia postanowiłam się obudzić, zacząć żyć życiem o jakim, zawsze marzyłam i stać się bohaterem swojej własnej historii. To nie było łatwe, ale rzuciłam świetną pracę, sprzedałam wszystko, co miałam, resztę spakowałam do sakw i pewnego dnia wyszłam na rower, w podróż przez mój Nowy Świat…



MÓJ PLAN
Dotychczas mam za sobą 30 miesięcy podróży, ponad 22 000 km przejechanych na rowerze po szutrze, trawie, piachu, skałach i asfalcie oraz zakończone 2 etapy wyprawy. Moja droga prowadzi przez góry w Ameryce:  THE CONTINENTAL DIVIDE OF THE AMERICAS – olbrzymi obszar zawierający w sobie łańcuchy górskie Gór Skalistych w Ameryce Północnej (ten etap już zrealizowałam), pasma wulkanów w Ameryce Środkowej m.in. w Gwatemali (zakończony) oraz pasma Andów w Ameryce Południowej (obecny etap).



Etap 1 - Ameryka Północna:
-Alaska (trasa Anchorage-Coldfoot przez DenaliNational Park, Talkeetna, Fairbanks, Wrangell Mountains);
-Kanada (Yukon, British Columbia i Alberta przez Whitehorse, Skagway, Prince Rupert, Prince George, Jasper i Banff National Park);
-Kontynentalne Stany Zjednoczone wzdłóż Gór Skalistych (Stan Montana, Wyoming, Idaho, Utah, Arizona przez Glacier National Park, Yellowstone, Grand Teton, Canyonland, Arches, Zion,  Antylope Canyon, Grand Canyon National Park).
-Meksyk (Sonora, Baja California, Sinaloa, Nayarit, Jalisco, Michuacan, Guerrero, Puebla, Veracruz, Oaxaca, Chiapas, Tabasco, Campeche, Yucatan, Quintana Roo)



Etap 2 - Ameryka środkowa:
-Belize
-Guatemala
-Salwador
-Honduras
-Nikaragua
-Kostaryka
-Panama



Etap 3 - Ameryka Południowa przez Andy - najdłuższy łancuch górski świata (obecnie):
-Kolumbia
-Ekwador
-Peru
-Boliwia
-Chile
-Argentyna



DLACZEGO TEN PROJEKT JEST SZCZEGÓLNY?
Poprzez moją podróż pragnę zachęcać ludzi, a zwłaszcza kobiety, do odbywania podróży, tych zewnętrznych i wewnętrznych oraz pokonywania własnych słabości i lęków. Według mnie podróż to parabola ludzkiego życia. W jej trakcie popełniamy błędy, uczymy się, poznajemy inne kultury i spojrzenia na świat, zderzamy światopoglądy i uczymy tej otwartości innych. Dzięki analizie tego, co widzimy, co czujemy, z czym się zderzyliśmy, burzymy tkwiące w nas głęboko stereotypy, pokonujemy podświadomą niechęć do innego, do tego, co obce i nieznane, a tym samym stajemy się bardziej otwarci, tolerancyjni, uważni i odważni. Bycie lepszym niż wczoraj, dążenie do samorozwoju i kreowania swojego życia we własny sposób, to najważniejsze zadania postawione przed każdym człowiekiem. Chciałabym, żeby mój projekt pomógł ludziom znaleźć odwagę w sobie po to, by rozpocząć swoją własną podróż, a tym samym choć odrobinę, zmienić ten świat na lepsze.



DLACZEGO ROWER I KONTYNENT AMERYKAŃSKI?
Podróż to wyjście poza swoje ego, poza siebie. Myślę, że to zawsze boli – fizycznie i psychicznie. Jak nie boli, to znaczy, że robisz coś nie tak, że to nie podróż tylko wygodne wakacje. Mówią, że życie to podróż. Jeśli to prawda, to tak jak w życiu, każdy musi wybrać swoją ścieżkę i rodzaj podróży. Dlaczego ja wybrałam rower i solo podróż przez Amerykę? Chyba lubię intensywnie żyć. Rower w przeciwieństwie do auta czy autobusu jest wolny i trzyma cię blisko przyrody oraz ludzi, ale jednocześnie jest na tyle szybki, że pozwala się przemieszczać w miarę sprawnie. Nie musisz targać wszystkiego na plecach i tym samym możesz wziąć więcej rzeczy, być samowystarczalnym. Rower to wolność, ale przede wszystkim ciężka praca. Rower stał się moim życiem, ale to tak naprawdę tylko narzędzie. Ty możesz wybrać inne albo ruszyć pieszo. Możesz ruszyć do Ameryki, ale równie dobrze do pobliskiego kraju czy miasta. To nie ma żadnego znaczenia. To, co się liczy to przekraczanie barier w sobie, to praca nad sobą, odkrycie swojego powołania i podążanie wytyczona ścieżka. Ale przede wszystkim to bycie uważnym i czujnym na życie, które dzieje się właśnie tu i teraz.



JAKI JEST CEL?
Moim celem jest przejechać samotnie na rowerze cały kontynent amerykański od koła podbiegunowego na Alasce do najbardziej wysuniętego na południe miasta świata – Ushuaia w Argentynie, pokonując w ten sposób około 27 000 kilometrów. Tym samym chciałabym zostać pierwszą kobietą na świecie, która jadąc bez przerwy, dokona tego podczas samotnej wyprawy rowerowej. Moja trasa wiedzie przede wszystkim przez góry – w Ameryce Północnej przez Kordyliery, w Ameryce Południowej przez Andy – najdłuższe pasmo górskie świata. W trakcie przejazdu nie korzystam praktycznie z hoteli ani hosteli. W głównej mierze śpię pod namiotem lub w hamaku, rozbijałam się „na dziko ” w USA i Kanadzie. Podróżuje z własnych oszczędności, dorywczej pracy, pomocy wspierających mnie ludzi, a także finansowania crowdfundingowego. W czasie mojej dotychczasowej, 2,5-letniej podróży pokonałam rowerem z sakwami i bez profesjonalnego sprzętu ponad 22 000 kilometrów. Ponadto, sterowałam żaglowcem na Morzu Cortez, mimo że nie miałam żadnej licencji, nauczyłam się języka hiszpańskiego i zostałam tłumaczem-okulistą w szpitalu indiańskim w Chiapas, ratowałam jaja żółwi przed kłusownikami i uczyłam się jak otwierać kokosy maczetą, choć dla Latynosów biała kobieta i maczeta, to jak proszenie się o kłopoty. Wyciągałam swój rower z przepaści, zrobiłam licencję nurkowania i pływałam z żółwiami oraz rekinami w Morzu Karaibskim, karmiłam z ręki małpki, jeździłam konno po dżungli. Byłam nielegalnym imigrantem w Meksyku i Hondurasie, przejechałam najgroźniejsze regiony Meksyku i Gwatemali, w tym kilka blokad wymuszających haracz w górach indiańskich. Byłam wyzywana od gringo, blokowano mi drogę i straszono, w regionach, w których kobiety nie mogą jeździć na rowerze, byłam okradziona z całego sprzętu elektronicznego, napastowana przez mężczyzn, w tym policję, ale mimo wszystko wciąż się nie poddaję i jadę w stronę Argentyny. Ponoć wszechświat pomaga tym, którzy mają odwagę brać, nie boją się porażki i sami potrafią się o siebie zatroszczyć!



NA CO PRZEZNACZĘ TWOJE WSPARCIE?
Moją podróż finansuję ze środków własnych, dorywczej pracy oraz skromnej pomocy ludzi, którzy wierzą w mój projekt i kupują sprzedawane przeze mnie widokówki. Kluczowe okazało się też wsparcie z poprzedniego projektu na Polakpotrafi.
Niestety, po drodze przydarzyło mi się kilka smutnych sytuacji. Przede wszystkim zostałam okradziona z aparatu fotograficznego i części elektroniki w Kostaryce, co spowodowało, że większość środków z poprzedniego projektu musiałam przeznaczyć na nowy sprzęt do fotografowania i filmowania. Po tak długiej trasie bez asfaltu, okazało się także, że w moim rowerze trzeba wymienić niemal wszystko, a części i opony, które przy tej nawierzchni zużywają się bardzo szybko, są niestety kosztowne. Gdy już udało mi się wszystko naprawić to... rower został skradziony. Miało to miejsce w Ekwadorze, sprawa zrobiła się bardzo głośna. Na całe szczęście policji udało się odnaleźć sprawców i odzyskać moją Locę (tak ma na imię mój cudowny rower). Jednak złodzieje trzymali go zakopanego pod ziemią, dlatego po wyjęciu i oczyszczeniu wymagał kolejnego gruntownego remontu i wymiany osprzętu.

Twoje wsparcie wykorzystam na dokończenie podróży i powrót do kraju po prawie 4 latach wyprawy. Uzbierane środki przeznaczę na:
- roczne życie w podróży (kaloryczne, zdrowe jedzenie i napoje, miejsca noclegowe)
- opłaty urzędowe, wjazdowe, wyjazdowe
- promy w Argentynie (cześć dróg na południu muszę pokonać drogą wodną)
- przelot do Polski (powrót z Argentyny jest bardzo kosztowny)
- serwisowanie roweru, wymianę opon, łańcucha, innych zużywających się elementów
- dostęp do Internetu przez około 12 miesięcy (muszę mieć 2 operatorów, bo w Ameryce Południowej sieć komórkowa jest bardzo kiepska)
- bilety wstępu do parków narodowych, ważnych miejsc kultury i natury
- inne sytuacje szczególne.

 

Kiedy otrzymasz nagrodę?
Wszystkie nagrody związane z wysyłką mailową lub pocztową będę ogarniać na bieżąco, w miarę możliwości logistycznych.
Kubki/koszulki będą wysyłane niezwłocznie po ustaleniu rozmiaru itp. W przypadku przesyłki krajowej w Polsce, ja pokryje koszty wysyłki. W przypadku przesyłki międzynarodowej, poproszę Cię o pokrycie jej kosztów.
Spotkanie, wspólna przejażdżka czy opcja prezentacji jest możliwa dopiero po zakończeniu projektu i moim powrocie do Polski - planowane za około rok.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o moim projekcie?
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o projekcie to zapraszam cię na moją stronę lub fanpage FB:
www.solowomancyclist.com
www.facebook.com/solowomancyclist

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować to możesz napisać do mnie wiadomość na fanpage FB lub wysłać maila na adres: margar@interia.eu

 

Dzięki Tobie nie jestem sama w podróży przez Amerykę.
Dojedźmy razem do Argentyny!!!😍

 

Maria Garus

Media o Twoim projekcie:

SoloWomanCyclist, czyli rowerem z Alaski do Ziemii Ognistej. Rozmowa z Marią Garus

www.spreaker.com | 2020-01-07

Maria jest z Katowic. Pracowała ciężko, potem sprzedała wszystko i poleciała na Alaskę z misją dojechania rowerem do samego południowego krańca Ameryki Południowej. Tak, to daleko. To odcinek, w którym słychać zmęczenie Marii, słychać emocje i czuć, że to, co robi jest dla niej bardzo ważne.

NIEPRAWDOPODOBNE! Maria z Katowic jedzie na rowerze wzdłuż obu Ameryk!

www.se.pl | 2019-09-10

Rzuciła wszystko, wzięła rower i... pojechała do Ameryki! Na swoim jednośladzie chce pokonać dwa wielkie kontynenty z północy na południe. Maria Garus z Katowic ma za sobą podróż przez Amerykę Północną, teraz jest już w Ekwadorze!