Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

stanek

stanek

Warszawa

Jakub Stanek
Urodzony w póżnych latach 80, na stałe związany z Warszawą. Studiował filozofię na Uniwesytecie Warszawskim oraz fotografię w Akademii Fotografii.
W 2010 roku wyjechał do Mediolanu gdzie między innymi powstały jego autorskie projekty, takie jak „Nomade”, „Ghost Shelter”, „In my panties” czy
„In fashion”.
Od połowy 2011 odbył dwie podróże do okoła Europy pracując nad projektem „20 thousand miles” opowiadającym o młodych europejczykach i problemach dotykających Europę.
Podczas tej podróży nawiązał stałą współprace z psychologiem i dziennikarką Julią Selmaj, z którą stworzył roczny dokument „Same love”.
Jako artysta skupia się na fotografii dokumentalnej, mającej podłoże socjologiczne. Stara się wykonywać długo terminowe projekty by wejść w intymny dialog z bohaterami i być narratorem ich historii.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

332 PLN z 8000 PLN

10 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 26.06.2014 18:06

Same Love Publikacja

O projekcie

       

     

Same Love
 

                                                      SAME LOVE

                               Publikacja photobooka

 CEL 

Polska w dzisiejszych czasach wciąż uznawana jest za kraj, w którym homoseksualizm nie jest tolerowany w sposób porównywalny do innych krajów Unii Europejskiej. 
Osoby będące w związkach partnerskich tej samej płci wciąż są szykanowane przez nasze społeczeństwo. Otwarte mówienie o swojej odmiennej orientacji seksualnej jest niemożliwe, gdyż często uznawane jest jako kontrowersyjne. Konsekwencję „comming out’u” często wiążą się z nieprzyjemnymi sytuacjami dla obu partnerów.   Większość osób homoseksualnych w Polsce ukrywa swoją orientację, nie przyznając się do swych preferencji nawet rodzinie. Homoseksualiści są najbardziej dyskryminowaną mniejszością w Polsce. 

KTO? CO? 

Dwójka ludzi- studentka psychologii Julia Selmaj i fotograf Jakub Stanek przez rok tworzyli dokument fotograficzny o 3 parach homoseksualnych z długoletnim stażem związku. 

JAK? 

W 2013 wyruszyli w podróż dookoła Europy. W Sitges- miasteczku położonym 40 km od Barcelony poznali 3 pary. Anglików będących ze sobą od 1968 roku, hiszpana i walijczyka tworzących wspólną historię od 1978 oraz holendrów bedacych ze soba od 1997. 
Projekt był realizowany do grudnia 2013 roku.

O CZYM?


„Same love” jest próbą nawiązania dialogu między artystą, a samymi bohaterami, uchylającymi drzwi do swoich miłosnych historii.

Dokument ukazuje 3 pary homoseksualne tworzące rodziny przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat.
Bohaterami projektu są szczęśliwi mężczyźni, dla których sensem życia jest drugi mężczyzna. Dokument pokazuje 3 historie miłosne, w których każda z par opowiada o swoich przeżyciach, coming-outach, problemach
i wspaniałych chwilach związanych z ich życiem w parze.
Projekt ma na celu ukazanie prawdziwej miłości, która nie zawsze wpasowuje się w ramy społeczne.

 

CO ROBIMY?

W związku z bardzo wysokim kosztem druku zwracamy się do was o pomoc w sfinansowaniu publikacji w wydania photobooka w ilości 220 egzemplarzy.

Photobook będzie zawierał fotografie oraz 3 historie miłosne . Pieniądze, które zbieramy będą przeznaczone tylko na cele druku książki oraz jej przygotowania. 

Polakpotrafi.pl ii wasza pomoc jest jedyną drogą na pozyskanie pieniedzy potrzebnych na publikację.

Oprawa twarda płócienna z tłoczonym napisem
format b5
ilośc stron 65 
papier munken white print 110gr

 

Projek  był publikowany w:

https://www.lensculture.com/jakub-stanek

Rzeczpospolita pisała o projekcie i zapraszała na wystawę:

http://www.rp.pl/artykul/1097327.html

Same Love znajduję się też w Photographic Museum of Humanity

http://www.phmuseum.com/jakubstanek/photo/151312!v=series

 

Szczegóły:
http://stanekjakub.pl/samelove

 
 
                                                                                                             SAME LOVE 

 

 
 
                                     KEN I LYN
 
 
        Lyn i Ken 1975 Afryka 
 Ken i Lyn 2013 razem od 1968         Menchester
 

Londyn. Rok 1968.

 

Tegoroczna zima daje się wszystkim we znaki. 

18-letni Ken niedawno opuścił przytulne gniazdo rodzinnego domu. Wkrótce po tym pochłonęła go gorączka londyńskiej wolności. 

Tego mroźnego wieczoru zmierzał jak co noc w poszukiwaniu prywatki. Zaproszony przez przyjaciela trafił na domówkę. Nie spodziewał się niczego szczególnego po tym wieczorze. Nie czuł się się najlepiej cały dzień. Spędził go przygotowując się do samotnej, kilkumiesięcznej podróży po Europie, która rozpoczynała się następnego poranka.   

Chciał pożegnać się z przyjaciółmi i wrócić po raz ostatni do ciepłego łóżka, by wypocząć przed przygodą życia. 

Koło północy kiedy już miał wychodzić, ujrzał go. 

Wysoki, przystojny, ciemnowłosy, nieco zawstydzony 22-latek stał tuż przy drzwiach witając się z jego przyjaciółmi.

Czemu nie poznał go wcześniej? Gdzie oni go ukrywali przez ostatnie miesiące? 

Wystarczyło jedno spojrzenie. Nie było potrzebne nic więcej. Wiedzieli.

Tę noc spędzili razem, uwiedzeni namiętnością, młodością, wolnością. Świat leżał u ich stóp. Nic nie miało dla nich znaczenia, byli tam, pochłonięci wzajemną fascynacją. Nie myśleli o poranku. Byli tam. Zawieszeni w czasoprzestrzeni. W odległej rzeczywistości.

Czas płynął jednak, nie robiąc wyjątków, nie zważając na nic, ani na nikogo.

Nie chcieli się rozstawać. 

Nieunikniony ranek nadszedł wraz ze wschodzącym słońcem. Tym samym przyszedł czas rozstania.

Pożegnali się. Ken zarzucił plecak na ramię i nie oglądając się za siebie wyruszył w podróż.

Miesiąc beż żadnych śladów niepokornego chłopca, były dla Lyna nie do zniesienia. Próbował na wszystkie sposoby odnaleźć tajemniczego nieznajomego. Nie mógł uwierzyć, że tamten odszedł. Pewnego dnia zrozumiał, że tak właśnie musiało być i zaniechał dalszych poszukiwań.

Był marzec, piękny  zimowy poranek zwiastujący nadchodzącą wiosnę. Lyn jak co dzień rano pił swoje ulubione cappucino, czytając gazetę. Był w znakomitym humorze. Ten dzień był jego pierwszym dniem w nowej pracy. Gotowy podbić Londyński świat korporacji, otwierał drzwi by wyjść z domu i ruszyć przed siebie. Dotykając klamki, usłyszał pierwsze dźwięki dzwoniącego telefonu. Już miał wyjść nie odbierając, jednak jego intuicja podpowiadała mu, że wielki świat może poczekać na niego jeszcze parę chwil.

Zawrócił do kuchni. Podniósł słuchawkę. 

Usłyszał ten, już prawie zapomniany głos...

                                  

                                     JEROEN I RUDY

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeroen i Rudy  razem od 1995 Sitges                                  List miłosny do Rudyego 

 

Jeroun & Rudy

 

Amsterdam. 1995 rok.

 

Lato przyszło w tym roku wyjątkowo wcześnie. Już w maju rozstawiona była większość ogródków kawiarnianych. Słońce świeciło swymi najjaśniejszymi promieniami. Atmosfera sprzyjała spotkaniom towarzyskim, romansom, wolności i przeżywania życia pełnią życia. 

Dla Jeroena- 24-letniego inżyniera, mimo pięknej pogody, maj 1995 roku był czasem przepełnionym żalem i frustracją. Niezadowolony, nieszczęśliwy, uwięziony w związku, który już od dawna nie przypominał relacji dwojga zakochanych, niewidzących poza sobą świata ludzi. 

Mimo, że rozum sugerował spalić mosty, pójść naprzód i tworzyć jeszcze nieznaną, nową przyszłość, zdeterminowany Jeroen starał się walczyć o szczęście. Codziennie czekał, aż On wróci z pracy, zmęczony po wielogodzinnym nadzorowaniu świetnie prosperującego baru. Ostatnio rzadko rozmawiali. Już dawno nie spędzili razem całego dnia śmiejąc się jak dawniej.Ile czasu minęło już od tych całych dni spędzonych w łóżku? Ile czasu minęło już od tych  zakrapianych kłamstwem telefonów do szefów, przełożonych, że dotknięci chorobą, nie pojawią się w pracy?Nic więc dziwnego, że pewnej ciepłej, festiwalowej nocy jego uwagę przykuł pewien nieznajomy kowboj z namalowaną łzą w kąciku oka.

Rudy- przystojny, szczupły, świetnie zbudowany 27-latek o wielkim sercu.

Pozytywnie nastawiony do świata, przyzwyczajony do brania z niego tego co najlepsze. Żyjący chwilą i cieszący się nawet z tych najkrótszych, najbardziej ulotnych momentów napotkanych na swej drodze.

Wyszedł z domu jak zwykle w fantastycznym nastroju, nie mogąc się doczekać co go tego wieczoru zaskoczy i spowoduje szczery uśmiech na jego twarzy. Wybierał się na imprezę, na której nie wypadało pojawić się bez przebrania. Miał wystąpić jako różowy królik, w ostatniej chwili zdecydował się jednak na strój kowboja. 

Kiedy zobaczył pogodnego chłopaka, dokładnie w jego typie stojącego na samym środku klubu, stwierdził, że zmiana decyzji dotyczącej kreacji była jedną z najlepszych decyzji jego życia.Przez ułamek sekundy zatrzęsła się ziemia. Do tej pory trudno stwierdzić czy było to spowodowane anomaliami pogodowymi w Holandii mającymi miejsce w połowie lat '90, czy tylko dwie osoby będące tego wieczoru w Dvars odczuły energiczny wstrząs, który odmienił ich życie. Jeroen wymknął się do toalety. Nie musiał długo czekać. Po chwili za drzwiami pojawił się również Rudy. 

Pocałunek. Namiętny. Skradziony. Łapczywy. Zbyt krótki.

Nie potrzebne były słowa. Od chwili, gdy spojrzeli sobie w oczy wiedzieli. Jedno spojrzenie, sprawiło narodziny czegoś co będzie trwać  na wieki. Nieulotnego. Wiecznego.Zaniepokojeni zniknięciem Jeroena znajomi, odnaleźli go i zabrali na dalszą wycieczkę po klubach. Wychodząc zdążył krzyknąć do nieznajomego kowboja, że będzie w najbliższy piątek w EAT- jednym z najbardziej znanych gejowskich klubów Amsterdamu.

Przez następne 5 dni Jeroen myślał tylko o sekretnym pocałunku i o następnym spotkaniu z nieznajomym. Podekscytowany przestał zauważać nieobecność swojego mężczyzny. Już nie czekał. Był zajęty rozmyślaniem o tym nowym, nieznanym.

Piątek. 

Wyczekany piątek wreszcie nadszedł. Zbliżała się godzina 23. 

Niespokojny Jeroen chodził po mieszkaniu nerwowo i odliczał minuty do wyjścia. Jego przykrywką był kolega hetero, który rzekomo wybierał się z nim do EAT.Niedługo po 23 pojawił się samotnie w umówionym miejscu, szybko przeszedł przez klub rozglądając się czy kowboj już się pojawił. Kiedy stwierdził, że nigdzie go nie ma, zajął miejsce na kanapie przy wejściu, by mieć na oku każdego kto wchodził do klubu. Po godzinie zdziwiony, wielce zaniepokojony zobaczył swojego chłopaka i brata, wchodzących razem do klubu. Nie mógł uwierzyć. Był tak bliski swojego szczęścia, które teraz, w jednej chwili nieubłaganie się oddalało.Na poczekaniu wymyślił historię. Udało się! Spławił ich! Zniknęli.

Znów siedział wbity w kanapę. Czekał. 

O 2 w nocy, zniechęcony, zwątpił, ze dojdzie do wyczekanego spotkania. Powoli zaczął zbierać się do wyjścia. Nie spiesznie. Powoli. Wciąż ze skrywaną nadzieją. 

Ujrzał go kątem oka...    

 

                                 BRANDON I JUAN

 

 



 

 

 

                      Sypialnia

 

 

 

 

 

 

Juan i Brandon razem od 1981

 

Brandon & Juan

Barcelona. 1981 rok.

Luty. Zwyczajna, hiszpańska zima. 

Świeżo upieczony biznesman Brandon, wyruszył nad ranem w służbową podróż do Barcelony. Cieszył się, zawsze lubił podróżować. Między innymi dlatego zdecydował się otworzyć firmę zajmującą się eksportem whisky. Wiedział, że będzie prowadził życie na walizkach. Ostatnie miesiące były dla niego czasem poznawania zupełnie nowego, nieznanego świata. Wiązały się z gruntownym przewartościowaniem jego życia.Rok temu, będąc w Rotterdamie, zaciekawiony wszedł do jednego z sexshopów. Wchodząc do tego pełnego rozwiązłości przybytku był heteroseksualnym mężczyzną, cieszącym się powodzeniem wielu kobiet. 

Wyszedł ze sklepu wstrząśnięty. Był gejem.Już w czasach szkolnych, gdy wychodził na boisko, ze swoją drużyną Rugby , zauważył, że zwraca uwagę na ciała kolegów. Mimo to nigdy nie spodziewał się, że widok mężczyzn może być dla niego podniecający w sposób zdecydowanie seksualny. Był pewnym siebie chłopcem, zawsze otoczonym wianuszkiem dziewcząt. Lubił kobiety, uwielbiał uprawiać z nimi miłość. Nie spodziewał się, że była to dla niego jedynie namiastka przyjemności. Przekonał się o tym dopiero w wieku 26 lat, kiedy po raz pierwszy, po wizycie w Rotterdamskim sexshopie postanowił spróbować zaznać rozkoszy  z innym mężczyzną. Zaakceptowanie nowej rzeczywistości, nowego siebie, było dla niego zadaniem zdecydowanie najtrudniejszym w całym życiu. 

Czy nie śmiał się wraz z kolegami z tych zniewieściałych ciot? Przecież sam obraził nie jednego geja! Po prostu nie mógł być jednym z nich!Starał się sobie udowodnić, że nic się nie zmieniło. Wciąż przecież mógł kochać się z kobietami. Nie jedną, a dziesiątkami! Przez następne miesiące od powrotu z Rotterdamu prowadził bardzo rozwiązłe życie, udowadniając sobie, że ten jeden raz spędzony w łóżku z mężczyzną był tylko eksperymentem. Eksperymentem zwyczajnym, zupełnie zrozumiałym dla wieku dorastania, poznawania swojego ciała oraz otwierania się na własną seksualność.19 lutego, stojąc na lotnisku w Londynie, czekając na samolot do Barcelony wciąż nie akceptował zdarzenia sprzed prawie roku, które odmieniło jego postrzeganie świata. Jego świata.Barcelona urzekła go swym pięknem. Drugiego dnia pobytu w tym wspaniałym mieście poznał, pewnego uroczego, zabawnego, piekielnie inteligentnego studenta architektury. Siedział wieczorem w jednym z barów nieopodal hotelu, w którym się zatrzymał. Był sam. W pewnej chwili podszedł do niego Juan. Poprosił o zapalniczkę. Zaczęli rozmawiać.

Rozmowa trwała do rana.

 

Jakub Stanek

 

Urodzony w póżnych latach 80, na stałe związany z Warszawą. 
Studiował Filozofie na Uniwer
sytecie Warszawskim oraz Fotografie w Akademii Fotografii.

W 2010 roku wyjechał do Mediolanu gdzie między innymi powstały jego autorskie projekty, takie jak Nomade, Ghost Shelter, In my panties czy In fashion.
Od połowy 2011 podróżował po Europie pracując nad projektem 20 thousand miles opowiadającym o młodych europejczykach i problemach dotykających Europę. Podczas tej podróży nawiązał stałą współprace z psychologiem i dziennikarką Julią Selmaj, z którą stworzył roczny dokument Same love. 
Jako artysta skupia się na fotografii dokumentalnej o podłożu socjologicznym. Stara się wykonywać długo terminowe projekty by wejść w jak najintymniejszy dialog z bohaterami. Jest narratorem ich historii.
Jego prace można było oglądać na wystawach w Mediolanie i Warszawie.
Były one również publikowane w takich magazynach jak Exklusiv Magazine, Vice, Rzeczpospolita, Szeroki Kadr, The Doc Photo Magazine, Foto visura, Pokochaj fotografie. Ostatnio o jego socjologicznych pracach z wielkim zaciekawieniem opowiadał fotograf Tomasz Tomaszewski w cyklu Okiem Mistrza. 

www.stanekjakub.pl
www.stanekjakub.blogspot.com