Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Wojciech Warecki & Marek Warecki

Wojciech Warecki & Marek Warecki

Warszawa

Jesteśmy psychologami oraz członkami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich; aktywnie kooperujemy z Fundacją Narodowego Dnia Życia oraz z portalem SilnaRodzina.Pl. Realizujemy autorskie i oryginalne programy doradcze i szkoleniowe dla wielu firm zagranicznych i krajowych. Przez wiele lat współpracowaliśmy z firmą Ernst & Young.
Od 1989 roku zajmujemy się przeprowadzaniem treningów oraz doradztwem psychologicznym
Opublikowaliśmy kilkanaście książek

Wszytko o nas na stronach: www.warecki.pl

Napisz wiadomość do Projektodawcy

520 PLN z 8900 PLN

2 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 08.10.2013 18:06

Bandy Wolnej Polski Hsześcijańskiej Atakują

O projekcie

Celem projektu jest wydanie komiksu (novel story) na podstawie pamiętników milicjantów jakie znaleźlismy w IPN

I śmiesznie, i strasznie

Przełom lat 40. i 50., czas utrwalania władzy ludowej w Polsce, nie należał do najłatwiejszych dla szeregowych funkcjonariuszy MO. Wszakże wtedy „elementy kapitalistyczne i obszarnicze oraz inne elementy będące na rzołdzie kapitału zaczęły się organizować”, a „Młoda Milicja z oddaniem się broni i likwiduje bandy rabunkowe, częstokroć z narażeniem wymiany strzałów”. Zapewne dlatego, żeby tamte trudne dni nie zostały zapomniane, w styczniu 1952 roku „w związku z przypadającą 7 października 1954 roku dziesiątą rocznicą powstania M.O. został ogłoszony konkurs na pamiętnik ze służby i walki w M.O.”, którego obszerne fragmenty przedstawiamy w niniejszej książce.



O tym, jakie to były „ciekawe i bogate wspomnienia z walki służby w MO”  oznajmia rozkaz Szefa Wydziału Szkoleniowego K.G.M.O. płk. Rossnera  w swoich pamiętnikach piszą już sami milicjanci. I tak jeden przywołuje z pamięci czasy, kiedy to „grasowała banda w sile 12 osobowa, czyli nielegalna organizacja Wolna Polska Hsześcijańska, która dokonywała różnych napadów rabunkowych z bronią wreku”; innego zaś męczą czyhające na ofiarnych funkcjonariuszy pokusy, którym nie wszyscy byli w stanie się oprzeć: „Ujawniono tak oddanych służbie milicyjnej obywateli, że zaczęli sami rozgrabiać mienie pozostałe”. Tak czy inaczej wielu autorów wspomnień z pewnością podpisałoby się pod wyznaniem jednego z nich: „Bardzo mi się podobała służba w MO i byłem w niej rozmiłowany”.

Zamieszczone tu wspomnienia funkcjonariuszy MO są i śmieszne, i straszne zarazem.
Śmieszne, bo nie można się nie uśmiechnąć, zważywszy na styl i sposób, w jaki są opisywane ich przeżycia lub też czytając o kłopotach organizatorów konkursu (patrz rozdział: Jak Napisać Bestseller).

A strasznie robi się wtedy, kiedy dowiadujemy się, kto był celem akcji MO i co było powodem do dumy uczestników konkursu. Pojawiają się informacje o zwalczaniu „band” „Drągala” (por. Aleksandra Młyńskiego) czy „Igły” (Tadeusza Zielińskiego), partyzantów AK, a później WiN. A jak brzmi prawdziwe nazwisko zastrzelonego podczas próby zatrzymania „Bugaczewskiego Stanisława”, „żołnierza wyklętego”, nad którego zwłokami „Milicjant śmiejąc się mówi, że trzeba zrewidować trupa”? Pozostał tylko opis jego tragicznej śmierci, sporządzony przez funkcjonariusza UB…
Wspominane są i inne sprawy, mniej dramatyczne, bardziej przyziemne, co nie znaczy, że mniej ważne: „Zlikwidowałem spekulanta, któremu zostało zabrane 3 m słoniny i bandytę z bronią”. Także tematem bywa samo życie w MO, gdzie na jednej „placówce służbę mieliśmy ciężką bo dzień i noc musiało się być w pogotowiu, najgorsze, że panował częściowo głud”; podczas gdy gdzie indziej utrwalało się w zdecydowanie bardziej wesoło: „Rozkaz wykonany, kolacja spożyta”.


Nie jest naszym zamiarem naśmiewanie się z często niezręcznych prób pisarskich posterunkowych MO. Można nawet czuć podziw i szacunek za wielki trud i wysiłek, jaki musieli wkładać w spisywanie swych wspomnień, a w niektórych wypadkach w próbę nadawania im literackiej formy. Stan świadomości (klasowej?) oraz sposób myślenia, a także postrzegania rzeczywistości przez szeregowych utrwalaczy władzy ludowej tak naprawdę jest głównym tematem niniejszej książeczki.
Z powyższych względów zdecydowaliśmy się na przyjęcie z lekka Toporowskiej konwencji w opracowaniu graficznym. Zachowaliśmy oryginalne teksy, dokonując czasami pewnych skrótów, oraz wstawiając śródtytuły, niemniej pozostawiając oryginalną pisownię, bo i czasy były nad wyraz oryginalne.


Chcieliśmy, aby Czytelnik sam mógł ujrzeć świat widziany oczami funkcjonariusza MO w czasach, kiedy to „dywersanci podnosili uszy od czasu do czasu w górę”.
My także  podobnie jak płk M. Rossner  nie chcemy, żeby tamte lata zostały zapomniane, ale  jak sądzimy  z całkiem innych powodów.
A czy ta książeczka jest bardziej śmieszna, czy straszna?
Ocenę pozostawiamy Czytelnikowi…

Wojciech Warecki    Marek Warecki

Chcesz przeczytać fragment książki? Kliknij w poniższy odnośnik:

Przeczytaj fragment