Dołącz do naszej społeczności!

Ładowanie strony

O projektodawcy

Konto usunięte

Konto usunięte

Napisz wiadomość do Projektodawcy

475 PLN z 13500 PLN

8 Wspierający

Zakończony Cel nie został osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 08.08.2016 14:02

Publikacja debiutanckiej powieści historycznej cz.1

O projekcie

Czyż może być coś bardziej fascynującego niż dobra powieść w zimny, listopadowy wieczór? A jeśli ktoś ma do tego kominek lub choćby stadko świeczuszek i duuuuużą lampkę ulubionego wina przy sobie, a jeszcze lepiej: bardzo bliską osobę zaglądającą mimochodem przez ramię do tego co czytamy - czy można wyobazić sobie lepsze podsumowanie dnia? A co tam dnia! Nawet całego roku?

Problem pojawia się, kiedy powieść nie jest wystarczająco ciekawa... wystarczająco wciągająca. 

Uwielbiam czytać książki i niedostatek takich, które by mnie zadowalały jest jednym z głównych powodów, dlaczego sam zdecydowałem się chwycić za pióro. 

hmmm...to tylko wyobrażenie okładki - właściwa okładka jeszcze nie jest gotowa. :)

 

- Lubię, jak książka ma ciekawą narrację, jak nie trzeba się przebijać przez zbędne opisy, choć z drugiej strony - wyłuszczone są te elementy, które są istotne dla bieżącej akcji... a Wy?

- Lubię, kiedy postacie występujące w książce są wyraziste, może nawet  odrobinę przekoloryzowane, aby tą wyrazistość uzyskać! Taką, którą da się je zapamiętać po kolejnych pięciu - albo pięćdziesięciu latach swojego życia... a Wy?

- Lubię, kiedy dialogi postaci są spójne i po prostu... ludzkie! Nie znoszę, kiedy dialog wciskany w usta jakiejś postaci czyni zeń kompletnego kretyna (bądź kretynkę). A Wy?

- Lubię, gdy książka, nawiązująca w jakikolwiek sposób do historii, jest rzetelna w przekazie. Ok... może nie chodzi o wierne odwzorowanie podręcznika, ale niech przynajmniej trzyma się faktów, dat, realiów. Jeśli tego nie ma, to równie dobrze możemy czytać zapiski pijanego żula spod okolicznego sklepu. Też tak myślicie?

- Lubię, jak autor ma coś do powiedzenia od siebie - a nie tylko kopiuje i wkleja tekst z prostych podręczników. A wy?

- Lubię wreszcie... jak się coś dzieje! Czasem to będą sprawy bardziej - czasem mniej istotne, ale niech będą opisywane tylko te ciekawe! Po jakiego czorta pisać o czymś, co nie porywa, nie rozśmiesza, nie stawia kontrowersyjnych pytań... co o tym sądzicie???

Mam nadzieję, że taką właśnie książkę dam Wam do przeczytania, jeśli z kolei Wy pomożecie mi w jej wydaniu! To jest właśnie cel tego projektu: opublikowanie książki, będącej pierwszą częścią (zeszytem) serii.

PROJEKT UZYSKAŁ PATRONAT MEDIALNY OD:

Stowarzyszenie Arkona

Gród Rycerski Byczyna

Powieść historyczna pt. PRZEMIENIENIE... o czym to w ogóle jest?

Pierwszy "zeszyt" zaczyna się w połowie wieku dziesiątego. Niemcy - pomimo licznych trudności wewnętrznych - zmierzają ku panowaniu nad Europą poprzez instytucje Kościoła. Słowiańskie Połabie jest rozbite niemal pod każdym względem, a mimo to (a może właśnie pomimo tego?) mobilizuje się do potężnego powstania, którego następstwem ma być zjednoczenie plemion tego regionu  w jedno państwo. A przecież różne - znacznie większe - siły spisały już Połabie na straty rysując tam swoje, dalekosiężne plany. 

Bohaterowie "Przemienienia" opowiadają się po różnych stronach tego konfliktu, choć żaden z nich nie ma możliwości ostatecznego wpłynięcia na zastaną sytuację. Nie opisuję tu łyżek, stołków, dachów, strojów, rzeźb i malowideł... o ile nie trzeba - bo i po co? To nie kształt łyżki wpływa na podjęcie decyzji przez bohatera, ale jego otoczenie kulturowe, sposób postrzegania świata... i to właśnie jest warte nieco szerszego opisu. Tylko bez przynudzania! Akcja to akcja!!!

 

KIM JESTEM?

Jestem debiutantem, jeśli chodzi  duże publikacje literackie... to prawda. Choć z drugiej strony twórczość jako taka nie jest mi obca mniej więcej od roku 1995, ale w innej formie i rzadko z możliwością poważnej publikacji. 

Ogólnie: ukończyłem studia socjologiczne i obok historii starożytnej i średniowiecznej to właśnie socjologia jest moją pasją. Przez jakiś czas byłem przedsiębiorcą, potem kilka lat emigrantem... potem znowu powrót do Polski i praca w handlu, którą rozwijam do dziś. Pomimo, że pierwsze zręby tej powieści powstały ponad 11 lat temu - nie było sposobności jej napisania. Niestety (choć może "stety"... kto wie?) życie miało przez te 11 lat inne plany jak dla mnie. ;). W odróżnieniu od wielu pisarzy w Polsce i na świecie ja miałem tą możliwość... a może ten przymus zmagania się z przeciwnościami losu, kaprysami życia i różnorodnością świata. To o czym piszę nie jest przedłużeniem lektury ze studiów, ani artykułu z gazety - to  żywym doświadczeniem człowieczej oraz społecznej natury, nieustannie odnoszonych do wątków historyczno-socjologicznych. Okazuje się bowiem, że nasze współczesne, polityczne, czy społeczne bolączki nie są wcale niczym nowym. Przechodziliśmy już to wszystko choćby ponad 1000 lat temu - w skórach naszych przodków. Jesteście ciekawi jakie oni podejmowali decyzje i jaki skutek one przyniosły? To sięgnijcie do mojej powieści :) o ile najpierw ją wydam!

Dla osiągnięcia tego celu jest mi niezbędne 13.500 zł. Ta kwota pozwoli na wydrukowanie (zaledwie... a może aż?) 1000 egzemplarzy pierwszej części mojej powieści plus ebooki.  Nadwyżki od tej kwoty przeznaczę na cele promocyjno-informacyjne o tym dziele, co przy skromnym nakładzie środków wyniosłoby nawet drugie tyle... niestety, takie są ceny w tej branży. 

A co jeśli - jakimś cudem - udałoby się zebrać więcej niż dwa razy tyle środkków ile wskazałem? Wówczas będzie to dla mnie sygnał, że już na starcie jest spore zainteresowanie właśnie tą książką i w takim przypadku ten start moglibyśmy podwoić np. do 2.000 egzemplarzy? Zaś nadwyżki od tego znowóż na cele promocyjno-informacyjne - i tym torem zamierzam podążać.

Kiedyś pisarzy było mniej, a wydawnictwa były odważniejsze w dobieraniu "świeżej krwi". Kiedyś pisarz nie tylko, że otrzymywał możliwość publikowania sfinansowanego przez wydawnictwo, ale jeszcze mógł się z tego nieźle utrzymać (o ile był dobry). Teraz te czasy minęły... a zresztą ja też wolałbym mieć swoje stałe źródło samofinansowania i być przez to niezależnym w swojej pasji! Toteż moja praca niech zapewni mi byt - a moja pasja niech przynajmniej finansuje sama siebie i niech będzie ukojeniem mojej duszy. Może również duszy któregoś z Was? 

 

Tzw. selfpublishing daje mi - ale też każdemu z Was - możliwość kreowania współczesnej sztuki. Każdy z nas poprzez jakąś formę swojego wkładu (literacką czy też mecenaską) jest cząstką nurtu, który ostatecznie ukształtuje przekaz kulturowy naszych czasów. Nie myślcie, że przez pomoc w tym finansowaniu wyświadczacie przysługę tylko mi - to co wesprzecie któregoś dnia powróci echem do waszych dzieci lub wnuków. Pytanie tylko: jak głośne będzie to echo?

Jak mogę się odwdzięczyć za okazaną pomoc?

Nagrody dla osób wspierających są różne: od podziękowań po książkę i materiał video... sami zresztą zobaczcie w spisie nagród.

Być może ciekawostką dla niektórych będzie też nigdy nie wydana oficjalnie  płyta kapeli POGROMCY WDÓWW I SIEROT, nagrana blisko 15 lat temu, do której napisałem większość muzyki,wszystkie teksty... a następnie to wszystko zaśpiewałem. To raczej coś dla pasjonatów "mocnego uderzenia" i rockowych tekstów Polecane szczególnie osobom lubiącym żywiołową muzykę, albo dociekającym: jak to się zaczęło... :). Kapela łączyła ludzi o różnych preferencjach muzycznych - metal, HC, muzyka klasyczna, folk, jazz... choć kierunkiem wiodącym był tu raczej punk. A jednak sama płyta w muzyce wyłamuje się ze schematu tego gatunku - zaś teksty są w istocie bardzo krytycznym komentarzem co do zjawisk zachodzących na scenie punk/HC w tamtym czasie. 

Jak to się ma do książki? Otóż te komentarze nie są zwykle wypowiedziane wprost, ale ukryte za historiami opisanymi w tekstach. Niektóre te historie są dość łatwe do rozszyfrowania, ale są też takie, które trzeba samemu rozłożyć na kilka części, żeby móc rozkoszować się pełnią ich przekazu... A zatem jest to jeszcze okres mojej twórczości poetyckiej, nie zaś prozy. Nie jest to coś, co można dostać w sklepie! Jeśli ktoś lubi takie smaczki drugiego obiegu - to na pewno będzie zadowolony!

Do wglądu prezentuję teledysk do jednego z utworów z tej płyty - na dowód, że płyta jest nagrana solidnie... i mam nadzieję, że też ciekawie. Utwór ZARAZA, w klimacie folk-punkowym, z tekstem cofającym nas do czasów podobnych jak te opisywane w mojej powieści.

https://www.youtube.com/watch?v=pAlkW5GIIUQ 

 

Co jeszcze ciekawego w nagrodach? 

Na przykład zapisy 5-8 minut audio lub video dowolnego fragmentu w mojej interpretacji, w którym znajdą się też podziękowania z imienia i nazwiska dla osoby wspierającej. Zauważ więc, że to niee jest żadna taśmówka. Dany fragment zostanie nagrany specjalnie dla Ciebie - żeby nikt nie miał wątpliwości, że przyczyniłeś sięę w istotny sposób do mojego debiutu literackiego.

A tutaj próbki takich interpretacji - na szybko - dla trzech różnych fragmentów PRZEMIENIENIA

Fragment 1

Fragment 2

Teren, który z początku był stabilny i płaski, teraz zaczął się nieco obniżać i wkrótce grunt pod stopami Laszlo znowu stał się mokry i rozmiękły. Powróciło błoto, kałuże i maleńkie strużki wody ściekającej leniwie nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd. Nadal gęste poszycie leśne umożliwiało kontrolowanie wzrokiem zaledwie kilkunastu metrów przed sobą. Bał się, że zabłądzi, ale jeszcze bardziej przestraszył się tego, że mógłby się spóźnić i rozminąć się z łodziami na rzece, w których upatrywał teraz jedynej nadziei na wydostanie się z tego błędnego lasu. Pochylił się jeszcze niżej, ręce dla ochrony wyciągnął daleko przed siebie i zaczął biec dość pokracznie, gdyż musiał kolana unosić bardzo wysoko z powodu kleistego błota pod ciżmami. W tej pozycji przypominał już nie dzika czy innego zwierza, ale raczej opętańczo kiwającego się szamana koczowników, wpadającego w jakiś trans. Szaman, podróżujący w zaświaty przybierał najprzedziwniejsze pozy i pląsał wśród nabierającego tempa rytualnej pieśni, aż w końcu padał wycieńczony – i wtedy właśnie zaczynała się jego wizja… jego widzenie umarłych przodków.

 

Takie też było pierwsze skojarzenie młodzika, kiedy podniósł się z błota i dostrzegł obok siebie zmasakrowane ciało jakiegoś nieszczęśnika. Trup miał też liczne towarzystwo. Puszcza w tym miejscu się przerzedzała i ustępowała wobec kolejnych mokradeł. Rzeka musiała znajdować się całkiem nieopodal. Świadczył o tym zarówno wyraźny prześwit nieba, jak też widoczne stąd łany trzcin i tataraku. Prawie dwieście kroków jakie dzieliło go od  tego trzcinowiska ogarniał wzrokiem bez żadnego problemu. Wszędzie leżały trupy wojowników. Zapewne było to jakieś słowiańskie plemię. Leżało ich tu setki. Porozbijane czaszki, liczne rany cięte, ciała porozrzucane na dość znacznym obszarze… dowodziło to bardziej masakry niż bitwy. Pośrodku tej makabrycznej scenerii jego uwagę zwróciło coś jeszcze bardziej nieprzyjemnego. Kiedy się tam zbliżył rozpoznał młode, może trzydziestoletnie drzewo dębu przecięte toporem na wysokości ludzkich ramion. Na jego szczycie zatknięta została głowa dorosłego mężczyzny o płowych, ciągle dość bujnych włosach i lekko siwiejących wąsach. Poza tym twarz była na tyle rozbita, że trudna do rozeznania. Wyglądało to niezwykle koszmarnie… jakby człowieczy łeb przytwierdzono do nienaturalnie wychudzonego korpusu jakiejś innej istoty.

fragment 3

Fragment 4

(...) Nakon nie przerywał. Był rzeczywiście poruszony, że nic nie uszło uwadze królewskich szpiegów. Sam fakt, że prezentował mu to Słowianin wierny królowi świadczył, w jaki sposób dwór ottoński pozyskiwał tak szczegółowe informacje. Pomimo wysiłku, jaki książę wkładał w zachowanie spokoju posłaniec dostrzegł na jego licach bladość, a na czole kropelki potu. Zadowolony z efektu, jaki udało mu się jak dotąd wywrzeć na współwładcy Obodrzyców, kontynuował niemal z uśmiechem.

                - Stoigniew, ma wielkie ambicje i wielkie talenty, a przy tym równie zdolnego brata do pomocy. Wie, że gdyby nie stosunkowo niskie urodzenie, to mógłby osiągnąć znacznie więcej. Cóż jednak, skoro Arkona sprzeciwia się przyznaniu prawa do objęcia władzy nad całym Połabiem komuś, kogo najbardziej znaczącym przodkiem był zaledwie naczelnik plemienny? Arkona najchętniej widziałaby w tej roli jakiegoś swojego człowieka, ale czas jej świetności przemija i z niegdysiejszego hegemona krajów wenedyjskich stała się dla wszystkich zaledwie strażnikiem pamięci praw i obyczajów. Co innego Madziarzy, dla których osłabienie królestwa Niemiec jest obecnie warunkiem dla utrzymania możliwości swobodnego grabienia całej Europy. Węgry i Obodrzyce mają niejeden wspólny interes, ale stworzenie między nimi silnego sojuszu należy do najważniejszych, czyż mylę się, książę?

                Nakon wciąż milczał i tylko nieznacznym gestem głowy nakazał posłańcowi kontynuować.

(...)

                - A mając w rękach całe Połabie z wyjątkiem Związku Wieleckiego, Stoigniew będzie mógł na tych drugich wymóc stosowny dla siebie, długotrwały sojusz. Zwłaszcza, że planowane przez wasze książęce mości powstanie… nie umknęły bowiem uwadze przygotowania i do tego czynu… ma być prowadzone pod sztandarami przywrócenia między Łabą a Odrą dawnych, słowiańskich bóstw. A taki stan rzeczy jest z kolei priorytetem polityki wieleckiej.

                - Pysznie! – znowu pochwalił książę swojego rozmówcę, ocierając już bez skrępowania pot z czoła – Wręcz wybornie! A więc wiecie już wystarczająco dużo, byśmy wyruszyli pod Hamburg jeszcze dzisiejszego wieczora, co? Nie dając wam czasu do stosownego przygotowania obrony, co?

                Udało mu się odwrócić role i tym razem to Nakon przemawiał z pyszałkowatą pewnością siebie, a posłaniec zbladł i rozchylił zastygłe w pół słowa usta.

                - Co nic nie mówisz, dosiadaczu rogaczów? Myśleliście, że my nie mamy swoich ludzi w Niemczech? Spływają do nas wieści z każdego księstwa i każdego, ważniejszego miasta, a nawet z otoczenia króla. Ten wasz Hamburg teraz jest niemal kompletnie ogołocony z załogi. Gdybyśmy nocą podeszli tam komunikiem, to rankiem miasto i łupy byłyby już nasze. A ty na swoim łośku wąchałbyś tylko łajno naszych koni. A może by tak od razu Magdeburg, co? Nie wytrzyma nawet jednego szturmu, czyż nie?

                - Jestem tu, by szukać pokojowych rozwiązań. W długim rozrachunku wojna nikomu nie przyniesie korzyści. – wyjęknął lekko drżącym głosem ciemnowłosy posłaniec – Ten Gniewomysł to dla was taki sam dar z nieba jak dla Stoigniewa potomek Mojmira. Może nawet lepszy.

 

Fragment 5

 

Zapraszam do zaglądania na moją stronę internetową poświęconą tej i kolejnym częściom powieści PRZEMIENIENIE.

 

http://arturwasaznik.wix.com/przemienienie

 

Z biegiem czasu będzie też można tam przeczytać więcej informacji, fragmentów (pisanych, albo czytanych), albo różnych ciekawostek.

Ze względu na dużą objętość i okres czasu obejmujący niemal 150 lat cała powieść podzielona jest na:

4 księgi

... a każda księga podzielona jest na:

4 zeszyty - jeden zeszyt to de facto jedna książka - taka jak ta, o której obecnie mówimy. 4 księgi x 4 zeszyty = 16 zeszytów, czyli części, czyli kolejnych książek. To oczywiście tylko szacunek - może wyjdzie trochę więcej, a może trochę mniej?

Ten podział jest konieczny nie tylko ze względu na organizację tekstu, ale też z potrzeby "przeskakiwania" niekiedy o pewne mniejsze lub większe interwały czasowe.

Spodziewany termin ukazania się pierwszego zeszytu to wrzesień lub październik 2016 - chyba że nastąpią jakieś niespodziewane opóźnienia, ale o tym na pewno będzie można przeczytać na mojej stronie (miejmy nadzieję, że takich po prostu nie będzie).

Jaki jest czas realizacji nagród w tym projekcie? Ze względu na to, że część nagród obejmuje wysyłkę wydrukowanej książki - wszystkie nagrody będą egzekwowane w pierwszych tygodniach po publikacji PRZEMIENIENIA. 

Jak mnie znaleźć na Facebooku lub Tweeterze? Nie ma takiego sposobu, ponieważ nie uczestniczę w takowych mediach :). Jeśli więc ktoś podpisze się moim imieniem i nazwiskiem - to nie będę pewnie ja. Choć z drugiej strony mam nadzieję, że znajdą się jacyś sympatycy mojego projektu na obu tych portalach...

A jak mnie tak w ogóle znaleźć? Jak śledzić bieżące sprawy? Jak do mnie napisać? Najlepiej właśnie przez stronę internetową:

http://arturwasaznik.wix.com/przemienienie