Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Agata Kowalczyk

Agata Kowalczyk

Warszawa

Agata Katarzyna Kowalczyk (ur. 1985) – dramatopisarz, dramaturg. Absolwentka MA in Text and Performance Studies w Królewskiej Akademii Sztuki Dramatycznej (Royal Academy of Dramatic Art – RADA) oraz King’s College w Londynie. Ukończyła także filologię angielską oraz studia amerykanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze z powołania – nie boi się zaskakiwać samej siebie i dać się ponieść rytmowi, który wyznacza jej tworzony tekst.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

1955 PLN z 1650 PLN

11 Wspierający

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania (model "wszystko albo nic") do 04.10.2012 00:12

Psychoterapia - to, czego wszyscy potrzebujemy =)

O projekcie

Nie oszukujmy się - każdemu potrzeba psychoterapii. Takie czasy ;) A tak serio, to bylibyśmy wielce ukontentowani, gdybyście wsparli nasz projekt artystyczny, czyli wystawienie sztuki zatytułowanej "Psychoterapia", autorstwa Agaty Katarzyny Kowalczyk, czyli... no dobra, głupia sprawa, ale że nie stać nas na agenta, to autor sztuki Was prosi ;)

O mnie macie w "bio". Że skończyłam Royal Academy of Dramatic Art, że King's College London, no i że w ogóle to ja to z tych zdolnych jestem ;)

A jak Wy byście tak naszych aktorów zobaczyli - rany boskie, to ja aż nie chcę myśleć, ile musielibyście wysiłku włożyć w zbieranie z posadzki szczęki będącej pod wrażeniem ;)

To ja tych aktorów wymienię :) Katarzyna Joda (nasza rowerzystka :)), Joanna Kupińska (jak wciela się w rolę poszkodowanej przez życie Anity, wszyscy płaczemy jak jeden mąż), Joanna Mądry (kumata nie tylko z nazwiska ;)), Klaudia Sikorska,(czyli po prostu "bo mnie się taka koncepcja zrodziła" ;)) Bartłomiej Brożyna (ten to ma mimikę!), Maciej Dmochowski (jak gra Tomka, to"aż się portki trzęsą"), Paweł Iwanicki (jeśli jeszcze o nim nie słyszeliście, to na pewno usłyszycie - ma facet możliwości :)), Mariusz Odwarzny (no ba -niczego się chłopak nie boi, żednego wyzwania aktorskiego), Michał Ziembicki (na pewno nie powiecie "ani mnie on grzeje, ani ziębi"!).

No i reżyser. Fantastyczny reżyser, czyli Brazylijczyk Andre De La Cruz. Natrzaskał projektów w Rio, a potem przybył do nas :) W kilku słowach o samej sztuce, że pozwolimy sobie zacytować jednego z krytyków :):

„Psychoterapia” jest sztuką wielowymiarową, zaglądającą w zakamarki ludzkiego umysłu i ludzkich doświadczeń. W odważny, karykaturalny wręcz sposób, ujmuje zagadnienia tak istotne we współczesnym świecie – kwestie ludzkiej psychiki oraz radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami. Jej specyficzny, absurdalny akcent humorystyczny, przeplata się ze znamionami nadchodzącej katastrofy, co nadaje jej charakter nieco farsowy, a jednocześnie podszyty głębszą analizą. Postaci nakreślone są w bardzo wyrazisty sposób – każdy z bohaterów ma swój własny język i swój własny świat, a jednocześnie światy tych wszystkich postaci stykają się poprzez wspólne doświadczenie, jakim jest psychoterapia. Pozornie zachowane ramy całej sytuacji scenicznej ulegają wywróceniu w scenach finałowych. Niespodzianki piętrzą się, zaś przewidywana kulminacja okazuje się być dopiero początkiem nowej historii…

I krótki fragmemcik, coby się w Was ciekawość zrodziła ;):

P1: Dobrze, Jacku – bo tak masz na imię, prawda?
Roman: Tak, tak, po dziadku żeśmy go nazwali. Jacek Podchorążecki. Szlacheckie nazwisko, wie pani. Walczył w Powstaniu. I wie pani, ja tak sobie pomyślałem, że jak byśmy z żoną tak syna nazwali, tym imieniem dziadka, co to się tak zasłużył, to może by z niego jakiś bohater wyrósł. Wie pani, taki drugi Piłsudski, czy coś.
P1: Rozumiem. Wróćmy jednak do Jacka. Ile masz lat?
Roman: 19 ma. W grudniu skończył. Na studia jeszcze jako taki młodzik wskoczył, osiemnastolatek. Ale radzi sobie chłopak, oj radzi. Wie pani, że mu chcą stypendium przyznać?
P2: To znaczy zapomogę taką? Bo ja widzę, że chłopak powłóczy nogami, niepełnosprawny pewno. A pan nic nie mówi.
Roman: Nie, nie żadną zapomogę. I co mi pani o powłóczeniu? Dobrze chodzi. A sprawny jest ponad normę. No.
P1: Panie Romanie, w takim razie może Jacek nam co nieco o sobie opowie, o tych swoich osiągnięciach. Jacku – co studiujesz?
Jacek: Medycynę.
P1: To trudny kierunek?
Roman: Oj, bardzo trudny. Wie pani, że Jacek był na szóstym miejscu w rankingu przyjętych? To chyba przez dziadka. To znaczy to imię po dziadku.
P1: Co Cię skłoniło do wyboru tego kierunku?
Jacek: Nie wiem. Tata mówił, że mam iść, że z przyszłością, że z renomą.
Roman: No synek, nie powiesz mi chyba, że jest inaczej. Pamiętasz, co babcia Podchorążecka mówiła, jak się dostałeś? Boże, jak ta kobieta się ucieszyła. Jej ojciec był lekarzem. Najbardziej poważanym człowiekiem w całej wsi. A jakby się dziadek Jacek ucieszył, to pani nie ma pojęcia.

Ustanowiliśmy 1650 zł jako kwotę, do której dążymy, ale jeśli mamy być szczerzy, to ustanowiliśmy ją tylko dlatego, że w finansowaniu społecznościowym obowiązuje zasada wszystko albo nic. I jeśli uzyskamy 90% - prawie całą kwotę, to nie wpłynie do nas nic :( Musi być osiągnięte minimum. Ale chętnie byśmy Was obślinili - takie cmok, cmok, znaczy się - jak byście wpłacali niezależnie od osiągniętej kwoty. Bo tych pieniędzy nam bardzo potrzeba - scenografia, drukarnia (zaproszenia, plakaty), pozyskiwanie patronatu medialnego, itd.

O nagrodach obok. A już teraz, z góry – i z całego serca: DZIĘKUJEMY! :)