Dołącz do naszej społeczności!

O projektodawcy

Maciek Jakubski

Maciek Jakubski

Wroclaw, Poland

W latach 1997-2008 pisałem o grach w CD-Action, później zdarzało mi się napisać m.in. dla CD Projekt, Onetu i WP. Od 2012 ekstraklasa.net, gdzie piszę o Śląsku Wrocław. Swego czasu, tu i ówdzie, recenzowałem muzykę.

Napisz wiadomość do Projektodawcy

Obejmij patronat nad tym projektem!

Wybierz rodzaj wsparcia jakiego chcesz udzielić projektodawcy:


42 Wspierający

12% Postęp

1733 PLN z 14000 PLN

Udany! Cel osiągnięty

Aby otrzymać środki, projekt musi osiągnąć minimum 100% finansowania, model "wszystko albo nic", zbiórka będzie aktywna do 12.02.2016

Kolekcja Pośmiertnych Portretów

O projekcie

Kilkanaście lat temu, w czasach kiedy pisałem o grach komputerowych, wymyśliłem sobie, że w pewnym wieku zacznę popełniać książki. Zawsze bardziej bawiło mnie fabularyzowanie recenzji niż zwykłe, nudne teksty i to miał być mój pomysł na życie. Pomysł, który częściowo udało mi się zrealizować. Napisałem powieść, co można uznać za pierwszy kroczek. Teraz czas na kolejne, dużo ważniejsze posunięcie, czyli wydanie książki.



Punktem wyjścia jest tradycyjna fantastyka. Kilku bohaterów, dość przypadkowo łączy jeden cel, do którego wytrwale zmierzają na przekór przeciwnościom losu. Brzmi znajomo? To już było? Stare, sprawdzone schematy są najlepsze, ale by nie było zbyt nudno, z czasem pojawia się coraz więcej elementów nie do końca z tej bajki. Znalazło się w powieści miejsce na odrobinę steampunku oraz elementy z podań i legend karkonoskich. Nie brak tu także czarnego humoru, akcji, czarów i dużej ilości krwi. Więcej nie będę zdradzał, bo to przecież nie jest recenzja czy streszczenie książki. Pierwsze trzy akapity przeczytacie poniżej, choć oczywiście wymagają one trzeźwego spojrzenia i pewnych poprawek.

 

Powieść ma, wstępnie licząc, około 230 stron w wersji papierowej. Zakładany budżet pozwoli na:

- wydrukowanie gotowej książki cz-b., format: 145x205 mm, oprawa miękka, okładka kolorowa, foliowana, papier na wnętrze: offset 80g

- druk 1000 egzemplarzy

- redakcję

- podwójną korektę

- ISBN

- okładkę

- skład i łamanie

- oprawę

- dystrybucję

- wersję e-book

Jeśli przekroczymy budżet, to dorzucimy dla każdego po jakimś gadżecie albo wydrukujemy większy nakład.

 

Jeśli akcja zakończy się sukcesem, to ok. 3-4 miesiące później powieść będzie pachniała farbą drukarską.

 

Na pytanie odpowiem pytaniem: ile książek przeczytaliście w ostatnim roku? No właśnie... Nie ma co zatem dziwić się, że w dzisiejszych czasach najlepiej sprzedaje się literatura dla kobiet, książeczki dla dzieci oraz biografie sportowców. Fantastyka to tematyka trochę niszowa. A wydanie powieści kosztuje i to całkiem sporo. Trzeba zapłacić za korektę, skład, łamanie, projekt graficzny, drukarnię, e-booka, dystrybucję. Do tego powinna dojść także reklama, ale tu liczę właśnie na WAS. Najstarszym, sprawdzonym sposobem jest wszak poczta pantoflowa.

Dlatego liczę, że informacje o Kolekcji Pośmiertnych Portretów będziecie udostępniać, podawać oraz będziecie o powieści pisać, twittować. Liczę, że dzięki WAM książka zacznie żyć własnym życiem, a jeśli WAM się spodoba, to będzie to najlepsza motywacja, by dalej pisać.   

 

1 złoty - wsparcie bez nagrody

2 złote - podziękowania na stronie FB - czyli pakiet startowy.

5 złotych - książka w wersji PDF - nie pachnie farbą drukarską, ryzykowne jest czytanie w wannie, ale w innych okolicznościach sprawdza się nieźle.

10 złotych - plakat A4 z okładką - można powieścić na ścianie, by zachwycać się grafiką albo można powiesić na tablicy korkowej i rzucać lotkami. Wedle uznania.

15 złotych - książka w wersji PDF + plakat A4 z okładką - opcja pt. "lubię czytać na komputerze i mam wytapetowany pokój".

30 złotych - książka w wersji papierowej - pachanie farbą drukarską, szeleści, w toalecie może okazać się kołem ratunkowym. Same zalety.

35 złotych - koszulka z powieściowym nadrukiem - bez względu na płeć i wiek, w sam raz do robienia sweetfoci.



40 złotych - książka w wersji papierowej + plakat A4 z okładką - pakiet do poczytania i do porzucania lotkami, jeśli powieść nie spełni waszych wymagań.

45 złotych - koszulka + plakat A4 z okładką - pakiet dla nielubiących czytać. Jeśli nie lubisz czytać (NAPRAWDĘ?), a z jakiś względów podoba Ci się grafika.

65 złotych - książka w wersji papierowej + koszulka - pakiet "bo najlepiej czyta się w tematycznej koszulce".

75 złotych - książka w wersji papierowej + koszulka + plakat A4 z okładką - czyli pakiet fanowski.

100 złotych - książka w wersji papierowej + koszulka + plakat A4 z okładką + zakładka do książki + podziękowania w książce - czyli pakiet fanowski medium. Nic dodać, nic ująć.

150 złotych - książka w wersji papierowej + koszulka + plakat A4 z okładką + zakładka do książki + podziękowania w książce + kubek - big pack czyli  pakiet fanowski w rozmiarze L, bo większy może więcej.

200 złotych - książka w wersji papierowej + koszulka + plakat A4 z okładką + zakładka do książki + podziękowania w książce + kubek + pendrive - czyli ultymatywny pakiet fanowski. Więcej się po prostu już nie da.

300 złotych - nagroda sponsorska, czyli umieszczenie podziękowań wraz z linkiem do sponsora w książce.

500 złotych - główna nagroda sponsorska, czyli umieszczenie logotypu na tylnej okładce.

Na życzenie w papierowej książce lub na plakacie może znaleźć się podpis i/lub dedykacja*
* - oferta ważna do wyczerpania wkładu w długopisie lub bólu nadgarstka.

 

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, a tak konkretnie we Wrocławiu, pisałem dla CD-Action. Pod pseudonimem eld. W latach późniejszych skrobałem tu i ówdzie o grach, a od 2012 roku piszę o piłce nożnej dla Ekstraklasa.net. Gdybym miał wymienić wszystkie miejsca w jakich pisałem o grach czy muzyce, to nikt by tego nie przeczytał. Lista byłaby zbyt długa.

 

 

Rozdział I

W zasadzie nie wiadomo skąd i dlaczego w Lanret wybuchła epidemia dżumy. Prawdopodobnie, początek tej tragedii dały Xenopsylla Cheopis. Te małe, żywotne owady chętnie żywiły się poza miastem, raz na jakiś czas przynosząc  do Lanret zarazę. Nie była ona jakoś szczególnie wyjątkowa, nie zapisała się w miejskich kronikach jako ta największa. Mimo to, miasto w ciągu dwóch tygodni opustoszało, zamieniając się w cmentarz. Część mieszkańców zdążyła już wyciągnąć kopyta, natomiast większość tych, którzy jeszcze żyli, pozamykała szczelnie okiennice i drzwi, chroniąc się w domowym zaciszu. Ten kto miał lotny umysł, dość złota na szybkiego konia oraz błyskawicznie podejmował decyzje, ten zdążył uciec z miasta.   

Dwukołowy wózek toczył się powoli, podskakując na nierównym bruku wąskiej uliczki, nędznie oświetlonej karbidówkami. Pojazd najłatwiej było opisać jako "rozklekotany", przy czym wrażenie bylejakości potęgowały koślawe litery widoczne na jednej burcie, które układały się w złowieszczy napis PESTIIS. Malujący go najwyraźniej nie był zbyt doświadczonym skrybą, skoro w tak krótkim słowie popełnił błąd ortograficzny. Na drugiej burcie, innym charakterem pisma i mniejszymi literami widniał napis KAEDIT NOS PESTIS. Wózek nie był przesadnie wypełniony, mimo to przez boczne oraz tylnią burtę zwisały nadgniłe, pokryte krostami oraz ranami ręce i nogi. Uliczka była jednak kompletnie wymarła i niczyje oko nie było w stanie zobaczyć tego makabrycznego widoku.

Wózek z trupami był obsługiwany przez dwóch osobników. Z przodu ciągnął go piegowaty, szczupły, wzrostu trochę powyżej średniego. Od tyłu natomiast prymitywny karawan popychał mały, pryszczaty grubas z blond grzywką spadającą na oczy. Obaj byli ubrani w dziurawe łachmany jak biedni mieszkańcy podgrodzia, zajmujący się na co dzień żebraniem lub plądrowaniem śmietników. Wózek zatrzymywał się co kilkanaście, kilkadziesiąt kroków. Jeden z grabarzy sięgał wówczas do wnętrza pojazdu i spomiędzy zwłok wyjmował dzban grogu. Obaj pociągali solidny łyk, wymieniając kilka zbytecznych zdań, po czym podnosili wyrzucone na ulice zwłoki. Wszystkie drzwi i okiennice domostw były szczelnie pozamykane, nikt nawet nie próbował wyjrzeć na ulicę, by zobaczyć jak ich bliscy są bezceremonialnie wrzucani na miejski karawan. Ten po chwili ruszał dalej, kontynuując swą pogrzebową misję.

 

FRAGMENT 2

 

Mistrz Nyteshad pochylił się nad trupem leżącym na stole. Nekromanta, jak zawsze podczas pracy w swojej krypcie, był ubrany w strój roboczy. Miał na sobie gumowe długie buty na wysokiej podeszwie, a także długi, sięgający kostek płaszcz z nieprzemakalnego materiału oraz gumowe rękawice. Całości stroju dopełniała ściśle przylegająca do głowy czapka oraz binokulary z wymiennymi szkłami powiększającymi. Ciężko było mu poruszać się w takim stroju, ale miał on niewątpliwe zalety praktyczne – wszak praca z umarłymi nie należała do najczystszych i bałagan w pracowni Mistrza Nyteshada niczym nie różnił się od tego, jaki można było zastać w kuchni pierwszej lepszej gospody. Po prawdzie... co to za różnica, czy to ludzkie, czy bydlęce tusza i krew? Nyteshad naprawdę kochał swój zawód, który z czasem przerodził się w pasję. Poza wątpliwej jakości sławą i bogactwem, dawała mu ona prawdziwą satysfakcję. Czuł się niemal jak artysta pracując z „żywymi inaczej”, jak zwykł nazywać materiał ludzki trafiający do jego krypty.

 

W chwili obecnej na stole leżała młoda kobieta, liczyła sobie góra dwadzieścia lat. Za życia musiała być całkiem ładna, na co wskazywało ciało, które nawet po śmierci zachowało apetyczne kształty. Nyteshad zastanawiał się nawet przez chwilę czy nie ożywić dziewczyny, ale po pierwsze mieszkały z nim już dwie nieumarłe, które swego czasu wskrzesił dla zaspakajania swoich własnych potrzeb. A nieumarłe miały te same wady, co żywe kobiety, bywały zazdrosne. Blondynka Lena i rudowłosa Wiktoria spełniały jego najskrytsze fantazje, a także dbały o przyziemne sprawy, choć w tym drugim przypadku większością prac domowych zajmował się kamerdyner Helmut.  Poza tym leżąca na stole dziewczyna zaczynała się już rozkładać. Musiała spędzić pod ziemią trochę czasu zanim Drette przywiózł ją do Nyteshada, brzydko pachniała, a jej kolory odbiegały już znacznie od naturalnych.

 

Nyteshad poprawił binokulary i sięgnął w kierunku niewielkiego stolika na którym leżały narzędzia. Wybrał duży, prosty nóż z szerokim ostrzem. Pochylił się nad martwą dziewczyną i lewą rękę położył na górnej części mostka, a następnie do tego miejsca przyłożył ostrze trzymane w prawej kończynie. Nacisnął mocno, czując jak stal wchodzi w ciało kobiety, i pociągnął płynnym ruchem w prawo, przy dźwięku łamanych żeber, rozcinając trupa aż do zielonego dołu brzucha. Z rozciętego ciała z sykiem wydobyły się gazy. Nekromanta odłożył ostrze i ze stolika wybrał szczypce. Włożył je do klatki piersiowej kobiety.

 

Godzinę później wcisnął korek do dużego słoja, stojącego na szafce sąsiadującej ze stołem.  Ostatniego weka z pięciu przygotowanych wcześniej. W szklanym naczyniu, w formalinie, spoczęło wycięte wcześniej serce. Nyteshad zdjął rękawice, nakrycie głowy i płaszcz. Wziął do rąk leżącą w kącie krypty szatę. Po chwili był już nienagannie ubrany. Potem pociągnął za sznur wiszący ze sklepienia i czekał. Po dwóch minutach drzwi otworzyły się i wszedł służący.

 

- Posprzątaj tutaj Helmut, a potem przygotuj mi coś do picia i przynieś na górę do gabinetu - rozkazał nekromanta.

 

-  Jawohl! - odpowiedział kamerdyner, pochylając głowę.

 

Nyteshad wziął pod pachę słój z sercem martwej dziewczyny i przeszedł do sąsiedniej, dużo większej komnaty. Wzdłuż ścian stały tam wysokie regały zastawione podobnymi naczyniami. Szedł wzdłuż regałów mijając pływające w formalinie serca, wątroby, nerki, żołądki, dłonie, stopy, a w kilku przypadkach ludzkie płody. Doszedł prawie do końca, zanim znalazł wolne miejsce na jednej z półek i wstawił słój z sercem dziewczyny.

 

 


https://www.facebook.com/kolekcja.posmiertnych.portretow

 

PATRONI MEDIALNI PROJEKTU

 

 

 

Media o Twoim projekcie:

Dziennikarz Ekstraklasa.net wydaje książkę. Pomożecie?

ekstraklasa.net | 2015-12-14

Nie samą piłką nożną człowiek żyje. Jeśli lubicie poczytać fantastykę, zwłaszcza w trakcie długiej zimy i odpoczynku od Ekstraklasy, to zachęcam do zapoznania się z moim projektem na PolakPotrafi.pl.