Miło Cię widzieć!

Ładowanie strony
piootr

piootr

Poznań

O sobie zawsze najtrudniej. Mój pierwszy zawód to cukiernik..., drugi - trener psów (szkole psy i ich właścicieli do poszukiwania zaginionych osób), trzeci - zarządca nieruchomości i ostatni psycholog/terapeuta. Mam 40 lat i od prawie 25 chodzę w góry. Najwyższe szczyty które dotychczas zdobyłem to dwukrotnie Mont Blanc 4810 m.n.p.m i Elbrus 5640 m.n.p.m. Udało mi się zdobyć jeszcze kilka alpejskich szczytów i zimą tatrzańskich.

1

Wsparł

1

Własne projekty

Własne projekty

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Wsparł zobacz wszystkie

We Khan Do It crowdfunding

We Khan Do It

Kirgistan

Piramida Tien Shan, Małe K2, Khan Tengri. Marsz po drugim co do długości lodowcu świata i atak na siedmiotysięcznik w Kirgistanie. wesprzyj wyprawę wysokogórską, miej udział w realizacji marzenia.

100% Postęp

1500 PLN z 1500 PLN

Udany! Cel osiągnięty


Zobacz projekt

Aktywność

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

skomentował projekt

Dzięki temu, że szeroko komentowano mój projekt mogłem zaczerpnąć nowych doświadczeń od bardziej doświadczonych osób. Kieruję się zasadą, że uczymy się całe życie i dzięki temu wprowadziłem kilka zmian w moim projekcie. Jestem przekonany, że nikt ze wspierających mój projekt nie będzie miał mi tego za złe. Dzięki otrzymanym wskazówką jest on teraz zdecydowanie bardziej przemyślany i bezpieczniejszy. Serdecznie dziękuję za udzielone wskazówki i wsparcie.

11.08.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie,
wróciłem do Polski i zmagam się teraz z rzeczywistością :) powyprawową.
Kolejny raz dziękuję za wsparcie i za trzymanie kciuków.
Wspinaczka na Amę była wspaniałym przeżyciem zarówno sportowym jak i estetycznym.
Wiele osób pyta czy było ciężko? Nie wiem! obiektywnie, to tak. Schudłem i nie pamiętam abym kiedykolwiek był tak zmęczony jak po dotarciu do C2. Subiektywnie, obiecałem sobie, że nie prędko porwę się na taki wysiłek - ale słowo już złamałem :) i zaczynam planować kolejną wyprawę :).
A co do tej, która się skończyła, czuję, że zbyt mało o niej napisałem, więc szybko nadrabiam:
aklimatyzację zbierałem ponad dwa tygodnie. Zaplanowałem, że nie będę wspomagał tego procesu lekami aby nie zakłócać naturalnego rytmu organizmu. W ramach aklimatyzacji wszedłem na Czukung Ri i Island Peak. Podczas tego czasu uczestniczyłem w komercyjnej wyprawie prowadzonej przez Ryśka Pawłowskiego. Poznałem wspaniałych ludzi uczestniczących w tej wyprawie i razem przeżyliśmy wiele wspaniałych przygód. Podpiąłem się do nich dzięki uprzejmości Rysia. Pozwoliło mi to zaoszczędzić furę pieniędzy, bo nie musiałem sam pokrywać kosztów związanych z wyprawą (pozwolenie na wejście na szczyt, opłata za oficera łącznikowego, opłata śmieciowa, koszty yaków i portersów, wynagrodzenie dla sherpów i ich ubezpieczenie). Koszty rozkładały się na kilka osób.
Po zejściu z Island Peak rozchorowałem się tak, że przez tydzień byłem wyłączony z życia górskiego. Miałem odłączyć się od Rysia i jego ekipy w BC a tym czasem już w Pangboche się rozstaliśmy. Chłopacy pognali na szczyt a ja do łóżka. Tak się złożyło, żę w Pangboche utknął też Rysiu i Asia z jego wyprawy. Po przyśpieszonym leczeniu goniliśmy chłopaków i nasz sprzet, który yaki zabrały do depo przed C1.
Kiedy doszliśmy do bazy Rafał był już na szczycie a następnego dnia Janusz. Już wtedy nie było sensu robić sztucznego podziału i razem z Asią i Rysiem ruszyłem do C1 a potem do C2.
Przed wyjściem z bazy dostałem z góry od sherpów info, że nie ma w obozach miejsca na postawienie mojego namiotu. Interwencja Ryszarda też nie pomogła. Zresztą w podobnej sytuacji jak ja znalazło się kilku wspinaczy z Polski. Mogłem atakować z depo bez szans na nocleg w obozach pośrednich. Nie czułem się na siłach aby to zrobić. Decyzja: zabieram wszystkie moje graty oprócz namiotu i liczę, że jakoś to będzie. W obozie pierwszym spotykamy sherpów z Rysia wyprawy i Lhakpa przygarnia mnie do swojego namiotu. To przypieczętowało bezsensowność sztucznego podziału. Wyprawa uratowana! Wprawdzie nie udało mi się w pełni zrealizować aspektu związanego z wejściem w stylu alpejskim bo nie niosłem namiotu i skorzystałem z już stojącego no ale na pewne sprawy nie ma się wpływu. Sama wspinaczka to przyjemność nie do opisania. Prawie dwa kilometry ciągłego wspinania się w gorę! Liny poręczowe dawały komfort asekuracji i mogłem się wspinać cały czas. Przeszkadzał ciężki plecak, no ale tak ma być na wyprawie:). Podejście do C2 dało do myślenia - na następną wyprawę należy więcej potrenować kondycyjnie. Osoby, które korzystały z poręczówek do podciągania się twierdziły, że ten odcinek nie jest trudny. Wspinanie się jednak bez pomocy poręczówek daje w kość. Na Yellow Tower plecak musiałem wciągać na linie bo z nim nie pokonał bym najtrudniejszego fragmentu. Kolejna noc i start na szczyt. Rusza Lhakpa, potem Rysiu z Asia i za nimi ja. Zaspałem!... 30 min! hahaha a myślałem, że tylko do pracy zasypiam :)
Dogoniłem ich dosyć szybko. Solowo idzie się szybciej niż kiedy podchodzi zespół.
Kiedy wszedłem na szczyt oni już świętowali!:)
Na szczycie wielka radość i wzruszenie. Przez chwilę zostałem na nim sam. Ten moment był naprawdę niesamowity. A potem dwa dni zejścia. Całą drogę w dół zastanawiałem się jak ja tędy wlazłem na górę? To na prawdę trudne wejście.
Tak w skrócie to wyglądało.
A teraz pozostały filmy, zdjęcia i to co w pamięci.
Jeżeli ktoś z Was nie przesłał jeszcze namiarów abym mógł wysłać nagrody to proszę nadrobić to do 10.12.
Pozdrawiam
Piotr

04.12.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie, wczoraj ok.9 czasu lokalnego zdobylem Island Peak. Wejscie to bylo ostatnim etapem przygotowan do realizacji wlasciwego celu -bezpiecznej wspinaczki na Ama Dablam.
Jestem bardzo zadowolony z tego wejscia i jak tylko pozbede sie koszmarnego przeziebienia bede gotowy na Ame. Po jutrze ruszam do bazy, a potem... czas pokaze co bedzie potem ☺.
pozdrawiam
NAMASTE

08.11.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie, wczoraj ok.9 czasu lokalnego zdobylem Island Peak. Wejscie to bylo ostatnim etapem przygotowan do realizacji wlasciwego celu -bezpiecznej wspinaczki na Ama Dablam.
Jestem bardzo zadowolony z tego wejscia i jak tylko pozbede sie koszmarnego przeziebienia bede gotowy na Ame. Po jutrze ruszam do bazy, a potem... czas pokaze co bedzie potem ☺.
pozdrawiam
NAMASTE

08.11.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie, wczoraj ok.9 czasu lokalnego zdobylem Island Peak. Wejscie to bylo ostatnim etapem przygotowan do realizacji wlasciwego celu -bezpiecznej wspinaczki na Ama Dablam.
Jestem bardzo zadowolony z tego wejscia i jak tylko pozbede sie koszmarnego przeziebienia bede gotowy na Ame. Po jutrze ruszam do bazy, a potem... czas pokaze co bedzie potem ☺.
pozdrawiam
NAMASTE

08.11.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie. Dotarlem do Kathmandu kilka dni temu. Dzieki sprzyjajacej pogodzie juz nastepnego dnia dolecialem do Lukli. Mielismy wprawdzie awaryjne ladowanie na pastwisku (pogoda w Lukli siadla i konieczne bylo czekanie -2 godziny, na jej poprawe).
Obecnie jestem w Dingboche (4410 m npm), w drodze do bazy pod Island Peak. Jest troche nie po drodze ale chce sieaklimatyzowac powoli, wiec najpierw Chukhung Ri (5400), potem Island Peak (6189) a dopiero potem Ama Dablam.
Trzymajcie kciuki za pogode ktora jak narazie dopisuje i za dalsze szczesliwe unikanie infekcji i choroby wysokosciowej.
pozdrawiam serdecznie i slonecznie.
piootr

01.11.2014
Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

Solowa wspinaczka na Ama Dablam 6812 m.n.p.m

piootr

aktualizacja projektu

Witajcie, dziękuję za dotychczasowe wsparcie. Prawdę mówiąc to bardzo mile mnie zaskoczyliście swoją hojnością i wszystkimi dobrymi słowami jakie od Was usłyszałem.
Chcę wam powiedzieć, że wasze wsparcie mobilizuje mnie do realizowania przygotowań z jeszcze większą determinacją.
Na dzień dzisiejszy przygotowania mają się w następujący sposób:
- sprzęt, brakuje już tylko butów i namiotu
- kondycja, nigdy nie jest jej za dużo, więc cały czas zmuszam się do męczarni :)
- finanse, jest coraz lepiej dzięki Wam,
- organizacja na miejscu w Katmandu, dopięta na 90%.
- bilety lotnicze wstępnie zabukowane, czekam jeszcze na okazje - może uda się zaoszczędzić ? :)
To na tyle.
I jeszcze jedno. Karol montuje pewien żartobliwy filmik, który przedstawia mój wyjazd na obóz kondycyjny :).
Trzymajcie sie!
Piootr

05.08.2014

Wskazówki

Rozpocznij swój własny projekt lub wesprzyj interesujące Ciebie projekty