Dołącz do naszej społeczności!

Michał Kosel

Michał Kosel

Opole, Polska

Michał Kosel - To przedsiębiorca z 10-cio letnim stażem na rynku, który od najmłodszych lat tworzył coś swojego w oparciu głównie o pasję. Jest wykładowcą na uczelni biznesowej ASBIRO w Warszawie oraz wykładowcą LEM przy instytucie edukacji ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa. Dwukrotnie otarł się o bankructwo, zbudował 2 placówki taneczne, nie mając złotówki na koncie. Powołał do życia fundację, która wspiera pasjonatów na rynku pracy i buduje dla nich struktury do rozwoju, tak by nie zabiła ich papierologia i zawiłe prawo. Prowadzi obecnie ponad 20 projektów sportowych w całej Polsce, reprezentuje 4 podmioty gospodarcze, prowadzi kilka placówek fizycznych, na co dzień działa w 8 miastach na terenie całej Polski. Zbudował 3 szkoły tańca i fitness cluby. Organizuje konferencje sportowe w największych miastach w Polsce. Na co dzień szkoli i pracuje z setkami właścicieli szkół i własnych placówek sportowych.

0

Wsparł

1

Własne projekty

Własne projekty

#NieJestesSam - Mówimy dość - uzbrajamy pasjonatów

Aktywność

#NieJestesSam - Mówimy dość - uzbrajamy pasjonatów

#NieJestesSam - Mówimy dość - uzbrajamy pasjonatów

Michał Kosel

skomentował projekt

Oj mój drogi, liczyłem, że się wysilisz bardziej i poświęcisz chociaż ułamek tego czasu co w pierwszym komentarzu, by włożyć mnie do jednego worka z "kołczami", naciągaczami i defraudującymi majątek prezesami... no cóż, chyba zbyt ambitnie podszedłem do Twojej osoby. No ale skoro już zostałem włożony do tego worka, to dam Ci radę, którą również dostaniesz za darmo w wielu gminach - zajmij się swoją robotą, bo najwidoczniej masz sporo czasu, a to w przypadku Twoich ulubionych spółek cywilnych nie wróży za dobrze ;)

Pozdrów zarząd ;)

15.05.2018
#NieJestesSam - Mówimy dość - uzbrajamy pasjonatów

#NieJestesSam - Mówimy dość - uzbrajamy pasjonatów

Michał Kosel

skomentował projekt

Witaj mój drogi, anonimowy rozmówco "Pererwin33", który z pomocą dostępu do Internetu postanowił ukrzyżować, ocenić i pogrzebać wszystkie moje projekty, nazwisko i zmieszać z błotem, to miłe, że ktoś poświęcił trochę czasu by w ogóle coś znaleźć ;)

Chętnie podyskutuje z Tobą publicznie lub w 4 oczy, jeśli jako osoba chętna na oddanie na dobrowolną zbiórkę (za którą, de facto każda osoba wspierająca coś otrzymuje), nie jesteś do końca pewny czy warto. Musiałbyś tylko ujawnić personalia, ponieważ łatwo ocenia się ad persona pozostając anonimowym ;)

Mając oczywiście nadzieje, że moje wypociny poniżej będą zasadne i faktycznie, jesteś zatroskanym o los innych szkół osobą, która chce się upewnić, czy nie jestem jednym z tych wyrastającym jak grzyby po deszczu "kołczów" od wszystkiego, a nie osobą, która jakimś przypadkiem uaktywniła się w momencie, gdy składamy wniosek do prokuratury o podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 191 k.k „Naruszenie miru domowego”, którego dopuścił się jeden z kontrolerów. I jesteś całkiem przypadkiem świeżym użytkownikiem Polak Potrafi, któremu nagle zachciało się oddać 1% podatku czy oddać coś na zbiórkę, a nie osobą, która ma bruździć wokoło tej akcji bym sobie odpuścił.

Zakładając dobrą wolę odniosę się chętnie do tego co napisałeś, ponieważ - masz rację, masz prawo żądać wyjaśnień:

50 osób (a w zasadzie nawet więcej) to suma osób, które przetaczają się przez fundację lub różne spółki, które dzięki naszym akcją, projektom, placówką, czy usługą, które zlecamy mają pracę. To ja głównie odpowiadam za zarządzanie tymi osobami, tak więc liczę je całościowo, pokazując tym samym, że robię to na co dzień na różnych polach. To osoby, które pracują od poniedziałku do piątku, niektóre od poniedziałku do niedzieli, część z nich dorywczo, część sezonowo. Są trenerzy, którzy spędzają z nami ok. miesiąca w skali roku (obozy, warsztaty itp), a są koordynatorzy, którzy są z nami non-stop. Na tym polega branża sportowa, a koordynacja projektu, który trwa tydzień trwa nawet 8 miesięcy ciągłej pracy z tymi osobami przed danym eventem. Każdy z nich ma odprowadzane składki i podatki od takich umów jakie podpisują, a to oni decydują w jakim trybie chcą pracować - taką mamy kulturę organizacji w myśl japońskiego systemu zarządzania TQM, o którym często mówię właśnie na spotkaniach.

Pisze w liczbie mnogiej, bo nie lubię mówić "ja zrobiłem", większa część rzeczy wynika ze WSPÓLNEJ pracy całego zespołu, w różnych projektach, tak więc nie lubię chwalić się jakobym był sprawcą wszystkiego - największą robotę odwala nasz zespół, który nie raz mnie wysyła do domu bym odespał, a sami walczą i robią swoje ;)


Co do darowania, to przecież nikt Cię nie zmusza, akcja jak każda inna, możesz ominąć i poszukać innej. Poza tym tutaj niczego się nie daruje, jak sam widzisz po prawej masz opcję co otrzymujesz za każdą wpłatę - normalna usługa, od której odprowadzimy podatek ;) Na tym polega przedsiębiorczość w myśl założeń Szkoły Austriackiej i tego też uczymy

Co do Restauracji to polecam obejrzeć (i tak już sporo czasu mi poświęciłeś, za co dziękuje, więc nie na miejscu z mojej strony byłoby prosić o więcej, ale jednak) jedno z moich wystąpień, gdy zostałem zaproszony na uczelnie biznesową w Warszawie:
https://www.youtube.com/watch?v=xHad8XOAsK0

Tam opowiadam m.in. o tym przykładzie, a jak wiesz (w końcu tyle czasu mi poświęciłeś) napisałem książkę o tym "Jak położyć biznes na pasji" - w której opisałem 2 krotne otarcie się o bankructwo, a co za tym idzie, musiałem mieć sporo wtop w życiu, by móc teraz cokolwiek o prowadzeniu czegokolwiek powiedzieć.

Jedziemy dalej - Fundacja nie ma statusu OPP, ponieważ może się o niego ubiegać po 2 pełnych zeznaniach rocznych, my mamy za sobą jedno, ponieważ (jak pewnie sprawdziłeś w KRS powstaliśmy w 17.03.2016, tak więc dopiero po pełnym zeznaniu za 2018 będziemy mogli o takowy status się ubiegać i zapewne to zrobimy.

Fundację może założyć każdy - zgadza się, czy każdy wie, po co - nie mnie oceniać, ja założyłem ją, ponieważ od 2015 roku wykonywaliśmy szereg działań na rzecz młodych próbujących poradzić sobie na rynku pracy, że ciężko było sklasyfikować "jako kto" to robimy - czy jako moja firma, czy firma kolegi. Tak więc doszliśmy do wniosku, że skoro przedsiębiorca chce pomagać, to zakłada fundację. Tak też zrobiliśmy, przypomnę, że od tego czasu przejechaliśmy setki kilometrów dając lekcje przedsiębiorczości w liceach, gimnazjach, podstawówkach. Zorganizowaliśmy kilka debat na temat REALNEGO stanu rynku pracy na Opolszczyźnie. Rozdaliśmy kilkadziesiąt książek młodym uczniom i kilkadziesiąt rozwieźliśmy do Ochotniczych Hufców Pracy. Zorganizowałem kilkanaście spotkań w Opolu, gdzie doświadczeni przedsiębiorcy dzielą się swoją wiedzą z młodymi, którzy zaczynają - tak by nie wtopili na starcie, pomagamy za darmo kilkuset szkołom na terenie całej Polski ogarniać sprawy formalne na co dzień, by mogli skupić się na tym co lubią robić, a nie na zawiłej papierologi, ale rozumiem, że to nie jest wg Ciebie działalność, którą powinna wykonywać fundacją - rozumiem, obiecuję poprawę.

Przypomnę również (skoro tak już punktujemy), że nie możesz świadczyć usługi "za darmo" (a proponowałeś to w komentarzu, więc "doradzę" skoro już tu jestem nim walniesz gafę), jest to niezgodne z Polskim prawem, więc jeśli prowadzisz działalność doradczą (obowiązek bycia na VATie) radzę rozliczyć się, bo teraz nie jest ciekawie w tych tematach ;)

Co do porad odnośnie sp. z o.o. - dokładnie tak jak mówisz, w spółce najlepiej lokuje się najbliższą rodzinę, ponieważ jest to jedna z nielicznych opcji, by spółka nie rozpadła się po 2 latach. Wg obserwacji moich, ale potwierdzam to o większości wykładowców na Uczelni im. Ludwiga von Misesa spółki zakładane z kimś spoza rodziny to jeden z najczęstszych powodów rozpadu spółki, ponieważ po roku, dwóch zmieniają się priorytety poszczególnych wspólników. Tak więc najpewniej zadbać o swój biznes zakładając spółkę z kimś z rodziny i umawiając się kto ma decydujący głos i jak ma się to do ewentualnego kapitału. To jest ważne, w szczególności w przypadku branży kreatywnej, która jest dość ruchoma i trzeba podejmować decyzję, nie zawsze logiczne, ale zgodne z intuicją. Pisze o tym znowu w książce przy temacie tracenia płynności i tego jak wybrnąć. Bo tylko nasza intuicja, a nie osoby życzliwe wokoło, są w stanie Cie z tego wyciągnąć. Przy drugim wspólniku już nie jest tak kolorowo...

Co do firmy, która jedna doradza drugiej - to kulą w płot, bo akurat, żadna ze spółek, którą wymieniłeś nie jest ze sobą powiązana, poza tym jeśli jedna doradza drugiej to odprowadzałaby podatek za usługi nie mając kosztów, tak więc na jedno by wychodziło czy zlecałaby to swojej spółce, czy innej. Tutaj akurat rozdzielność spółek jest celowa, ponieważ każda działalność zajmuje się czymś innym. Nie byłoby rozsądne na jedną spółkę prowadzić różne działalności, to niewygodne i miesza się za dużo spraw.

Nie wiem o czym mówisz w kontekście "nie ma już kasy i trzeba unikać wierzycieli" - członkowie zarządu nadal są odpowiedzialni za długi spółki, a w szczególności za kwestie podatkowe, prokura nie wyklucza zobowiązań spółki, pomaga zarządzać spółką, pod moją nieobecność, bez potrzeby zawracania mi głowy telefonami i papierami - z tego co mi dobrze wiadomo, żadna z nich nie zalega nawet z fakturami za rachunek z PLAY'a ;)


Co do wielości przedsięwzięć, to co drugi podręcznik do ekonomii powie Ci, że samobójstwem jest uzależnianie się od jednego źródła dochodu - tak więc robienie kilku rzeczy w różnych branżach jest jedynym sposobem by uniknąć załamania na rynku, czy zmiany w branży - o tym również pisze otwarcie w książce, nawet podając dokładne momenty kiedy sam wtapiałem pieniądze, by inni mogli tego uniknąć. Co więcej, bo napisałeś, że "gdy padnie Wam jedna firma, jesteście na drugiej i spoko" - powiem więcej, gdy pada Wam jedna firma możecie zyskami z drugiej ją uratować i restrukturyzować - ale to własnie na tym polegają np. 2 etaty, gdy wydacie całą kasę z jednego, to macie drugi, by mieć na czynsz i opłaty. Ale pragnę sprostować to co powiedziałeś, bo nie jest tak SPOKO gdy padnie Wam jedna firma, ponieważ zobowiązania i długi trzeba opłacić i zarząd zostanie pociągnięty do odpowiedzialności - wystarczy na szybko przewertować kodeks spółek handlowych, ale rozumiem, że za dużo czasu zeszło Ci na grzebaniu w KRSie


Nie wiem co ma sugerować przykład mojego ojca, którego upadłość nie jest żadną nowością i mówię o tym dość często podając przykład tego co jako dziecko mogłem obserwować i uczyć się "czego nie robić", a co robić w momencie prowadzenia firmy. To jeden z przykładów, który został użyty zarówno w pierwszej jak i drugiej mojej książce, jako ktoś kto nie dał sobie pomóc i próbował wszystko robić sam, po swojemu i zamiast prosić o pomoc to zrażał do siebie dodatkowo, co wcale nie pomagało. Ostatecznie został z problemami sam. W jednym z rozdziałów książki również o tym piszę - o tym że największym zagrożeniem dla naszej firmy jesteśmy my sami - on to potwierdza. Jednak nie widzę związku za bardzo, bo chwilę później wspominasz coś w stylu "oczywiście należny mieć jeszcze jakąś fundację" sugerując, że że Waldemar Kosel kiedykolwiek coś na nią przekazał. Pragnę podkreślić, że nie mam z nim kontaktu i nigdy nie był związany w żadnym stopniu z Fundacją, o której mowa - wybacz, kulą w płot ;)

Dalej nie będą brnął, bo kwestia związku wyznaniowego i rzucania na tacę już jest chyba poniżej poziomu, ale rozumiem rozgoryczenie - musiałem Ci mocno na odcisk nacisnąć byś próbował takich sztuczek ;) Prawie jak kontroler ZPAV podczas kontroli dziewczyny mającej 24 lata i prowadzącej szkołę tańca, która po 40 minutach przebywania z ów kontrolerem miała ochotę się rozpłakać i podpisać wszystko byleby już skończył


Co do tego, że mam rade na wszystko - nie mam i wielokrotnie zaczynam swoją wypowiedź od tego, że "to co zadziałało u mnie, nie musi zadziałać u Was, zrobicie z tym co chcecie, ale może się przyda" - takie hasło jest nawet na okładce jednej z książek, by nikt nie myślał, że jest to coś w stylu "10 rad jak zostać milionerem"

Tak zbieram darowizny po kraju... wróć, nie darowizny, tylko de facto za własne pieniądze jeżdżę i żywię się odwiedzając kilkadziesiąt placówek w ciągu zaledwie paru tygodni i odwiedzam osoby, które wpłacą na tę akcje, która de facto ma zbudować dział prawny by działać przeciwko takim organizacjom jak to wymienione w projekcie. Tak poświęcam własny czas, pieniądze i energię - każda darowizna to de facto zapłata za usługę szkolenia i leci na rzecz fundacji - ja osobiście od 2015 do końca 2018 powiedziałem, że nie wezmę ZŁOTÓWKI z fundacji za swoją działalność

Co więcej, za każdym razem nim wyjadę każdy dostaje info "jeśli to nie będzie dla Was przydatne to z własnej kieszeni zwrócę Wam pieniądze". Ludzie nie tylko nie chcą zwrotów, co jeszcze dodatkowych konsultacji, książek, materiałów i dodatkowych warsztatów - widocznie im to pomaga

A co do kontroli to zapobiegamy TYM CO SIĘ ODBYŁY - od lipca 2017 - 24 kontrole odbite - dokładnie ;) Które nie weszły na teren placówki właśnie dzięki naszym interwencjom - znowu kulą w płot ;)


Nie wiem czego szukasz w sieci, ale ja od 2 lat działam na dokumentach, wezwaniach i nagraniach rozmów, które są zdecydowanie naruszeniem uprawnień kontrolerów i w zasadzie dziś lub jutro te materiały lądują na skrzynkach pocztowych redakcji telewizyjnych i gazet - zapytaj może nie internetu a osób, których nie znam, a które codziennie piszą do mnie "cześć, nie znamy się jestem XYZ, potrzebuje pomocy bo zadzwonili do mnie z kontrolą..."

Co do paragonów u US - to Urząd Skarbowy jest instytucją państwową mając uprawnienia wynikające jasno z ustawy, musi również przestrzegać ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - jeśli złapią kogoś na niewystawianiu paragonów to powinni go ukarać - oświadczenie nie wiele się zda, jeśli mamy dowód na popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, ale o tym pewnie wiesz, bo wyżej pokazałeś, że znasz się na kodeksach, prawda?

Co do zbierania kasy, to punktujesz brak ogonka nad "ę" w którymś zdaniu, bo je edytowałem w opisie tego projektu (a ja głupi myślałem, że opcja edytuj jest właśnie po to), a sam nie potrafisz czytać ze zrozumieniem tego opisu, gdzie nie zbieramy na żadne procesy - przebrnij proszę te kilka linijek i dowiedz się o co tu chodzi ;)

Do artykułów medialnych się nie odniosę, ponieważ mój drogi, kończyłem dziennikarstwo i doskonale wiem jak to działa. Ty mi linkiem o tym jak wspaniali są inspektorzy, a ja Ci linkiem jak nie są. Ty bierzesz wiedzę z internetu, ja opisuję rzeczywistość z którą mam styczność na co dzień - OFF LINE ;)


Co do RODO to widzę, że jesteś ekspertem - porozmawiał z właścicielami placówek i dowiedz się:
a) czy wiedzą co mają zrobić
b) czy mają czas na to by się dowiedzieć by to było poprawnie
c) czy mają kogo się zapytać?
d) czy mają pieniądze na to by zapytać, wdrożyć i upewnić się

Tak, fundacja w porozumieniu z kancelarią z Gdyni, która od lat zajmuje się prawem autorskim i kwestiami ochrony danych przygotowuje za kilka tysięcy wszystkie dokumenty i procedury, które będą łatwe do wdrożenia. My tę kwotę rozdzielamy pomiędzy kilkadziesiąt placówek, które chcą się tego dowiedzieć i każdy płaci kilkadziesiąt złotych za coś co mógł sam mieć za kilka tysięcy - faktycznie, rozbój w biały dzień

Przeprasza również, że nie mam wynajętego dodatkowego operatora, który robiłby mi zdjęcia, zostaje mi pospolite selfi, bo tak - chcę pokazać, że odwiedziłem tych wszystkich ludzi, by inni dowiedzieli się, że jest taka opcja i mogą z niej skorzystać. Nie wiem gdzie wykopałeś reżysera, ale fakt kilka nagród miałem wiele lat temu za video o młodym pokoleniu, które tworzyliśmy, a który to projekt był potem podwaliną pod założenie fundacji - znowu kulą w płot ;)

Co do kolejnego zarzutu odnośnie budowania biznesu od zera, to tak, miałem 2 razy nie specjalnie miłą okazję stawiania szkoły nie mając złotówki na koncie - również w książce opisuję otwarcie jak to udało się zrobić. Więc tak, twierdzę, że taki pasjonat spokojnie może uciułać na swoje początki bez większego kapitału, proszenia się o dotacje czy kredyt, bo pewnie z takiego opisu to wyciągnąłeś ;)

Dziękuje też w imieniu wszystkich, którzy nie mają przeglądarki google o wklejenie (z błędami językowymi i gramatycznymi) danych z KRS - są dostępne dla każdego - podobnie jak słownik j. polskiego ;)

Tak na zakończenie - widzę, że mocno nadepnąłem Wam na odcisk, ale to tylko pokazuje, że trzeba właśnie "IŚĆ TĄ DROGĄ", bo bardzo Wam to przeszkadza ;)

Właśnie wróciłem z trasy i spałem tylko kilka godzin, miałem dzisiaj odpoczywać, ale właśnie naładowaliście mnie niebywałą energią, by dalej czynić to co rozpocząłem. Dziękuje ;)

Bowiem każda placówka, którą odwiedzę to mniej bezprawnie zabranych pieniędzy dla O.Z.Z., więc nie dziwię się, że boli - będzie boleć. Im mocniej zaatakujecie, tym mocniej będę działał, na to jestem już od dawna przygotowany...

proszę przekazać pozdrowienia dla zarządu
Michał Kosel

14.05.2018

Wskazówki

Rozpocznij swój własny projekt lub wesprzyj interesujące Ciebie projekty